Kreatywna utopia
Raport przygotowany przez Michała Boniego nadający perspektywę
strategiczną rządowi Donalda Tuska nie ogarnia każdego Polaka i całej naszej
tożsamości, wyłącza ogromną część wspólnoty z perspektywy widzenia władzy
państwowej. Amputuje wymiar tradycji i kultury. Jest wyraźnym przykładem
dominacji ideologii technokratycznej, a kultura postrzegana jest w nim tylko
jako "przemysł kreatywny".
W czerwcu 2009 r. rząd Donalda Tuska ogłosił raport "Polska 2030 – wyzwania
rozwojowe", którego głównym autorem jest Michał Boni. Fałszywe założenia ideowe
przyjęte przy programowaniu przyszłości przez rząd Platformy Obywatelskiej
zaciążą nad całością życia społecznego w Polsce.
W "Polsce 2030" istotą polityki rozwoju jest tworzenie przestrzeni dla
indywidualnych strategii wyboru osób, rodzin i wspólnot. "Siły generujące rozwój
w każdym pokoleniu opierają się na aspiracjach, nastawieniu na zmianę, na
poprawę losu, życia". Zapomniano jednak o aspiracjach moralnych. Jedyne napięcie
dostrzegane przez autorów strategii to napięcie pomiędzy siłami roszczeń i
siłami aspiracji. Dzieli się Polaków według tej właśnie kategorii. Tych z obozu
"przetrwania" uznaje się za gorszych, tych z obozu "aspiracji" za lepszych.
Autorzy dostrzegają oczywiście przerost w Polsce kapitału społecznego opartego
wyłącznie na indywidualizmie, widzą konieczność rozwijania wspólnoty. Nie
wspominają jednak, na czym ta wspólnota powinna być oparta, widząc jedynie
techniczny aspekt wzrostu "wspólnotowości" w dobie powszechnej komunikacji,
internetu, telefonów komórkowych i tworzenia sieci powiązań międzyludzkich. Tak
jakby setki "przyjaciół" na Facebooku czy wzrost czytelnictwa tabloidów
przyczyniały się do wzrostu kapitału społecznego i poprawy stanu moralnego.
Jedynym centrum krystalizacji tej wspólnoty, jakie są w stanie zauważyć twórcy
raportu, jest "sprawne i przyjazne państwo". Państwo wszakże nie może istnieć
wyabstrahowane od wspólnoty tradycji, nie jest tylko systemem
techniczno-wirtualnym.
W całym dokumencie nie znajdziemy śladu uznania za ważne takich wartości
wspólnoty Polaków jak tożsamość narodowa, suwerenność.
Przekleństwo klasy kreatywnej
Spis wyzwań zdefiniowany przez autorów raportu "Polska 2030" unaocznia
hierarchię wartości, które legły u podstaw tego dokumentu: 1) Wzrost i
konkurencyjność, 2) Sytuacja demograficzna, 3) Wysoka aktywność zawodowa i
adaptacyjność zasobów pracy, 4) Odpowiedni potencjał infrastruktury, 5)
Bezpieczeństwo energetyczno-klimatyczne, 6) Gospodarka oparta na wiedzy i rozwój
kapitału intelektualnego, 7) Solidarność i spójność regionalna, 8) Poprawa
spójności społecznej, 9) Sprawne państwo, 10) Wzrost kapitału społecznego
Polski.
Owszem, przywoływane jest wiele razy słowo-zaklęcie – "zaufanie", używane przez
premiera Tuska w przemówieniach i wybrane jako podstawowa wartość rządów PO. W
raporcie Boniego, trzeba przyznać uczciwie, uznaje się, że na poziom zaufania
wpływa tożsamość narodowa, ale w niej jego autorzy wyróżniają cechy uznane za
nowoczesne: otwartość, rosnącą tożsamość "różnych grup". Patronem duchowym
dokumentu jest bowiem Richard Florida, amerykański modny uczony, z jego teorią
klasy kreatywnej. Zdaniem zespołu ministra Boniego, konieczne są działania
sprzyjające powstawaniu w Polsce "swoistej cyganerii", w skład której wchodzić
będą "inżynierowie, informatycy, nauczyciele, fotografowie, doradcy,
organizatorzy życia publicznego, artyści słowa, mediów, komputera, spędzania
czasu wolnego i kultury zakupów". Wielką estymą darzona jest nowa elita, wśród
której istotną rolę odgrywać mają "kreatorzy usług konsumpcyjnych". Jeśli co
jakiś czas pojawia się dyskusja, czy PO jest partią inteligencji, to chyba mamy
odpowiedź: raczej chce być partią "klasy kreatywnej", w której zręczny
sprzedawca nowego gadżetu znaczy tyle samo, co profesor literatury, a medialny
celebryta zastępuje księdza lub filozofa.
