Marszałek powinien uszanować wolę prezydenta Kaczyńskiego
Z posłem Arkadiuszem Mularczykiem (PiS) rozmawia Artur
Kowalski
Do godziny 16.15 jest czas, aby do Państwowej Komisji Wyborczej
zgłosić powstanie komitetu wyborczego wraz z nazwiskiem kandydata na prezydenta
i tysiącem podpisów popierających go osób. Prawo i Sprawiedliwość zdąży dopełnić
tej procedury?
– Myślę, że na pewno zdążymy.
Są już zbierane podpisy pod kandydaturą Jarosława
Kaczyńskiego?
– Nie chciałbym się teraz na ten temat wypowiadać.
Ustaliliśmy, że decyzje i dyskusje w tej sprawie odłożymy do czasu, aż pochowamy
wszystkie nasze koleżanki i kolegów.
Przyzna Pan jednak, że w tej chwili, także ze względu na biegnące
terminy wyborcze, mamy taką sytuację, iż wystartuje albo Jarosław Kaczyński,
albo nikt.
– Sytuacja jest trudna i ma pan rację, że decydujący głos
należy do Jarosława Kaczyńskiego. Poza jego osobą trudno w tej chwili wskazać
kogoś innego, tym bardziej że jest spadkobiercą działalności prezydenta. Bez
jego akceptacji niemożliwe byłoby dywagować nad nazwiskami innych osób.
Czy mamy spodziewać się brutalnej kampanii wyborczej, czy też
bardziej wyciszonej? Platforma schowała gdzieś Janusza Palikota, który o
opozycji wyrażał się często językiem pozbawionym dobrego smaku…
–
I najprawdopodobniej zostanie schowany jeszcze na jakiś czas. Pytanie tylko, na
jak długo. Platforma na pewno będzie przyglądała się sytuacji społecznej, będzie
uważnie obserwowała, co się dzieje, na pewno przeprowadzi jakieś swoje sondaże i
być może przyjdzie czas, że Palikota wyciągną. Ale chyba jeszcze nie teraz.
A może się to stać podczas tej kampanii wyborczej – zobaczymy Janusza
Palikota i premiera Donalda Tuska znów mówiącego o dinozaurach, które muszą
wyginąć?
– Uważam, że tego typu retoryka w obecnej sytuacji nie
wchodzi w grę. Nastroje społeczne jednak się zmieniły i Platforma będzie się
zastanawiała nad zmianą tej retoryki. Na pewno jednak ze straszenia Prawem i
Sprawiedliwością oraz Jarosławem Kaczyńskim nie zrezygnują, ale będzie to się
odbywało w trochę innej formie niż dotychczas.
Kandydat PO marszałek Bronisław Komorowski, pełniąc obowiązki
prezydenta, już przymierza się do nowego stanowiska. Wielu jednak krytykuje go
za brak okazywania współczucia, pospieszne decyzje personalne czy też
wszczynanie dyskusji o wyborach w czasie, gdy jeszcze nie pochowaliśmy głowy
państwa. Czy takie zachowanie marszałka może mieć wpływ na wyniki
wyborów?
– Sam jestem ciekawy, jak to oceni społeczeństwo. Działania
marszałka Komorowskiego na pewno mogą budzić wątpliwości.
Przed p.o. prezydentem decyzja o ustawie o Instytucie Pamięci
Narodowej. Marszałek Sejmu skłania się raczej ku temu, aby ją
podpisać…
– Marszałek Komorowski nie jest prezydentem wybranym w
wyborach powszechnych, a wypełnia tylko obowiązki prezydenta. Uważam, że w tej
sytuacji na pewno powinien uszanować wolę zmarłego prezydenta, który chciał, by
ustawę zbadał Trybunał Konstytucyjny.
Dziękuję za rozmowę.
