Medialny poker

Hanna Karp

Na Woronicza wraz z LPR i Samoobroną powróciły duchy Roberta Kwiatkowskiego i jego pomagierów. Choć sam Kwiatkowski, dawny prezes TVP, jako nieetatowy konsultant wspierający obecnie SLD w pracach nad ustawą medialną wolałby pewnie korzystać z czapki niewidki. Jego powrót na medialny szlak dla tych, którzy pamiętają sprawę Rywina, to déj? vu, parodia powtórki z historii i jej chichot.

PO i PiS po aferze z Rywine m i Michnikiem zmuszone są – choć to bardzo boli – niespokojnie wyglądać Kwiatkowskiego i Czarzastego. Ekipa Tuska bez głosów SLD w pracach nad nową ustawą medialną jest bezradna jak dziecko we mgle. Jednak zanim PO i SLD dobiją targu i przegłosują, co trzeba (kiedy to tak naprawdę będzie, co zostanie do tego czasu z TVP i PR?), na Woronicza i Myśliwieckiej może zrobić się wielkie gruzowisko. Nowa władza uznała, że wyczerpują się formuły kolejnych programów telewizyjnych, takich jak np. „Misja specjalna” czy „Warto rozmawiać”. Postanowiono wdrażać hasła oszczędności i cięcia kosztów produkcji. Gościom programów zmniejszono honoraria – ze 150 złotych na 100. Gwiazdorskie kontrakty zachowano jedynie dla „świętych krów”.

„Nie wiem, dlaczego mamy zapomnieć, że np. Monika Olejnik i Marek Niedźwiedzki służyli radiu stanu wojennego. Patrząc na zatrudnionych tu ludzi, musimy patrzeć na to, czy, kiedy, komu i w jakim celu służyli. To nie może być wyłączone z kryteriów oceniania pracownika mediów publicznych” – te i podobne w tonie słowa prezesa Polskiego Radia Krzysztofa Czabańskiego nie zostały mu zapomniane. W odpowiedniej chwili przypomniano, że użył służbowej karty kredytowej – choć pieniądze natychmiast zwrócił. Drugiemu prezesowi Jerzemu Targalskiemu szczególnie mocno „przyłożono” za słowa o złogach gomułkowsko-gierkowskich zalegających media publiczne.

Prawdziwa lawina ruszyła, gdy Rada Nadzorcza głosami LPR i Samoobrony odwołała prezesów Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego. Zaczęli odchodzić kolejni dziennikarze. Najszybciej oczywiście ci, którzy przyszli do radia za prezesury Krzysztofa Czabańskiego, w tym m.in. Łukasz Małachowski, zastępca dyrektora Radia Euro; Barbara Stachowiak i Magdalena Kordaszewska kierująca działem Nowych Mediów.


Kara za „salony i sitwy”


„Koniec radia Sakiewicza i Ziemkiewicza”, informowali Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski w „Gazecie Wyborczej”. Radośnie donosząc o zmianach w Programie I Polskiego Radia, pisali: „Prawicowi publicyści Tomasz Sakiewicz i Rafał Ziemkiewicz nie będą już mieli własnych audycji w publicznym radiu. W poniedziałek wchodzi w życie nowa ramówka”. Wszystko okazało się decyzją szefa radiowej Jedynki Wincentego Pipki, który na stanowisku dyrektora zastąpił źle widzianego – jako że z PiS-owskiego rozdania – Jacka Sobalę.

O dziennikarzach schodzących z anteny Kublik z Czuchnowskim pisali, nie ukrywając satysfakcji: „Ziemkiewicz w radiowych felietonach wyśmiewał 'salony i sitwy’ oraz przeciwników lustracji. Teraz nie będzie miał ani audycji, ani felietonów”.

„Wyborcza” pilnie śledziła odstrzeliwanie z eteru kolejnych dziennikarzy: „Radio pozbywa się też innych politycznych nominatów. Stanowisko wiceszefa Informacyjnej Agencji Radiowej stracił właśnie Wojciech Reszczyński”. Scharakteryzowano go jako „prezentera reżimowej telewizji”, a po 1989 r. „zaciekłego antykomunistę”, „lustratora” i co równie „straszne” – „stałego felietonistę 'Naszego Dziennika'”.

O swoim odwołaniu ze stanowiska wicedyrektora Informacyjnej Agencji Radiowej Wojciech Reszczyński dowiedział się z konferencji prasowej. Na jego miejsce powołano Piotra Wawrzeńskiego, młodego pracownika bez żadnego dziennikarskiego doświadczenia, ale za to sekretarza i członka Rady Nadzorczej TVP z rekomendacji Samoobrony.

