Krzywonos stanęła, bo zabrakło prądu
Henryka Krzywonos nie rozpoczęła strajku komunikacji miejskiej w Gdańsku w
1980 r., ponieważ trwał on już od kilku godzin – stwierdza w najnowszym
Biuletynie IPN Arkadiusz Kazański. Jarosław Kaczyński, którego przemówienie na
jubileuszowym zjeździe "Solidarności" Krzywonos ostro skrytykowała, mówi, że ten
artykuł wyjaśnia "pewne sprawy". Krzysztof Wyszkowski uważa, że opozycjonistka
dała się wykorzystać jako "fałszywa bohaterka".
– Zebrane relacje świadków przeczą legendzie, jakoby Henryka Krzywonos,
zatrzymując na trasie swój tramwaj linii nr 15, rozpoczęła strajk komunikacji
miejskiej w Gdańsku, a nawet w Trójmieście – stwierdza Arkadiusz Kazański w
artykule "Sierpień ’80 w Gdańsku". "Wyjeżdżając bowiem na trasę (i później
zatrzymując tramwaj), Henryka Krzywonos nie mogła rozpocząć strajku, gdyż od
samego rana, od ok. 4.30, na trasy nie wyjechali kierowcy z zajezdni autobusowej
przy ulicy Karola Marksa (obecnie Józefa Hallera). Zostały spisane postulaty,
powołano Komitet Strajkowy" – pisze historyk IPN. W miasto nie wyjechały także
tramwaje z zajezdni Gdańsk-Wrzeszcz, gdzie pracownicy przedstawili swoje
postulaty dyrektorowi i władzom partyjnym. "Motorniczowie (m.in. Henryka
Krzywonos) z dwóch pozostałych zajezdni tramwajowych – w Gdańsku-Nowym Porcie i
przy ul. Łąkowej – wyjechali tego dnia na trasę, jednak zorientowawszy się, że
nie kursują tramwaje z Wrzeszcza i strajkuje zajezdnia autobusów przy Karola
Marksa, przyłączyli się do rozpoczętego protestu" – podkreśla Kazański.
"Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie,
powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie ostro
interweniować" – pisze na swojej stronie Krzysztof Wyszkowski, działacz
opozycyjny. Nie chce przypominać działaczce związkowej szczegółów tego
incydentu. "Podniosłem to tylko dlatego, że Henryka dokonała moralnego
nadużycia, dając się wykorzystywać jako 'zastępcza’ Anna Walentynowicz, jako
fałszywa bohaterka" – dodaje.
Krzysztof Wyszkowski ocenia, że Krzywonos "udaje" obecnie bohaterkę. "Gdyby tego
nie robiła, to ja bym się nie odzywał" – podkreśla Wyszkowski. "To manipulacja
osobą Henryki Krzywonos skrojona na to, aby zakryć legendę Anny Walentynowicz" –
tłumaczy, dodając, że Krzywonos "z pewnością nie jest postacią, która mogłaby
konkurować z Anną Walentynowicz".
"Dobrze się stało, że pani Krzywonos jest dzisiaj bohaterką Platformy
Obywatelskiej i 'Gazety Wyborczej’. Ona znakomicie odpowiada dzisiejszym czasom,
ich atmosferze. Nic więcej o niej nie powiem, a kto zechce, niech zajrzy do
umieszczonego na naszej stronie internetowej fragmentu artykułu zamieszczonego w
numerze 9-10 Biuletynu IPN z tego roku. Tam są wyjaśnione pewne sprawy. A o
reszcie być może kiedyś napiszą inni" – mówi w wywiadzie opublikowanym na
stronach Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odniósł się w
nim m.in. do krytyki jego wystąpienia na zjeździe "Solidarności". Podkreślił, że
istniał spór między doradcami a robotnikami na temat realności powołania
niezależnych związków zawodowych. "Eksperci obawiali się, że komunistyczna
władza tego nie przełknie. Jest to rzecz powszechnie znana i nikt poważny tego
nie podważa. Tak jak i nie zakwestionuje tego, że koncepcja przeforsowania
postulatu o powołaniu wolnych związków zwyciężyła i była koncepcją słuszną.
Zatem nie powiedziałem jakiejkolwiek nieprawdy. W tym sporze to robotnicy mieli
rację" – mówi Kaczyński. W tym kontekście przypomina rolę swojego zmarłego
brata. "Lech Kaczyński w książce 'O dwóch takich’ pisze ze swoją znaną i
nieczęstą wśród polityków prawdomównością, iż sam miał pewne wątpliwości, czy
ten radykalny postulat przejdzie, ale grał twardo, bo takie było jego zadanie. O
tym, że został wydelegowany przez MKS do rozmów z komisją ekspertów, wspomina
nawet wtorkowa 'Gazeta Wyborcza’".
"Lech Kaczyński był najwybitniejszym ekspertem z naszej, WZZ-owej [Wolnych
Związków Zawodowych – przyp. red.] strony uczestników strajku" – wspomina z
kolei Wyszkowski. W jego ocenie, Krzywonos na zjeździe "bredziła". Przy czym w
tamtym czasie "nie odgrywała żadnej roli, nikt się z nią nie liczył i nie mała
nic do powiedzenia". "Wzywam Bogdana Borusewicza do powiedzenia prawdy" –
apeluje Wyszkowski, przypominając, że solidarnościowych doradców w roku 1980
obecny marszałek Senatu nazywał "różowymi pająkami, a dziś oportunistycznie jest
w tym samym środowisku, co Tadeusz Mazowiecki".
Zenon Baranowski
Fragment artykułu Arkadiusza Kazańskiego "Sierpień ’80 w Gdańsku", "Biuletynu
IPN" nr 9-10 (118-119) wrzesień-październik 2010, s. 25.
