Liczy się każdy głos

Do piątku (27 stycznia) do Radia Maryja dotarło 600 tys. podpisów przeciw nie przyznaniu TV Trwam miejsca na multipleksie.
Do toruńskiej rozgłośni cały czas napływa tysiące kopert. W Biurze nieustannie trwa liczenie protestów. Jak powiedział w
komunikacie o. dr Tadeusz Rydzyk, Dyrektor Radia Maryja kopie przesyłane do toruńskiej rozgłośni pozwolą stwierdzić „kto i ile osób
protestuje”. Udaremnią także próby wprowadzania w błąd opinii publicznej co do ilości przesyłanych protestów do KRRiTV. Dyrektor Radia Maryja dziękuje za nadsyłane listy i zwraca się z prośbą o dalsze organizowanie protestów do Krajowej Rady . Jak powiedział –
nie przyznanie TV Trwam miejsca na multipleksie to dyskryminacja oraz ograniczanie wolności słowa i możliwości ewangelizacyjnych

 



TREŚĆ KOMUNIKATU

***



Liczy się każdy głos



Nasz Dziennik, 2012-01-24

W toruńskiej siedzibie Radia Maryja każdego dnia od rana do wieczora trwa liczenie głosów Polaków domagających się od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam. – Mobilizacja jest duża, a atmosfera przy pracy cudowna – mówi Bożena Dokurno, jedna z kilkunastu wolontariuszek, które pomagają w liczeniu głosów. W siedzibie Radia Maryja kilka pań otwiera koperty, inne odcinają znaczki na potrzeby misji, jeszcze inne liczą podpisy.



Polacy ślą głosy poparcia, a wiele grup społecznych wystosowało listy protestacyjne do prezesa KRRiT Jana Dworaka z żądaniem cofnięcia nieuzasadnionej, krzywdzącej i dyskryminującej decyzji odmowy koncesji cyfrowej dla Telewizji Trwam. Do ubiegłego piątku zarejestrowano już 200 tys. podpisów. Do Torunia słuchacze wysyłają kopie list poparcia adresowane do Jana Dworaka wysyłane do KRRiT w Warszawie. – Nadsyłają je pocztą tradycyjną i e-mailową różne środowiska z całego kraju: parafie, stowarzyszenia, Koła Przyjaciół Radia Maryja, Biura Radia Maryja oraz osoby indywidualne – mówi o. Marian Sojka CSsR koordynujący akcję i wymienia liczbę nadesłanych listów z wybranych kilku ostatnich dni: 16 stycznia – 1187, 17 stycznia – 2683, 18 stycznia – 4062, 19 stycznia – 1883. Jeśli weźmie się pod uwagę, że w każdej kopercie znajduje się od kilkunastu do kilkuset podpisów, to skala społecznego odzewu naprawdę robi wrażenie. Na przykład w jednej tylko kopercie nadesłanej z Zielonej Góry było trzy tysiące podpisów. Wielu z sygnatariuszy, jak wynika z zamieszczonych na listach numerów PESEL, to ludzie młodzi.

To kolejny dowód na to, że Polacy chcą mieć swoje katolickie media i w razie potrzeby potrafią ich bronić. Wielki ruch społeczny mający na celu wsparcie Telewizji Trwam w jej dążeniach do uzyskania koncesji na nadawanie na multipleksie cyfrowym to odzew na apel o. Tadeusza Rydzyka CSsR, dyrektora Radia Maryja.

Przed kilkoma dniami głos w tej sprawie zabrali również księża biskupi w wydanym przez Radę Stałą Konferencji Episkopatu Polski specjalnym komunikacie, w którym przestrzegli przed naruszaniem przez Radę zasady pluralizmu oraz równości wobec prawa. W wielu polskich parafiach po Mszach św. niedzielnych księża proboszczowie przypominali swoim parafianom, że jako katolicy mają prawo do własnego radia i telewizji, oraz zachęcali do włączenia się w protest przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam. Podpisy zbierane są również w biurach poselskich Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski.

To, że pospolite ruszenie w obronie katolickich mediów zatacza tak szerokie kręgi, jest zasługą wolontariuszy na terenie całej Polski i poza jej granicami, którzy zachęcają swoich znajomych i sąsiadów do składania podpisów, zbierają je oraz pomagają w ich liczeniu. Jedną z takich osób jest Danuta Ragin-Mic z Olsztyna, przewodnicząca Koła Przyjaciół Radia Maryja w parafii Matki Bożej Ostrobramskiej w Olsztynie. Na pytanie, dlaczego tak aktywnie zaangażowała się w tę sprawę, odpowiada, że po pierwsze, wynika to z tego, iż jest patriotką oraz wierzącą i praktykującą katoliczką, a po drugie – co nie pozostaje bez związku – stałym widzem Telewizji Trwam i słuchaczką Radia Maryja. – Identyfikuję się z zasadami i duchem tych mediów – podkreśla. Nie wyobraża sobie polskiego świata mediów bez Telewizji Trwam, gdyż żadna inna stacja nie jest w stanie jej zastąpić. – Zarówno Telewizja Trwam, jak i Radio Maryja bardzo pogłębiają duchowość oraz spojrzenie na życie i jego cel. A ktoś, kto ma dobrą wolę, może się dzięki nim również bardzo dużo nauczyć – dodaje. W odmownej decyzji wydanej przez KRRiT najbardziej razi ją nierówne traktowanie nadawców, programów, a jednocześnie ich odbiorców. – Niby żyjemy w kraju demokratycznym, ale ta demokracja jest tylko dla wybranych. To zakrawa na swego rodzaju medialny totalitaryzm – podkreśla. Jej zdaniem, działaniem docelowym ośrodków władzy jest zamknięcie ust tym nadawcom. – Te media mówią prawdę, którą oni chcą zagłuszyć. A wiadomo, że ludźmi nieświadomymi łatwiej manipulować – tłumaczy pani Danuta. Podpisy zbiera przed kościołem, podczas różnych spotkań, na osiedlu, gdzie mieszka, jak również w miejscu w pracy. Opowiada też, że czasem stara się uspokajać swoich rozmówców, szczególnie ludzi starszych, którzy bardzo to wszystko przeżywają, ponieważ czują się dyskryminowani i wykluczani. – Mówią, że tracą zdrowie z tego powodu. A ja jako lekarz mówię im, żeby się aż tak bardzo nie denerwowali, że teraz należy rozeznać się w sytuacji i po prostu zacząć działać – wyjaśnia pani Danuta.

