Lekarze pukają do Arłukowicza
Jak zapewnia Jacek Krajewski, prezes FPZ, lekarze rodzinni chcą zapoznać
nowego szefa resortu zdrowia z ich stanowiskiem dotyczącym organizacji
podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
Krajewski podkreśla, że Arłukowicz ma sporo do zrobienia. I wylicza: nie
stworzono dotąd jasnego katalogu świadczeń POZ, ambulatoryjnej opieki
specjalistycznej i szpitali – w konsekwencji w systemie brakuje efektywnego
podziału kompetencji. A to skutkuje przerzucaniem realizacji kosztownych
procedur pomiędzy tymi trzema poziomami oraz nieuzasadnionym powielaniem tych
samych świadczeń diagnostycznych i terapeutycznych. Prostym przykładem jest
kolonoskopia – która jest obecnie wykonywana i w ramach opieki ambulatoryjnej –
w gabinecie specjalisty, i w szpitalu. Podobnie jak proste zabiegi chirurgiczne.
W efekcie środki publiczne, z których opłacane są świadczenia zdrowotne, są
marnotrawione.
Zdaniem lekarzy, ważne jest stworzenie odpowiednich warunków skutecznego i
efektywnego rozwoju POZ jako fundamentu racjonalnego systemu ochrony zdrowia.
Wzmocnienie roli podstawowej opieki zdrowotnej miałoby się odbywać poprzez
skuteczne wykorzystanie i tak już ograniczonych środków finansowych, a także
koordynację współpracy lekarzy POZ ze specjalistami wąskich dziedzin medycznych,
lecznictwem zamkniętym oraz z instytucjami pomocy społecznej i szkolnictwa.
Wzmocnienie systemu POZ ma obniżyć koszty funkcjonowania systemu przez
przenoszenie świadczeń z opieki szpitalno-specjalistycznej do opieki
podstawowej. – Chodzi o rozszerzenie funkcjonowania POZ o pełne wykorzystanie
kompetencji lekarzy rodzinnych. O to, by nie zostawiać w POZ tylko i wyłącznie
tzw. funkcji przygotowawczej, kiedy pacjent otrzymuje wyniki badań i zostaje
wysyłany na leczenie do wyższych poziomów referencyjnych. Lekarz POZ byłby
koordynatorem środków przeznaczonych na otwartą opiekę ambulatoryjną, miałby też
możliwość konsultacji ze specjalistą. Wielu w ten sposób prowadzonych pacjentów
mogłoby być leczonych w opiece otwartej, a nie poprzez drogie procedury
szpitalne. Całość leczenia mogłaby się zakończyć przed szpitalem. To skróciłoby
znacznie kolejki, zapobiegłoby chorobom przewlekłym – tłumaczy Krajewski.
Porozumienie Zielonogórskie liczy na wyznaczenie priorytetów w tych kwestiach w
rozmowach ze stroną rządową. – Oczekujemy tego spotkania z nadzieją. Liczymy na
postawienie na podstawową opiekę zdrowotną, na niedopuszczenie do tego, by
choroby – na początku często banalne – nie przechodziły w stany przewlekłe.
Chodzi nam o szybką i precyzyjną diagnostykę – podkreślają lekarze. Czy minister
zdrowia spotka się z lekarzami? Na to pytanie służby prasowe resortu nie
potrafiły nam wczoraj odpowiedzieć.
Lekarze zastrzegają, że konieczne są zmiany w ustawie refundacyjnej. Chodzi o
przepisy dotyczące wypisywania recept na leki refundowane. – Będziemy nakłaniać
rządzących, by pewne procedury złagodzili. Chodzi nam szczególnie o art. 48
ustawy, w którym czytamy, że to lekarz odpowiada za sprawdzenie statusu
ubezpieczenia pacjenta i że to lekarz może ponosić kary w wysokości kwoty
refundacyjnej za leki, jeżeli wypisze receptę nieuprawnionemu do tego
pacjentowi. Tymczasem my nie mamy narzędzi, by sprawdzać, czy pacjent jest
ubezpieczony czy też nie. Nie możemy do końca zweryfikować dowodu ubezpieczenia
– mówi Krajewski. O zmiany w ustawie postuluje też Naczelna Izba Lekarska – w
jej ocenie lekarz ma leczyć, zaś ten, kto mu za to płaci – ubezpieczyciel – ma
weryfikować uprawnienia pacjenta. Zdaniem NIL to właśnie pacjent powinien udać
się do NFZ po zaświadczenie, że ma prawo do leków refundowanych, na tej
podstawie zapłaci w aptece mniej. 2 grudnia w NIL odbędzie się spotkanie z
ministrem Arłukowiczem – obecność zapowiada Porozumienie Zielonogórskie.
Sceptyczni do potencjalnych efektów tych negocjacji są politycy opozycji. Jak
podkreśla Czesław Hoc, poseł PiS z sejmowej Komisji Zdrowia, należy liczyć się z
tym, że minister Arłukowicz będzie kontynuował kierunek reform nakreślony przez
swoją poprzedniczkę Ewę Kopacz. Deklaracje takie złożył niedawno rzecznik rządu
Paweł Graś. A to, zdaniem Hoca, nie wróży dobrze podstawowej opiece zdrowotnej.
W ciągu ostatnich lat rozszerzany jest zakres wymaganych świadczeń dla lekarzy
POZ przy praktycznie niezmienianych stawkach, co przy postępującym wzroście
kosztów powoduje drastyczny spadek wynagrodzeń i lekarzy, i personelu
medycznego. To skutkuje zaciąganiem kolejnych długów i niejednokrotnie kończy
się komorniczym zajęciem majątku lekarza. Taka polityka prowadzi do postępującej
pauperyzacji środowiska. A praktykę lekarską czyni nieopłacalną. – Podstawowa
opieka zdrowotna jest najważniejsza w piramidzie systemu ochrony zdrowia.
Tymczasem jest od lat niedoszacowana, lekarze POZ mają coraz więcej obowiązków.
A jeśli POZ pada, to samo dzieje się na innych szczeblach piramidy służby
zdrowia jak specjalistyczna opieka ambulatoryjna czy leczenie szpitalne –
konkluduje Hoc.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Piotr Olechno nie potrafił nam powiedzieć, czy
minister Arłukowicz spotka się z lekarzami. I jakie będzie jego stanowisko wobec
postulatów Porozumienia.
Anna Ambroziak