Gdy zarząd zlikwiduje stanowisko wicedyrektora IAR, wtedy pozostanie tylko jeden szef – Wawrzeński. Powstać ma nowa struktura, która będzie obejmowała i obecny IAR, i tworzony portal internetowy, i Info-Radio, zaś Wawrzeński ma wszystkim zarządzać.

Ci, co jeszcze nie stracili orientacji w grach na Woronicza i Myśliwieckiej, nie wykluczają (to Ziemkiewicz), że TVP stanie się po personalnych czystkach wroga nawet wobec PO: „Będzie dopiekać władzy wypominaniem niespełnionych obietnic, nieróbstwa i afer, po części po to, żeby się uwiarygodnić, po części zaś, żeby przekonać PO, iż w obliczu wyborów po prostu opłaca się jej usankcjonować prawnie władzę postkomunistów nad publiczną telewizją w zamian za zapewnienie sobie z tej strony propagandowej życzliwości”.

Nastroje wśród dziennikarzy mediów publicznych są coraz gorsze, a każdy dzień przynosi sensacyjne wieści. Niedawno odnotowano kolejną woltę Tomasza Rudominy. Nie chce on już wspierać LPR i spiera się z Farfałem o jego politykę kadrową. W ośrodkach regionalnych pojawili się ich nowi dyrektorzy związani z LPR i Młodzieżą Wszechpolską. Spekuluje się, że Rudomino czeka na 19 marca, gdy minie termin jego delegacji do zarządu, niebawem też kończy się kadencja Rady Nadzorczej, i on sam sygnalizuje nawet opuszczenie rady. Taka postawa przypomina asekuracyjne zachowanie pokerzysty, który chce przeczekać wszystkie kolejki i szykuje się na ostatnie rozdanie: telewizję w nowym wydaniu PO-SLD.


Cudowne uzdrowienia i ofiarne stosy


Inni gracze, na przykład Robert Wijas, członek zarządu Polskiego Radia, który – jak okazało się w ubiegłym tygodniu – niezgodnie z prawem został mianowany p.o. prezesem PR, również nie mają komfortowej sytuacji. Sąd odmówił wpisania do KRS uchwały Rady Nadzorczej PR powołującej Wijasa na to stanowisko. Już wcześniej wielu ekspertów uważało, że decyzja o tej nominacji zapadła niezgodnie z prawem. Przewodniczący Rady Nadzorczej Adam Hromiak musiał mieć świadomość tych błędów.

Wijas jednak nie czekał, aż uprawomocni się decyzja o powierzeniu mu obowiązków, i przystąpił do pracy bardzo gorliwie. Na pierwszy ogień wziął Krzysztofa Skowrońskiego i odwołał go ze stanowiska dyrektora Trójki, powołując na to miejsce Magdalenę Jethon. Przy okazji odwołania wyszło na jaw, że wcześniej na wniosek Wijasa Magdalenie Jethon przyznano kilkumiesięczny płatny urlop zdrowotny. Okazało się jednak, iż na ozdrowienie z ciężkiej choroby wystarczyły dwa tygodnie.

Skowroński o swoim odwołaniu dowiedział się telefonicznie. „Gazeta Wyborcza” zarzucała mu, że źle kierował anteną. Tymczasem według badań słuchalności „Trójka” w ostatnim roku zwiększyła udział w rynku radiowym o 1,2 proc. – w tej chwili wynosi on 6,9 procent. Daje to czwarty wynik w kategorii najchętniej słuchanych rozgłośni w kraju.

W proteście po odwołaniu dyrektora Trójki ze słuchaczami pożegnał się Michał Karnowski, zastępca redaktora gazety „Dziennik”, a w Trójce prowadzący „Salon polityczny Trójki”. Innym publicystą, który zrezygnował z pracy po odwołaniu Krzysztofa Skowrońskiego, był Jerzy Jachowicz. Jak mówił, nie był już w stanie współpracować z Programem Trzecim Polskiego Radia. „Krzysztofa Skowrońskiego zwolniono w azjatycki sposób” – mówił. Dziennikarz cztery razy w tygodniu prowadził w Trójce autorski program „Z archiwum Jerzego Jachowicza”. 2 marca przed radiową Trójką w Warszawie odbyła się pikieta przeciw wyrzuceniu jej szefa.