Również Janusz Chudyba, lekarz z Warty Bolesławieckiej, włączył się w społeczną akcję obrony katolickiego nadawcy. Podkreśla, że Radio Maryja i Telewizja Trwam mają odwagę stawać po stronie prawdy i działając na fundamencie katolickim, w sposób rzetelny i wiarygodny interpretować rzeczywistość. – Obecnie jesteśmy na etapie wojny informacyjnej i gospodarczej. Z tego powodu różne siły, które w przeszłości doprowadziły do rozbiorów Polski, próbują teraz ten głos wyciszyć. Najgorsze jest to, że to wszystko dokonuje się rękami Polaków. W związku z tym powstaje pytanie: komu oni służą? – zastanawia się Janusz Chudyba. Jego zdaniem, Telewizję Trwam tępi się właśnie za jej bezkompromisowość. – Jako Polak i katolik nie mogę obok tego przejść obojętnie – deklaruje. Wraz ze swoimi znajomymi Józefem Rypińskim, Markiem Zagajewskim i Rafałem Ślusarzem już kilka miesięcy temu wystosowali protest do KRRiT, do którego dołączyli ponad 3500 podpisów, a na który do dzisiaj nie dostali żadnej odpowiedzi. W najbliższym czasie zamierzają wysłać kolejny list otwarty do prezesa KRRiT Jana Dworaka. Chcą zwrócić się również do innych instytucji: Rzecznika Praw Obywatelskich, Najwyższej Izby Kontroli, a nawet prokuratury. Mimo wszystko pan Janusz w przyszłość patrzy z optymizmem i nie traci nadziei, że protest przyniesie oczekiwane rezultaty i w końcu na multipleksie cyfrowym znajdzie się miejsce dla Telewizji Trwam. – Myślę, że Naród powoli zaczyna dojrzewać. Przeciera oczy ze zdziwienia i widzi, co się dzieje wokół. My w każdym razie będziemy walczyli do końca – podkreśla.

Duża mobilizacja panuje również wśród Polaków mieszkających poza granicami naszego kraju. – Kolejny raz jesteśmy z Polską. Przez zbiórkę podpisów włączamy się w sprawy naszej kochanej Ojczyzny. W tej chwili mamy już 170 podpisów i ich liczba ciągle rośnie – mówi Tadeusz Jurkiewicz od 22 lat mieszkający w Dortmundzie. Zaznacza, że cała tamtejsza Polska Akcja Katolicka, na czele z księdzem proboszczem dr. Ryszardem Mroziukiem, całym sercem jest z Telewizją Trwam i Radiem Maryja i wspiera protest przeciwko dyskryminacji katolickiego nadawcy przez KRRiT.

Do obrony Telewizji Trwam zachęcają również księża biskupi. Ksiądz biskup Stefan Regmunt, ordynariusz zielonogórsko-gorzowski, w swojej diecezji wezwał do zbierania podpisów z prośbą o cofnięcie decyzji KRRiT. – Argumenty, które podaje Rada ustami jej prezesa Dworaka, są na tyle nieprzekonywające, że wielu ludzi czuje potrzebę bezpośredniego protestu – tłumaczy społeczną mobilizację ksiądz biskup. Podkreśla, że Fundacja Lux Veritatis, która służy społeczeństwu poprzez Telewizję Trwam, została skrzywdzona. – Wobec telewizji katolickiej stosuje się kryteria przypominające niechlubne czasy PRL. Polak ma prawo do własnej telewizji. Polak ma prawo do przebywania w atmosferze tych wartości i tych treści, które są mu bliskie jako katolikowi i komuś, kto kieruje się pewnymi nieprzemijającymi zasadami – podkreśla. Dodaje, że cieszy go reakcja tylu grup społecznych i brak zgody na takie traktowanie Telewizji Trwam. – Życzyłbym tym, którzy odpowiadają za przydział miejsca na multipleksie, aby zweryfikowali i zmienili swoją decyzję. Aby społeczeństwo nie musiało oceniać działań KRRiT jako działalności partyjnej, ale jako służbę drugiemu człowiekowi – podsumowuje ksiądz biskup.

 

Bogusław Rąpała

drukuj