List bez odpowiedzi
Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 do tej pory nie doczekało się odpowiedzi
na list skierowany do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Rodziny ofiar domagały
się w nim wyciągnięcia konsekwencji wobec Janusza Palikota (PO) za "znieważanie
ofiar tragedii smoleńskiej i ich rodzin".
Stowarzyszenie wysłało list jeszcze w lipcu, ale jak dotychczas nie otrzymało
żadnej odpowiedzi. – Absolutnie marszałek Sejmu nie odpowiedział nam w żaden
sposób – powiedział Andrzej Melak, jeden z sygnatariuszy listu. "Pan Palikot od
dłuższego czasu znieważa naszych bliskich, którzy zginęli w katastrofie 10
kwietnia. Znieważa ich pamięć, wyśmiewa, publicznie wykpiwa zarówno ich, jak i
nas, ich rodziny. Zachowanie to generuje dodatkowy ból w naszej i tak już
trudnej sytuacji" – napisali w liście do Schetyny przedstawiciele rodzin.
Zaznaczają, że "są pewne granice, których przekroczenie powinno wiązać się z
konsekwencjami administracyjno-prawnymi, i że prawo to obowiązuje też posłów
partii, która rządzi w imieniu Polaków". – Odwołujemy się też do pana sumienia,
pytając, czy chciałby pan, żeby ktokolwiek wyśmiewał pańskie zmarłe dziecko lub
żonę. Prosimy o odpowiedź i realizację naszej prośby – zaapelowała podczas
odczytywania listu Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu
Mercie.
Biuro Prasowe Sejmu pytane o działania marszałka w tej sprawie stwierdziło, że
przeczytał on pismo. – Marszałek Sejmu RP z zatroskaniem przeczytał list, który
w imieniu Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 podpisał pan Andrzej Melak –
informuje Biuro. – Pan marszałek, odpowiadając na prośbę zawartą w piśmie,
zwrócił się do przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej
pana posła Tomasza Tomczykiewicza – jako osoby reprezentującej klub – z prośbą o
reakcję w wyżej wymienionej sprawie – dodają służby prasowe Sejmu. Jaka to
będzie reakcja? Trudno to przewidzieć.
Kontrowersyjny poseł PO 24 września ma stanąć przed partyjnym sądem w związku z
wnioskiem o wykluczenie go z partii. Postuluje to jego kolega partyjny europoseł
Platformy Filip Kaczmarek w związku z wypowiedzią dotyczącą prezydenta Lecha
Kaczyńskiego, w której Palikot mówił m.in. o potrzebie zbadania, czy Kaczyński
nie był pod wpływem alkoholu, gdy wchodził na pokład samolotu, który rozbił się
pod Smoleńskiem. Zdaniem Kaczmarka, słowa te są "nieetyczne", "hańbiące" i
szkodzące PO. Przypuszczalnie podczas posiedzenia będą poruszane inne
bulwersujące wypowiedzi Palikota związane z katastrofą smoleńską. Jednak czy
poseł zostanie usunięty z partii? Wypowiedzi posłów PO wskazują, że raczej się
to nie stanie.
Rzecznik rządu Paweł Graś – który ostatnio również lekceważąco wypowiadał się o
katastrofie smoleńskiej – już powiedział, że "prywatnie" Palikota z PO by nie
wyrzucał.
– Platforma jest na tyle pojemna, jeśli chodzi o poglądy, są tu tak różne
skrzydła, że na pewno w naszej partii jest miejsce dla Janusza Palikota. To
bardzo ważny polityk Platformy – mówi Waldy Dzikowski (PO).
Wyrzucenia szefa lubelskiej Platformy chciałby jego partyjny kolega poseł Antoni
Mężydło, ale przyznaje, że to rozwiązanie nie wydaje mu się zbyt realne. –
Możliwe, że Palikot zostanie tylko zawieszony. Dalej takiej sytuacji z Palikotem
nie można tolerować, jeśli nie wykluczenie, to przynajmniej zawieszenie byłoby
dobre dla sprawności działania partii i higieny politycznej – ocenił.
Zenon Baranowski