Sytuacja w publicznych mediach jest bardzo szeroko komentowana. Jan M. Rokita państwowe radio i telewizję nazywa „gniazdem piratów” i „polską wewnętrzną Somalią i Sudanem”. Końca historii nie widać. Wszelkie personalne zawirowania – w TVP i PR – stanowią jedynie czubek góry lodowej. Pod dywanami medialnych gabinetów toczą się ostre walki buldogów. Ledwie kapiący fundusz z opłat abonamentowych przyśpiesza rozstrzygnięcia. Prywatyzacja stojących na skraju bankructwa radiofonii i telewizji nasuwać się będzie sama.

Celnie sprawę skomentowano na internetowym Salonie24: „Za czasów rządów PiS-u był problem LPR i Samoobrony, Giertycha i Leppera. PO i środowisko 'Gazety Wyborczej’ (ale nie tylko) 'wyło’. Po zatopieniu LPR i Samoobrony przez Kaczyńskiego wszyscy powinni odetchnąć z ulgą. A tu AD 2009 ich comeback. Cóż, widać, iż obie te partie narodziły się w określonym celu. Były, są i będą używane jak tylko będzie potrzeba. Kto ojcem, kto matką, kto akuszerką, a gdzie rodzice chrzestni?”. Warto, obserwując gry panów Rudomin, Farfała, Wijasa – w perspektywie budowy platformy cyfrowej TVP i jej cyfryzacji naziemnej – mieć te pytania w tyle głowy.

Znana blogerka „Kataryna” o zmianach w Trójce pisała: „Skowroński zostawia Trójkę w świetnej kondycji, pani Jethon będzie miała co psuć. Trudno się oprzeć wrażeniu, że 'dorzynający watahy’ dyrektor Wijas zaproponował jej to stanowisko w nagrodę za głośne odejście, uznając, że ostry konflikt ze Skowrońskim to najlepsza rekomendacja do sprzątania po nim Trójki, ma motywację, musi udowodnić, że odchodząc miała rację, że to Skowroński się mylił, a ona lepiej wie jak robić dobrą Trójkę. Cóż, teraz ma okazję pokazać co sama potrafi. (…) Triumfalny powrót Jethon to nie pierwszy udany 'comeback’ w publicznych mediach, do TVP wraca bowiem pieszczoch SLD Andrzej Kwiatkowski, zastąpi niepotrzebną już Misję specjalną. Całkiem słusznie, nie ma przecież powodu, żeby dziennikarze patrzyli władzy na ręce skoro jest nowy rzecznik, który im wszystko wytłumaczy. Premier zapowiadał, że dewizą jego rządu jest zaufanie, niech więc dziennikarze ufają bo w publicznych mediach na wątpliwości nie będzie miejsca. Do odstrzału zostali jeszcze Wildstein, Pospieszalski i Ziemkiewicz, będzie jak za starych dobrych czasów medialnej jedności polityczno-moralnej. Oczywiście to czysty przypadek, że im sprawniej 'przystawki’ dorzynają w publicznych mediach to co salon uznał za PiS-owskie watahy, tym życzliwiej je salon traktuje, zapraszając po długiej nieobecności do wywiadów i programów. Coś mi mówi, że coraz więcej będzie Giertycha i Leppera w salonowych mediach. Zasłużyli. I jeszcze będą potrzebni, bo koalicji PO – SLD wygodniej uprawiać politykę medialną rękami 'przystawek’, które za parę stołków zrobią co jest do zrobienia, a koalicjanci nawet rąk nie pobrudzą. Farfał i Wijas będą rządzić długo i szczęśliwie”

Jerzy Targalski o zmianach w mediach publicznych (Salon24, 27.02.2009): „Patent na 'złogi’ ma Szabłowska, nie ja. Ona po prostu nie potrafi powtórzyć żadnego zdania dokładnie. Moją wypowiedź, iż tu w ogóle nie ma młodych ludzi, chyba że są krewnymi pracowników, przełożyła na 'stare kobiety’, a że brak całego pokolenia na 'złogi’. Zawsze mówiłem i pisałem o konieczności wymiany elit, celem pozbycia się postsowieckich lokajów i ćwierćinteligentów. Można tego dokonać pod warunkiem, że będzie miejsce, gdzie młodzi, inteligentni, wykształceni i z charakterem będą mogli zarabiać, realizować się i robić karierę niezależnie od 'Wybiórczej’ , bez treningu w pełzaniu. Skowroński został usunięty na rozkaz przez Wijasa, jednym, Wijasa, głosem. To w ramach demokracji. Przeszkadzał w niszczeniu PR III, bo odpisał, że za pieniądze przyznane przez Zarząd (Hromiaka) radia się zrobić nie da. Teraz będzie można i prywatyzować i sprzedać (podarować) Myśliwiecką itp. Od 2 miesięcy Zarząd dopieszczał Jethon, gdyż chciano, by dała kwity na Skowrona. (…) Ludzie mogą demonstrować, ale to elity będą te demonstracje wykorzystywać albo do manipulacji, albo do walki z Ubekistanem. Elity muszą mieć instytucje, wokół których się będą mogły krystalizować. Ubekistanowi chodzi o to, by w momencie decydującym, kiedy moglibyśmy odwrócić bieg wydarzeń, byli rozproszeni, bez pieniędzy i instrumentów oddziaływania. Dlatego zasada numer jeden Ubekistanu – niech wegetują, niech nic nie mogą nam zrobić. Jak ktoś tego nie rozumie, to niech się polityką nie zajmuje. Jethon nie jest przypadkiem i jej ukochana 'GW’ nie jest tu najważniejsza”.