Florida – co obszernie relacjonują autorzy dokumentu – uznaje, że to w
środowisku otwartym na różnorodność i odmienność (m.in. seksualną) wyjątkowo
efektywnie rozwijają się technologie, rozkwitają talenty, rozwija się
gospodarka. Stąd hołubienie w założeniach dokumentu rozwoju wielkich miast,
sprzyjanie licznym przeprowadzkom, a nawet ich wymuszanie (kult mobilności).
Cechą szczególnie pożądaną w tak skonstruowanym "postmaterialnym" społeczeństwie
jest adaptacyjność. Florida, jak wiadomo z licznych polemicznych w świecie nauki
omówień jego teorii, wsławił się stwierdzeniem, że legalizacja gejowskich
"małżeństw" jest podstawowym czynnikiem rozwoju metropolii, gdyż wówczas więcej
najcenniejszych (jego zdaniem) przedstawicieli "klasy rozwojowej" chce się tam
osiedlać. Według takiego wzorca ekipa Donalda Tuska chce na nowo zbudować
Polskę.
Efektem mobilności i konieczności adaptacji do ciągłych zmian jest postępująca
indywidualizacja – w życiu zawodowym, wolnym czasie, rozrywkach, zakupach.
Ideałem staje się pracownik dyspozycyjny 24 godziny na dobę przez 7 dni w
tygodniu, zmieniający zawód kilka razy w życiu, osiedlający się coraz to w innym
miejscu, więc bezdzietny, w wolnym związku. Czy takiego życia chcemy?
Gospodarka w świecie "postmaterialnym"
W kampanii prezydenckiej Jarosław Kaczyński wywołał jeden z ważnych w strategii
Boniego tematów, jakim jest zastąpienie modelu opartego na solidarności i
wyrównywaniu szans słabiej rozwiniętych regionów Polski modelem
polaryzacyjno-dyfuzyjnym. Zgodnie z koncepcją Floridy ma to polegać na
wzmacnianiu w pierwszej kolejności "kreatywnych" metropolii, a dopiero w efekcie
emanacji siły tych lokomotyw nastąpi wyrównywanie szans "zielonego pierścienia"
wzdłuż granic kraju.
Szczególnie zaskakujące jest, że w tej części strategii, która poświęcona jest
ekonomii, brakuje wyliczeń pozwalających na ocenę realizacji przedstawionych
celów rozwoju. Nie będę się pastwić nad stwierdzeniami raportu o ograniczeniu
długu publicznego, które już pół roku po publikacji strategii okazały się
mrzonką, i o tym, że "droga do euro jest kamieniem milowym polskiego rozwoju",
kiedy to właśnie posiadanie własnej waluty ograniczyło impet kryzysu
gospodarczego. Jedyną właściwie receptą na kryzysy, jaką proponuje zespół
Boniego, jest "utrzymanie prowzrostowego popytu konsumpcyjnego". Powtarza się
hasło "harmonizacji stawki VAT" (czyli ujednolicenia VAT na poziomie 22 proc., z
likwidacją stawek niższych). Widać więc, że już dwa lata temu we wzroście VAT
upatrywano sposobu poprawy dochodów budżetu.
Szczególny nacisk położony został na podniesienie wieku emerytalnego (do 65.-67.
roku życia) i wymóg podjęcia pracy przez ludzi dziś biernych zawodowo. Stopa
aktywności zawodowej według autorów raportu musi wzrosnąć do 75 procent (obecnie
poniżej 60).
Polska na rynkach światowych konkuruje nadal przede wszystkim ceną (tanią siłą
roboczą), a w naszym eksporcie mamy mało produktów zaawansowanych
technologicznie. W tej dziedzinie jesteśmy na poziomie Indii. Polska jest także
nadal krajem rolniczym. Wytwarzamy w rolnictwie 5 proc. PKB, to poziom dwa razy
wyższy w stosunku do Niemiec. Autorzy postulują, by ograniczyć znacznie
zatrudnienie w rolnictwie i w ten sposób przyczynić się do jego modernizacji
(chyba powinno być odwrotnie?). Choć polska gospodarka jest uznawana na arenie
międzynarodowej za stabilną, to nisko oceniane są działania państwa, w tym
system stanowienia i egzekucji prawa. Fatalna jest jakość sieci komunikacyjnej
oraz efektywność wydatków publicznych. Autorzy strategii zauważają, że władze
publiczne powinny być bardziej skłonne do uczenia się i krytycznie nastawione do
własnych osiągnięć. Udział produktów wysokich technologii w eksporcie powinien,
w myśl założeń raportu, wzrosnąć z 4 proc. do 40.
