Kryzys ominął Kasy

Z Grzegorzem Biereckim, prezesem Krajowej Spółdzielczej Kasy
Oszczędnościowo-Kredytowej, rozmawia Małgorzata Goss

Banki wciąż dochodzą do siebie po kryzysie finansowym. A jak
przetrwały kryzys SKOK-i?
– Nie jest tajemnicą, że do globalnego
kryzysu doprowadziła beztroska działalność banków komercyjnych, i dlatego to
właśnie w banki ów kryzys uderzył ze zdwojoną siłą. Stąd rozlał się na całą
gospodarkę poprzez ograniczenie akcji kredytowej, co z kolei mocno uderza w
zwykłych konsumentów, zwłaszcza tych mniej zamożnych. Na szczęście SKOK-i nie są
powiązane kapitałowo z zagranicznymi bankami ani innymi instytucjami
kredytowymi, co w warunkach zawirowań na globalnych rynkach ma znaczenie. Z
racji swej specyfiki Kasy oparły się kryzysowi i bardzo dobrze się rozwijają.
Obecnie w Polsce działa ich 61, zrzeszają przeszło 2 mln członków i liczba ta
stale rośnie. To dowód, że Kasy cieszą się wysokim zaufaniem społecznym.

Teraz, gdy banki ustępują z rynku, SKOK-i mają szansę na
ekspansję…
– Ekspansja nie jest ideą ani intencją spółdzielczości.
Nie dążymy do wyeliminowania z rynku konkurencji świadczącej podobne usługi.
Naszym celem jest zabezpieczenie potrzeb społecznych. Misja spółdzielczych Kas
nie ogranicza się do oferowania usług finansowych na godziwych warunkach.
Przynależność do Kasy to swego rodzaju uczestnictwo w procesie integracji
społecznej, która sprzyja rozwojowi i daje poczucie bezpieczeństwa. To nie
przypadek, że odpowiedniki SKOK-ów w USA – tzw. unie kredytowe, w czasach
wielkiego kryzysu lat 20. i 30. ubiegłego wieku odnotowały niezwykle dynamiczny
rozwój. Po prostu żadna inna instytucja finansowa w tych trudnych czasach nie
poświęcała tyle uwagi sytuacji społecznej swoich członków. Do dzisiaj
amerykańskie unie kredytowe nie są nastawione na zysk. Naszym celem jest
niesienie pomocy ludziom oraz edukacja finansowa. SKOK-i jako jedyna chyba
instytucja podjęły realną walkę z wykluczeniem finansowym Polaków.

Panuje opinia, że dla SKOK-ów niezwykle korzystne jest wydanie przez
Komisję Nadzoru Finansowego rekomendacji T, która nakazuje przy udzielaniu
kredytów bardzo rygorystyczną ocenę zdolności kredytowej
klientów…

– W rekomendacji T chodzi o kontrolę nad
rozprzestrzenianiem się kryzysu finansowego przez ograniczenie osobom o niższych
dochodach możliwości popadnięcia w spiralę zadłużenia. Odnoszę wrażenie, że to
ze strony KNF krok trochę spóźniony…
Rekomendacja T nie dotyczy Kas
spółdzielczych, ponieważ nie podlegają one rygorom Komisji Nadzoru Finansowego,
co rzeczywiście może oznaczać, że odprawieni z kwitkiem klienci banków skierują
kroki w naszą stronę. Spółdzielcze Kasy mają inne niż banki zasady pożyczania
pieniędzy: stawiają przed członkami takie wymagania zdolności kredytowej, na
jakie pozwala charakter ich działalności opartej na zasadzie non profit. Dzięki
temu otwierają dostęp do tańszych pożyczek i kredytów osobom, które ze względu
na niezbyt wysokie dochody nie mogą otrzymać ich w bankach. Gdyby nie SKOK-i,
tacy ludzie w sytuacji podbramkowej skazani byliby na lichwę.

Z pożyczaniem pieniędzy zawsze wiąże się ryzyko niewypłacalności
dłużnika. Czy państwo gwarantuje depozyty w SKOK-ach?
– Ustawa o
Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo-Kredytowych wprowadza w Kasach odrębny
system ochrony oszczędności, oceniany przez specjalistów jako równie skuteczny
jak bankowy. Odrębny od banków system gwarancji depozytów ma tę zaletę, że
ewentualne koszta upadłości banków nie będą dotyczyć członków Kas. Tworzony jest
on w sposób analogiczny do bankowych funduszy gwarancyjnych. Istnieje fundusz
ryzyka, zwany funduszem stabilizacyjnym. Gdyby któraś z Kas znalazła się w
kłopotach – ten fundusz pozwoli jej, mówiąc kolokwialnie, wyjść na prostą.
Drugim rodzajem zabezpieczenia jest ubezpieczenie depozytów, które kwotowo daje
takie same gwarancje dla oszczędności jak bankowy fundusz gwarancyjny. Osiągamy
to dzięki własnemu towarzystwu ubezpieczeń, które jest nadzorowane przez Komisję
Nadzoru Finansowego. System ten sprawdził się doskonale. Przez ponad 18 lat
istnienia w Polsce SKOK-ów żadna z naszych Kas nie zbankrutowała. Nikt nie
stracił złotówki.

Wahania kursu walutowego mają wpływ na finanse SKOK-ów?

SKOK-i, w przeciwieństwie do ban ków komercyjnych, nie są podatne na chwiejność
kursu walutowego z uwagi na swą spółdzielczą specyfikę i dbałość o
bezpieczeństwo prowadzonych inwestycji. Nie udzielamy kredytów hipotecznych w
walutach obcych.

Ale otoczenie gospodarcze z pewnością ma dla Kas znaczenie. Jak Pan
ocenia rządowy „Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych”?