Tomasz Rudomino, ur. 17 listopada 1958 r. w Warszawie, człowiek, który w grudniu 2008 r. zdecydował o zawieszeniu prezesów TVP: Andrzeja Urbańskiego, Marcina Bochenka i Sławomira Siwka. Kojarzony z lewicą, w latach 1994-1995 był prezesem wydającej „Trybunę” spółki Ad Novum. Jawi się jako postać iście renesansowa: absolwent historii sztuki, wrażliwy krytyk sztuki, znawca malarstwa, choć w młodości wyczynowo uprawiał sport – sprint na 60 m – zawodnik „Warszawianki”, mistrz juniorów. Prowadził wykłady o sztuce w Szkole Pilotów i w Zaocznym Studium Reżyserii Teatralnej. Autor leksykonów o sztuce. Prowadził wyprawy dookoła świata, posiada uprawnienia pilota wycieczek zagranicznych, współautor książek podróżniczych. Odwiedził ponad 150 krajów na wszystkich kontynentach. Od 1995 r. związany z rynkiem telewizyjnym. Szef Redakcji Programów Własnych w Nasza TV. Realizował materiały najczęściej w Afryce, Ameryce Środkowej i Południowej i Oceanii. Od 2006 r. jest członkiem Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej, od trzech miesięcy wraz z Piotrem Farfałem kieruje telewizją publiczną.

Piotr Farfał, ur. 18 maja 1978 r. w Głogowie, od 1995 r. był członkiem Stronnictwa Narodowego „Szczerbiec”, należał do Narodowego Odrodzenia Polski (NOP), za co szczególnie, gdy rzecz wyszła na jaw, atakowała go „Gazeta Wyborcza”. Ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Studia Podatkowe w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. W 2002 r. kandydował w wyborach samorządowych z ramienia LPR, bez skutku, do Rady Gminy Głogów. W 2005 r. kandydował w wyborach parlamentarnych do Sejmu w okręgu wyborczym nr 40 (Koszalin), uzyskując śladowe poparcie. Od stycznia do maja 2006 r. był wiceprezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Warszawie. Do TVP trafił z rekomendacji Ligi Polskich Rodzin za koalicji PiS – LPR – Samoobrona. Od maja 2006 r. wiceprezes TVP. Od 19 grudnia 2008 r. pełni obowiązki prezesa TVP. Podjął się tej funkcji bez wykształcenia i doświadczenia pracy w mediach.

Odegrał istotną rolę w „odbijaniu kadr” w TVP. Podczas burzliwego posiedzenia 19 grudnia 2008 r. Rada Nadzorcza TVP, po odwołaniu z funkcji szefowej Janiny Goss i rezygnacji Janusza Niedzieli, przywróciła Farfała w obowiązkach członka zarządu TVP, a zaraz potem zawiesiła trzech innych członków zarządu: Andrzeja Urbańskiego, Marcina Bochenka i Sławomira Siwka. Farfał zajął wówczas miejsce Andrzeja Urbańskiego jako pełniący obowiązki prezes telewizji, mimo że decyzji tej nie uznało 3 z 7 członków Rady Nadzorczej, prezes KRRiT oraz zawieszony zarząd. 29 grudnia 2008 sędziowie Krajowego Rejestru Sądowego uznali, że uchwała Rady Nadzorczej TVP została przyjęta zgodnie z prawem, i wprowadzili odpowiednie zmiany do rejestru.

