Laboratorium wiary – uczynki miłosierdzia – Modlić się za żywych i umarłych (6)
Listę uczynków miłosierdzia względem duszy zamyka
zachęta do modlitwy za żywych i umarłych. Ktoś, zwłaszcza przyzwyczajony
do "praktycznego" podchodzenia
do życia, mógłby się zdziwić. Przecież uczynki miłosierdzia mają być konkretnymi
(namacalnymi) formami pomocy: dostrzegamy potrzeby bliźniego i odpowiadamy
na nie. A modlitwa? Czy jest praktycznym działaniem na korzyść bliźniego w
potrzebie?
Wielu ludziom nie kojarzy się z działaniem, lecz z jego zaniechaniem.
Modlitwę za żywych i umarłych Kościół wymienia jako ostatnią wśród uczynków
miłosierdzia. Ta ostatnia pozycja (jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zgodnie
ze słowami Jezusa "ostatni
są pierwszymi" (zob. Mt 20, 16) podkreśla, że jest on wśród uczynków miłosierdzia
najważniejszy. Przypomina nam, że chociaż możemy wiele dobrego zrobić dla naszych
bliźnich, to Pan Bóg może więcej niż my. Również św. Faustyna Kowalska uczyła,
że są trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźniemu: czyn, słowo i modlitwa.
Pierwsze dwa uczynki sprawiają, że działa człowiek. Ostatni pozwala na działanie
Panu Bogu.
Miłosierdzie człowieka jest ograniczone. Nie my jesteśmy źródłem dobra dla
bliźniego w potrzebie. Kiedy więc modlimy się za żywych i umarłych, wtedy niejako
wyznajemy
naszą ograniczoność i niewystarczalność. Nasze ręce okazują się za słabe, a
nasz rozum zbyt mały, aby udźwignąć cały ciężar trosk i bied ludzkich. Modląc
się,
uznajemy zatem potrzebę pomocy ze strony Kogoś, kto jest silniejszy od nas;
od którego wszystko zależy. Modląc się, jakby powtarzamy za psalmistą: "W Twoich
rękach są moje losy" (Ps 31, 16). Powierzając sprawy naszych bliźnich
Bogu, możemy czuć się bezpieczni: są one w dobrych rękach. Rękach Ojca, który
troszczy
się o lilie polne i o ptaki niebieskie (por. Łk 12, 24-26); Ojca, który czuwa
nad losem świata i każdego człowieka.
Nie trzeba zatem nikogo, kto wierzy, przekonywać o wartości modlitwy i jej
skuteczności. Pismo Święte uczy, że "wiara przenosi góry". Trzeba
natomiast nakłaniać do jej praktykowania. To swoisty paradoks: tak wiele mamy
pomocy, aby nauczyć
się modlitwy: książki, artykuły, szkoły modlitwy, spotkania i rekolekcje modlitewne,
a tak mało się modlimy. Więcej się w Kościele mówi o modlitwie – niż modli.
Współcześni chrześcijanie nie negują mocy modlitwy, ale z niej nie korzystają.
Bywa bowiem
tak, że czujemy potrzebę zawierzenia Bogu i zwrócenia się do Niego na modlitwie,
ale poprzestajemy jedynie na pragnieniu. Może dlatego tak mało jest dobra w
świecie, że mało jest modlitwy jednych za drugich?
Potrzeba zatem modlitwy wstawienniczej, często również przebłagalnej. Modlitwa
wstawiennicza przynosi pomoc w sytuacjach trudnych, po ludzku często beznadziejnych.
Jest nie tyle szukaniem rozwiązań w oparciu o ludzkie możliwości i moce, ale
prośbą skierowaną do Boga, aby objawił swoją moc pośrodku ludzkiej słabości.
Modlitwa przebłagania jest również formą pomocy: ratowaniem ducha zagrożonego
przez grzech. To skuteczny sposób, aby przeciwstawić się złu w świecie i neutralizować
jego wpływ. Ta modlitwa, skierowana ku Bogu, wypływająca z pragnienia dobra
bliźniego i troski o jego zbawienie, z pewnością nie pozostanie bezowocna.
Bóg odpowie
na nią w najlepszy z możliwych sposobów.
ks. Zbigniew Sobolewski
Laboratorium wiary – uczynki miłosierdzia – Urazy chętnie darować (5)
Laboratorium wiary – uczynki miłosierdzia – Krzywdy cierpliwie znosić (4)
Laboratorium wiary – uczynki miłosierdzia – Strapionych pocieszać (3)
Laboratorium wiary – uczynki miłosierdzia – Wątpiącym dobrze radzić (2)
