Moralny przewodnik katolika

Dokument społeczny Konferencji Episkopatu Polski "W trosce o
człowieka i dobro wspólne" ukazuje się w szczególnym momencie naszej
współczesności. Jak zauważają autorzy dokumentu: "Polska znajduje się obecnie w
momencie przełomowym, w którym rozwojowi – mimo wielu godnych uznania sukcesów –
zagraża poważny kryzys: kryzys wartości, które spajały naród przez stulecia,
pozwalając mu przetrwać w najcięższych czasach. Bez odwołania się do tych
wartości postęp może okazać się tymczasowy i iluzoryczny, a w konsekwencji może
nawet zagrozić istnieniu narodu".

Te słowa nadają dokumentowi charakter historyczny. Waga dokumentu jest w
pełni uzasadniona. Ukazuje się on bowiem w bardzo ważnym momencie – w sytuacji
konfliktu między rozumieniem postępu w kategoriach rewolucji marksistowskiej z
określoną zredukowaną wizją człowieka a kategorią rozwoju typową dla nauczania
społecznego Kościoła.

Popularne dzisiaj pojęcie postępu zakłada, o czym nie zawsze pamiętamy, dwa
wektory. Jednym z nich jest uproszczona wizja dziejów, naznaczona linearnym
rozwojem i przekonaniem o wyższości tego, co jest i nadchodzi, nad tym, co było.
Drugim wektorem jest zredukowana wizja człowieka. Przykładem tak pojętego
postępu była choćby rewolucja socjalistyczna, ukazująca pociąg historii toczący
się po torach lepszej przyszłości. To, że pociąg ten wiózł pozbawioną
podmiotowości masę proletariatu pod opieką "świadomego" maszynisty dziejów, nie
miało już większego znaczenia. Tak jak wówczas, tak i dziś warto postawić sobie
pytanie – czy postęp, rewolucja kulturowa, społeczna, technologiczna nie odbywa
się kosztem człowieka? Czy dziś jako Naród istotnie żyjemy lepiej, gdy
przestajemy cenić swoją kulturę, suwerenność, wartości, niż wtedy, gdy te
wartości miały znaczenie? Czy postęp, który się dokonał bądź dokonuje, istotnie
oznacza rozwój każdego człowieka we wszystkich jego wymiarach? Czy oznacza
rozwój narodu?

Dokument dokonuje swoistej transmisji nauki społecznej Kościoła w obszar
polskich realiów i polskich znaków czasu.

Świadomość ludzi świeckich

Zostały w nim nakreślone tak naprawdę kwestie najbardziej podstawowe. Dotyka
on bowiem dwóch zagadnień – rozumienia godności osoby ludzkiej i praw osoby. I
choć obydwa te pojęcia są dzisiaj odmieniane jak mantra przez polityków
wszystkich opcji, to jednak widzimy, jak nieraz daleko im do ich zrozumienia. Bo
jak pogodzić prawo do aborcji lansowane przez feministki z prawem do życia? Czy
są to równorzędne prawa, czy może jedno z nich jest faktycznym bezprawiem? Jak
rozumieć prawo do posiadania dziecka (podawane jako podstawa działań in vitro),
skoro dziecko powstałe w wyniku takich zabiegów otrzymuje wątpliwy przywilej
posiadania nie rodziców, lecz zespołu sztucznego unasiennienia? Gdzie jest
źródło tych praw, roszczeń, dezyderatów? Czy może nim być arbitralna wola
jakiegoś gremium decyzyjnego, czy też prawa te powinny wynikać wyłącznie z
natury osoby ludzkiej?
Dokument Episkopatu "W trosce o człowieka i dobro wspólne" daje w tym względzie
jednoznaczny i bardzo klarowny wykład. Wskazuje na znaczenie rozumienia dwóch
podstawowych pojęć: godności i praw osoby we współczesnych sporach. Świadomość
tych dwóch pojęć jest swoistym instrumentarium niezbędnym dla każdego katolika w
orientacji we współczesnym świecie. Owe dwa pojęcia stanowią zarazem wykładnię
pierwszej części tytułu dokumentu dotyczącej "troski o człowieka".

Dobro wspólne

Zamiast jednak powtórzenia klasycznej definicji tego pojęcia: "dobro wspólne
obejmuje sumę takich warunków życia społecznego, w jakich ludzie mogą pełniej i
szybciej osiągnąć własną doskonałość", autorzy dokumentu prezentują sumę
warunków służących rozwojowi osoby ludzkiej. Biskupi zwracają uwagę na próby
dewastacji rodziny – pierwszego środowiska rozwoju człowieka. Piętnują próby
negowania małżeństwa jako jedynie godnego miejsca prokreacji. Wskazują też na
deprecjonowanie roli rodziny, jaka dokonuje się we współczesnej kulturze. W
efekcie, jak piszą biskupi: "Zabijanie dzieci nienarodzonych i szeroko
propagowana antykoncepcja przyczyniły się do bardzo złej sytuacji demograficznej
Polski". Kryzys rodziny, jak napisano w dokumencie, wiąże się bardzo mocno z
wychowaniem, w tym także wychowaniem seksualnym. Także w tej kwestii katolicy
świeccy będący rodzicami powinni przypomnieć sobie głos Kościoła na temat często
pomijanej zasady pomocniczości: "Zauważamy niepokojące zjawisko, polegające na
delegowaniu innych osób i instytucji w zastępstwie rodziny do wychowania
seksualnego dzieci. Także w tej dziedzinie pierwszymi wychowawcami powinni być
rodzice".

W zakresie aktywności politycznej dokument przypomina wszystkim o znaczeniu
cnót sprawności duchowej. To bowiem te cnoty znajdują się u podłoża dobrego
zrozumienia przesłania: "Istotnym elementem dobra wspólnego jest dbałość o dobry
stan i długofalowy rozwój gospodarki, wspieranie rozwoju polskich
przedsiębiorstw, szczególnie w ich ekspansji na rynki zagraniczne, ochrona
własności prywatnej, dobry program polityki społecznej, rodzinnej i zdrowotnej,
a także sprzyjające rozwojowi relacje z innymi krajami". Biskupi, pisząc o tych
cnotach, bardzo wyraźnie wskazują na konieczność odcięcia się od czysto
ekonomistycznej perspektywy oglądu, nastawionej na doraźność, szybki zysk, bez
uwzględnienia perspektywy dłuższej niż własne pokolenie. Trudno nie dostrzec,
jak bardzo ta perspektywa odbiega od myślenia w kategoriach: "dla państwa
najtańsza jest rodzina bez dzieci", której konsekwencją staje się wyścig w
propozycjach przedłużania wieku emerytalnego.

Konkluzją tych pomysłów jest wyraźne zalecenie Episkopatu: "Prawo i obowiązek
uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego, chociaż formy tego
udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, mogą być bardzo różne".

Kompendium działalności politycznej

Dokument stanowi bardzo konkretne kompendium postępowania katolika świeckiego
w sferze polityki. Wychodzi ono z założenia, że polityka jest "roztropną troską
o dobro wspólne", a nie tylko i nie przede wszystkim "techniką sprawowania
władzy". Przyjmując pierwsze rozumienie polityki, katolik staje wobec niej jako
wobec etyki życia społecznego. I dlatego zasadniczym kompasem jego postępowania
staje się prawe, dobrze uformowane sumienie oraz cnoty roztropności, męstwa,
umiaru i sprawiedliwości.
W dobie pragmatyzmu politycznego i zastosowania dyscypliny głosowań, prymatu
interesu partii nad dobrem i prawdą – Kościół niezmiennie przypomina o sumieniu
jako naczelnym atrybucie autentycznego polityka.