Magdalena Jethon – w latach 1977-2006 związana z Programem Trzecim Polskiego Radia. W 2006 r. odeszła z Trójki z powodu różnicy poglądów z Krzysztofem Skowrońskim. Wróciła do Trójki 25 lutego 2009 r. decyzją zarządu Polskiego Radia jako jej dyrektor, zastępując na tym stanowisku Krzysztofa Skowrońskiego. Do stycznia kierowała redakcją kultury, nauki i rozrywki w radiowej Jedynce. Współpracowała m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Twoim Stylem” i „Zwierciadłem”. W latach 1992-1995 zasiadała w Polskim Jury „Kobiety Europy”. W 2003 r. odznaczona przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Srebrnym Krzyżem Zasługi. Od czerwca 2007 r. do stycznia 2009 r. szefowa Redakcji Kulturalno-Naukowej w Programie I PR. W 2008 r. zasiadała w jury konkursu dziennikarskiego – Grand Press. Powiada, że jej „ulubioną dewizą życiową jest zdanko: 'ja wiedziałam, że tak będzie'”.

Robert Kwiatkowski, ur. 7 listopada 1961 r. w Przemyślu, polityk, przedsiębiorca. Członek KRRiT w latach 1996-1998. W latach 1998-2004 prezes Zarządu Telewizji Polskiej SA.

Syn Stanisława Kwiatkowskiego, pułkownika Ludowego Wojska Polskiego, socjologa, od lat 70. jednego z najbliższych współpracowników i doradców gen. Jaruzelskiego; w latach 1982-1990 twórcy i prezesa Instytutu Badawczego CBOS oraz GfK Polonia. Kwiatkowski junior studiował w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Już na studiach działał w Zrzeszeniu Studentów Polskich. Zasiadał we władzach krajowych tej organizacji i reprezentował ją w Europejskim Biurze Informacyjnym Studentów (ESIB) oraz Międzynarodowym Związku Studentów (IUS). W trakcie studiów, gdy jego koledzy zapisywali się do NZS, wstąpił do PZPR. Jest członkiem władz Stowarzyszenia Ordynacka, skupiającego byłych działaczy ZSP. W latach 1992-1996 był dyrektorem, a następnie współwłaścicielem polskiej filii niemieckiej agencji reklamowej E/B/D Interpartners. Wspólnie z Markiem Nowakowskim założył w 1995 r. spółkę Callmedia, która miała zajmować się reklamą na stacjach i liniach kolejowych. Swoje udziały w Callmedii przekazał ojcu. Od 1 stycznia 1994 r. był członkiem Rady Nadzorczej Polskiego Radia. W 1995 r. pracował w sztabie wyborczym Aleksandra Kwaśniewskiego. W lutym 1996 r. został wybrany przez Sejm RP do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na miejsce Marka Siwca. Członkiem KRRiT był do połowy 1998 roku.

Od czerwca 1998 r. do 17 lutego 2004 r. pełnił funkcję prezesa Zarządu Telewizji Polskiej SA. Za sprawą „afery Rywina” wiosną 2003 r. Anna Popowicz i Andrzej Liberadzki, członkowie Rady Nadzorczej TVP SA, wnioskowali o odwołanie Kwiatkowskiego z funkcji prezesa. Rada jednak nie poparła wniosku. Kwiatkowski wraz z Włodzimierzem Czarzastym jest uważany za nieformalnego doradcę obecnego szefa SLD – Grzegorza Napieralskiego. Napieralski pytany o swoich doradców zaprzecza. Zdaniem obserwatorów, wpływy Kwiatkowskiego i Czarzastego w SLD ciągle rosną.

Andrzej Kwiatkowski, dawny pieszczoch SLD, dziennikarska gwiazda TVP za rządów Roberta Kwiatkowskiego. Rocznik 1941, absolwent SGGW, członek KRRiT w latach 1996-1998. W latach 1998-2004 prezes Zarządu Telewizji Polskiej SA. Od 1975 r. współpracował z telewizją. W 1991 r. Andrzej Drawicz (według akt SB zarejestrowany jako TW „Kowalski”, „Zbigniew”) zaproponował mu pracę i stanowisko kierownika zespołu „Listów o gospodarce”. Zajmował w telewizji rozmaite stanowiska, był również członkiem Zarządu. Zatrudniony w TVP od 1996 r., za kadencji prezesa Kwiatkowskiego prowadził m.in. „Tygodnik Polityczny Jedynki” i program talk-show, zainstalowany w Hotelu Europejskim, „Co pani na to?”. W 2005 r. był kandydatem SLD do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Powrócił na salony w połowie 2006 r. dzięki poparciu Andrzeja Leppera. Sprawował kontrolę nad polityką informacyjną w sektorze rolnym. Nadzorował kontakty z mediami ministerstwa rolnictwa oraz trzech agencji rolnych i rolniczej ubezpieczalni KRUS. Obecnie zapowiada się jego powrót do TVP. Ma zastąpić swoim programem „niepotrzebną” już „Misję specjalną”.

drukuj