Plan ten będzie kosztowny społecznie i szkodliwy gospodarczo, a co za tym idzie
– nieskuteczny w ratowaniu finansów publicznych, ba, może spowodować utratę
kontroli nad nimi! Stan polskich finansów publicznych, zwłaszcza rosnący deficyt
tego sektora i zadłużenie Skarbu Państwa, budzi poważne obawy. Coraz bardziej
brakuje dochodów budżetowych. Za dużo pożyczamy i importujemy, za mało
oszczędzamy i eksportujemy. Na tę politykę nakładają się skutki kryzysu, które
będziemy odczuwać jeszcze przez lata. Rosną zatory płatnicze, bezrobocie, liczba
upadłości i kredytów zagrożonych… Tymczasem rządowy plan oparty jest na
cięciach wydatków publicznych, drastycznych oszczędnościach, ograniczeniach
socjalnych i budżetowych, których realizacja może mocno zaszkodzić wciąż wątłej
koniunkturze gospodarczej. Dopóki nie uda się zwiększyć konkurencyjności i
innowacyjności gospodarki, eksportu i dochodów budżetowych, w tym też
podatkowych, walka z deficytem i zadłużeniem finansów publicznych jest
pozbawiona jakichkolwiek szans.

Ustawa rozciągająca nadzór KNF nad Kasami została zaskarżona przez
SKOK-i do Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego?

– Ponieważ zawiera
ona bardzo poważne błędy legislacyjne oraz cały szereg zapisów
niekonstytucyjnych, które narażają Skarb Państwa na odszkodowania, m.in. narusza
prawa nabyte spółdzielni i członków SKOK-ów, dyskryminuje spółdzielcze Kasy
wobec innych instytucji finansowych, zwłaszcza banków komercyjnych, ogranicza
możliwości konkurowania Kas na rynku usług finansowych… Ta regulacja wyraźnie
godzi w ostatni polski element sektora finansowego w Polsce, jakim są SKOK-i.
Wprowadzenie jej w życie mogłoby spowodować ograniczenie możliwości dalszego
rozwoju Kas i doprowadzić do zmonopolizowania rynku przez banki. To naruszyłoby
zasadę swobody konkurencji i zakaz dyskryminujących praktyk wobec jednego z
uczestników rynku.
SKOK-i, podobnie zresztą jak cała spółdzielczość, nigdy
nie miały szczęścia do przyjaznej polityki ze strony państwa polskiego. To
zasmucające, że zamiast pielęgnować i propagować rodzime, sprawdzone
rozwiązania, na które jest zapotrzebowanie społeczne, uprawiany jest
legislacyjny wandalizm.

Panie Prezesie, po co zawarł Pan ” spektakularną” i „tajną” – jak
napisała jedna z gazet – umowę o współpracy z CBA?
– Wbrew sugestii
autorów publikacji porozumienie to nie jest „tajne” ani też „bezprecedensowe”.
Sami autorzy przyznali, że informację o nim zaczerpnęli po prostu z Dziennika
Urzędowego Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Podpisanie tego porozumienia
związane jest z realizacją ustawy o CBA. Nie ma w nim nic wyjątkowego. Zarówno
Kasy, jak i banki przekazują organom państwa informacje o rachunkach klientów w
ramach obowiązującego porządku prawnego, tj. na podstawie ustaw i w ściśle
określonym zakresie. Podobnie, a więc za pośrednictwem Kasy Krajowej, Kasy
przekazują także pewne dane do Ministerstwa Finansów, Narodowego Banku Polskiego
czy Głównego Urzędu Statystycznego.

Na czym ma polegać ta współpraca?
– Współpraca między CBA
a instytucjami rynku finansowego – bankami, towarzystwami funduszy
inwestycyjnych, domami maklerskimi – polega na przekazywaniu przez te instytucje
informacji, do których podawania są prawnie zobowiązane, w zakresie wskazanym we
wniosku CBA, pod warunkiem, że osoba, której wniosek dotyczy, wyrazi na to
zgodę. O tę zgodę występuje CBA. Członkowie SKOK-ów nie podpisują w tym zakresie
żadnych ogólnych upoważnień w Kasach. Wnioski CBA dotyczą z reguły sprawdzenia
oświadczeń majątkowych radnych, posłów i senatorów, a nie przypadkowych członków
SKOK-ów.

Może konkurencji zależało, żeby przypiąć łatkę właśnie SKOK-om…
Właściwie czym różnią się SKOK-i od banku komercyjnego?

Praktycznie wszystkim. Jedyne podobieństwo to fakt świadczenia usług
finansowych, a cała reszta – począwszy od idei i celów, po umocowanie prawne i
funkcję społeczną – jest kompletnie odmienna. Banki, w Polsce przeważnie
zagraniczne, są instytucjami komercyjnymi, to znaczy nastawionymi wyłącznie na
zysk. Zysk ma maksymalnie wzbogacić właścicieli, toteż ceny oferowanych przez
nie produktów bywają często tak wygórowane, że stają się barierą dla części
potencjalnych klientów. Natomiast SKOK-i to spółdzielnie, a więc zrzeszenia
ludzi, członków Kas, w których nadrzędną zasadą jest nastawienie nie na zysk,
lecz na człowieka. To właśnie zrzeszeni członkowie są właścicielami tej
spółdzielni, sami decydują o jej polityce gospodarczej, wchodzą w poczet władz i
prowadzą przedsiębiorstwo tak, aby zapewnić członkom jak największe korzyści.
Pierwowzorem dla nas były Kasy Stefczyka, które tak doskonale sprawdziły się
przed ponad wiekiem jako instytucje oferujące tanią bankowość dla
wszystkich.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj