Mnóstwo „drażliwych pytań”

Strona polska nigdy nie występowała o współudział w rosyjskim śledztwie
dotyczącym katastrofy smoleńskiej – przyznał premier Donald Tusk na spotkaniu z
rodzinami ofiar. Zapewniał też, że oparcie się na konwencji chicagowskiej w
ustalaniu przyczyn katastrofy było najlepszym rozwiązaniem.

– Najważniejsza informacja jest taka, że strona rządowa nigdy nie występowała do
strony rosyjskiej w sprawie możliwości prowadzenia wspólnego śledztwa. Jest to
informacja niezwykle przykra. Mamy bardzo duże opóźnienia w przekazywaniu
materiału dowodowego i wiele komplikacji, których można było uniknąć, gdyby
śledztwo było prowadzone na zasadzie wspólności – stwierdził mecenas Rafał
Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar, m.in. Jarosława Kaczyńskiego.
– Usłyszeliśmy rzeczy przygnębiające. Całkowicie potwierdziły się nasze
przypuszczenia – mówi Andrzej Melak, którego brat – Stefan, przewodniczący
Komitetu Katyńskiego, zginął w katastrofie smoleńskiej. Premier nie deklaruje
też poparcia dla starań o umiędzynarodowienie tego postępowania. – Na pytanie,
czy rząd poprze naszą propozycję, Stowarzyszenia Katyń 2010, o międzynarodowe
postępowanie, odpowiedział: nie poprze, nie widzi takiej możliwości i potrzeby –
relacjonuje Melak. Dodaje, że Donald Tusk upierał się, że badanie katastrofy
smoleńskiej w oparciu o konwencję chicagowską było najlepszym rozwiązaniem. –
Duża część rodzin nie zgodziła się z tym – zaznaczył Melak.
Jak powiedziała Małgorzata Wassermann, podczas spotkania padło wiele
szczegółowych pytań. – Było bardzo wiele pytań szczegółowych. Mamy
zapowiedziane, że otrzymamy precyzyjne odpowiedzi na piśmie – mówi. Paweł
Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz, posłanki SLD, która zginęła w katastrofie,
powiedział, że członkowie rodzin ofiar zadali "mnóstwo drażliwych pytań", ale
były one formułowane w "niezwykle spokojny sposób". O miłej atmosferze mówi
także mecenas Rogalski, który dodaje, że było ono owocne i dobrze przygotowane
pod względem organizacyjnym.
Rozmową z premierem nie jest natomiast usatysfakcjonowana wdowa po byłym
wicepremierze Przemysławie Gosiewskim – Beata. Podkreśla, że nie udało jej się
uzyskać deklaracji szefa rządu, aby wraz z ministrami zgłosili się do
prokuratury w charakterze świadków. Dodała, że tego typu spotkań powinno od
kwietnia odbyć się wiele.
Na spotkaniu, które trwało około sześciu godzin, poza premierem byli także
obecni minister zdrowia Ewa Kopacz, szef MSWiA Jerzy Miller, szef kancelarii
premiera Tomasz Arabski oraz szef doradców premiera Michał Boni. Zabrakło
natomiast przedstawicieli prokuratury, nad czym ubolewała część rodzin. Według
relacji Małgorzaty Wassermann w trakcie spotkania Donald Tusk miał dzwonić do
prokuratorów, aby uzyskać odpowiedzi na pytania zadawane przez rodziny.
Ze względu na dużą liczbę pytań kierowanych do premiera i jego ministrów
ustalono już drugi termin spotkania – ma się ono odbyć 11 grudnia. – Pan premier
powiedział, że jest gotów siedzieć tak długo, jak będziemy chcieli. Premier jest
do naszej dyspozycji, ale nie ma szans, abyśmy dzisiaj skończyli – relacjonowała
Wassermann.
Tusk przeprosił rodziny za wypowiedź na temat roszczeń finansowych. – To było
przeproszenie za swoją ewentualną, niezręczną wypowiedź dotyczącą kwestii
finansowych i zadośćuczynienia, która mogła nas razić – stwierdził Deresz. Melak
podkreśla, że przeprosiny zostały przyjęte, ale nie do końca jest
usatysfakcjonowany ich formą.
 

Zenon Baranowski

drukuj