Roztropność to cnota szczególnie ceniona w starożytności. Jak zauważają
biskupi, w sferze polityki "wyraża się w poszukiwaniu odpowiednich środków do
realizacji przyjętych celów".
Problemem są właśnie owe "odpowiednie środki". W tym kontekście warto
przypomnieć, co podkreślają również polscy biskupi, problem języka debat
politycznych oraz związane z nim zagadnienia manipulacji słowem.

Cnota męstwa jest rozpatrywana w kontekście konkretnych decyzji politycznych,
które nieraz grożą ryzykiem utraty popularności, zarzutem niepoprawności
politycznej, złamaniem dyktatu interesu partii. W tym kontekście niewątpliwie
oznaką męstwa jest dzisiaj pójście pod prąd poprawności politycznej i
sprzeciwianie się używaniu sformułowań, takich jak np. "małżeństwa
homoseksualne" czy "metody leczenia niepłodności". Nazywanie par homoseksualnych
związkami sprzecznymi z naturą, a metod in vitro – sztucznym zapłodnieniem, choć
jest tak naprawdę orzekaniem oczywistości, to jednak wymaga dzisiaj pewnej
odwagi.

Cnota umiaru wiąże się z "rozsądnym kompromisem, a nawet przyjęciem
propozycji konkurentów politycznych, jeśli takowe w wyniku dyskusji okazują się
lepsze od własnych". To stwierdzenie, które pojawia się w dokumencie, wymaga
autorskiego komentarza. Zasada jest prosta: Skoro bowiem "dziś, niestety, bardzo
często miesza się kompromis politycznie konieczny w praktyce pokojowego
współżycia obywateli z kompromisem w kwestiach wiary i prawdy", trzeba
przypomnieć, że istnieją w tych właśnie płaszczyznach granice etyczne.

Bardzo ważnym punktem dokumentu jest rozważanie na temat cnoty
sprawiedliwości. "Ta cnota wymaga od polityka, by miał także na uwadze, ze
względu na dobro wspólne, interesy innych grup społecznych". Takie ujęcie
sprawiedliwości oznacza potrzebę budowania dialogu społecznego i autentycznego
społeczeństwa obywatelskiego. W procesie tym niezwykle istotną rolę odgrywa
zaufanie. Tutaj właśnie biskupi stawiają bolesną i trudną dla zainteresowanych
diagnozę sytuacji: "Istnieje dość powszechne przekonanie, że polityka opiera się
na kłamstwie. Niezrozumiała dla większości obywateli gra polityczna, brak
transparentności, uchylanie się od realizacji licznych obietnic przedwyborczych,
ukrywanie prawdziwych celów prowadzonej polityki – to wszystko sprawia, że całą
klasę polityczną, a zwłaszcza sprawujących władzę, podejrzewa się o
manipulowanie prawdą, ukrywanie prawdy czy wręcz o kłamstwo".

Rolę katolika świeckiego wyznaczają pełnione przez niego zadania. Jako
wyborca jest z pewnością wezwany do odpowiedzialnego wyboru polityków, którzy
reprezentują wskazane cnoty i kierują się dobrem wspólnym, a nie interesem
partii. Jako czynnie zaangażowany, polityk jest wezwany do życia w prawdzie i
życia według wartości, przez co buduje model demokracji, której istotą nie jest
wyłącznie mechanizm głosowania większościowego, lecz budowanie państwa prawa
opartego na wartościach moralnych.

Nie sposób wreszcie nie zauważyć prawa do głosu, jaki ma Kościół katolicki w
debacie politycznej. Owo prawo upoważnia autorów dokumentu do zdecydowanego
apelu: "Apelujemy więc do całego społeczeństwa i do każdego obywatela z osobna,
aby głosować zawsze na osoby, które nie lekceważą cnót politycznych i zasad
moralnych. Równocześnie zwracamy się do polityków, by odważnie podnosili
standardy moralne życia publicznego i nie bali się wprowadzać do niego etyki
cnót politycznych. Tylko tak uprawiana polityka nie będzie zniechęcała obywateli
do aktywnego udziału w życiu politycznym".

Ks. Paweł Bortkiewicz TChr etyk

drukuj