"Upraszczając, mamy wybór między niepewną stabilnością młodego emeryta – byłego
pracownika przedsiębiorstwa dotowanego przez państwo – a adaptacyjną mobilnością
telepracownika, który świadczy usługi trzem różnym pracodawcom" – to proponowany
ideał polityki wobec świata pracy. Postulowane jest ograniczenie ochrony praw
pracowniczych, a także w specyficzny sposób opisywane (w duchu poprawności
politycznej) oczekiwanie od związków zawodowych, że "na nowo zdefiniują swoją
rolę w świecie", czyli samoograniczą się, a najlepiej znikną. Planowane jest
dalsze utrudnienie dostępu do rent i innych świadczeń socjalnych. Wśród
pozytywnych rozwiązań zwraca uwagę zalecenie, by fakt podjęcia pracy wiązał się
ze znacznym wzrostem dochodów w stosunku do zasiłku socjalnego czy renty. Brak
jednak szczegółowego wyliczenia, w jaki sposób to osiągnąć.
Gdzie zdrowie, natura, rolnictwo?
Charakterystyczny jest całkowity brak refleksji w dokumencie nad sprawami
ochrony zdrowia Polaków i ochrony natury, a także niemal całkowite wyłączenie
obszaru rolnictwa, upraw i żywności. To jedna z poważnych konsekwencji przyjętej
hierarchii wartości – prymatu źle pojętej ekonomii nad życiem.
Sprawy polskiego środowiska naturalnego omawiane są przez autorów "Strategii
Polska 2030" w dziale "Bezpieczeństwo energetyczno-klimatyczne". Podstawowe
opisane wyzwania dotyczą szacowanej potrzeby dwukrotnego w perspektywie 2030 r.
wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce, a także wymuszania
ograniczania jej zużycia również poprzez drastyczny wzrost cen. Kwestie ochrony
środowiska naturalnego, w tym deficyt wody, zwiększanie powierzchni lasów,
potraktowane są marginalnie. Brak celów dotyczących ochrony przyrody,
krajobrazu, bioróżnorodności, czystości gleby, powietrza, ochrony przed hałasem
i rozwoju odnawialnych źródeł energii, zagospodarowania odpadów. Co ciekawe,
ochrona środowiska została ukazana jako funkcja energetyki! Nie jako coś
autonomicznego, ponieważ zgodnie z ideologią technokratyczną, niewycięcie
starego drzewa lub ocalenie czystości jeziora nie jest rozwojem!
Inna strategia dla Polski
Podstawową tezą dokumentu Boniego jest konieczność uniknięcia przez Polskę
bezwładnego dryfu rozwojowego opartego na przypadkowości decyzji oraz braku
zgody społecznej wokół kierunków zmian. Celem jest stworzenie nowego projektu
cywilizacyjnego na wiek XXI nazwanego projektem modernizacji. Nie można się nie
zgodzić z koniecznością uporządkowania strategii i zorganizowania wokół spójnej
wizji rozwoju Polski wszystkich grup społecznych. Nie powinien być to jednak
program wyzuty z wartości bliskich milionom Polaków, zgodnych z tradycją.
Może warto byłoby zatem stworzyć inną, opartą na solidniejszej duchowej
podstawie strategię przyszłości naszego kraju? Ojciec Święty Benedykt XVI
naucza, że rozwój narodów wznosi się na wyżyny cudu, jeśli bierzemy pod uwagę
wymiar duchowy. "Autentyczny rozwój domaga się nowych oczu i nowego serca
zdolnych wznieść się ponad materialistyczną wizję ludzkich wydarzeń" ("Caritatis
in veritate"). Niestety, decyzje ekonomiczne i prawne obecnego rządu wyprane są
do białości z zaleceń nauki Kościoła. Na to nakłada się prostacka, lecz groźna
ofensywa rodzimych "zapaterystów". I nie mniej niebezpieczne, subtelne sączenie
fascynacji "klasą kreatywną".
Barbara Bubula
Autorka w latach 2007-2010 była członkiem KRRiT desygnowanym przez śp.
prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
