Lepsze, bo polskie
Produkcja papryki jest opłacalna mimo dużej zagranicznej konkurencji
Polska jest jednym z większych producentów papryki w Europie mimo niezbyt sprzyjającego klimatu dla tej rośliny. A przecież papryka ma krótką tradycję w naszym kraju, bo uprawiamy ją zaledwie od 25 lat.
Rocznie zbieramy średnio 40-50 tys. ton tego smacznego warzywa. Największym rejonem, gdzie koncentruje się 80 proc. upraw jest region radomski (powiaty: radomski, przysuski i w mniejszym stopniu białobrzeski). Papryka jest też zbierana w okolicach Sandomierza i na Lubelszczyźnie. Teraz, gdy rozpoczyna się wiosna, dla rolników nastał czas ogromnej pracy. Sadzonki stopniowo będą umieszczane w tunelach foliowych, gdzie wyrosną z nich krzewy z dorodną papryką. A za około pięć miesięcy rozpoczną się prawdziwe paprykowe żniwa.
Głównie pod folią
Papryka jest bardzo wymagającą rośliną, mało odporną na mrozy. Dlatego w naszych warunkach zdecydowana większość plantacji jest urządzana w tunelach foliowych. Co ciekawe, tunele, jakie stawiają rolnicy spod Sandomierza są niższe od tych z regionu radomskiego. Ale i jedne, i drugie są niezbędne, aby papryka nie wymarzła. Minęły już czasy, że warzywa sadzono w ziemi, teraz coraz częściej podłożem dla papryki jest np. słoma, czy wełna mineralna. Niezbędne składniki odżywcze są dostarczane roślinie z wodą. Taka technologia wpływa na zwiększenie plonów. Najmniejsze gospodarstwa mają po kilka tuneli (jeden ma powierzchnię kilkuset metrów), ale są już rolnicy, którzy mają takich tuneli ponad sto i powierzchnia upraw sięga wtedy kilku hektarów.
Nieliczni rolnicy postanowili jednak zaryzykować i zaczęli sadzić papryki do ziemi, rezygnując z tuneli. – Ale powierzchnia upraw jest nieduża, największym, kłopotem jest susza, która może zniszczyć krzaki, dlatego nadal dominuje uprawa pod osłonami – mówi Stefan Błaszczyk, wójt gminy Przytyk koło Radomia. – Choć koszty produkcji papryki gruntowej są o wiele niższe.
Producenci co prawda przyznają, że najwyższe ceny były dwa-trzy lata temu, ale nadal jest to produkcja opłacalna. W ubiegłym roku, w sierpniu, gdy podaż tego warzywa była największa, ceny w skupie wynosiły około 2,5 zł, czyli przekraczały koszty uprawy i zbiorów.
Rośnie spożycie
Polak zjada przeciętnie przez rok nieco ponad kilogram papryki, co w porównaniu z innymi krajami nie jest wielkością oszałamiająca, gdzie spożycie wynosi od 2 do nawet ponad 4 kilogramów. Ale warto też zauważyć, że coraz chętniej sięgamy po to warzywo. To efekt tego, że sposobów na przygotowanie dań z papryki jest coraz więcej. Można ją smażyć, gotować, piec, marynować. Coraz większą popularność zdobywa też kiszona papryka. Na giełdzie rolnej w Radomiu czy w Warszawie handel papryką jest też z roku na rok coraz większy. Rolnicy nauczyli się szybko odpowiadać na potrzeby rynku. Papryka jest pakowana zgodnie z życzeniem klienta w worki foliowe lub kartony o różnej wielkości, dobierana jest odpowiednia wielkość i gatunek papryki.
W dodatku naszym rynkiem interesują się zagraniczne firmy przetwórcze. Bo transport warzyw na długie odległości jest nieopłacalny i trzeba je przetwarzać na miejscu. – Uruchomienie zakładu oznaczałoby dla rolników nowe możliwości zbytu – nie ma wątpliwości Artur Konieczny, doradca rolny.
Co ciekawe, choć nasza papryka jest droższa od np. hiszpańskiej (gdzie nie ma potrzeby budowania tuneli foliowych), to jednak przetwórcy wolą nawet zapłacić więcej, bo mają lepszy towar. Ponieważ czerwona, zielona czy żółta polska papryka ma grubszy miąższ, dzięki czemu jest ona bardziej wydajna przy przerobie. I co najważniejsze – smaczniejsza.
Okazuje się, że te zalety spowodowały także otwarcie możliwości eksportowych. Część rolników ma już nawet podpisane wieloletnie kontrakty z odbiorcami w Zachodniej Europie, którzy doceniają jakość polskiej żywności. Od niedawna np. obiecującym rynkiem są Wyspy Brytyjskie. Dobrymi klientami są także Niemcy, którzy jedzą najwięcej papryki w Europie. Jednak pewnym zagrożeniem dla polskich i europejskich producentów może być otwarcie unijnego rynku na paprykę z innych kontynentów, co wymusi liberalizacja światowego handlu. Ewentualna konieczność obniżenia cen może spowodować, że uprawa papryki okaże się nieopłacalna.
