Korea Północna grozi Ameryce

Korea Północna zapowiedziała udzielenie "fizycznej odpowiedzi" na "groźby
z Waszyngtonu" i planowane przez USA ćwiczenia wojskowe z Koreą Południową –
poinformowała wczoraj seulska agencja Yonhap. W odpowiedzi sekretarz stanu USA
Hillary Clinton zaapelowała do krajów azjatyckich, by zdecydowanie egzekwowały
sankcje wobec Korei Płn., gdyż – jak przekonywała – wojownicze nastawienie
Phenianu zagraża całemu regionowi.

– Wspólne manewry USA i Korei Płd. naruszają suwerenność Koreańskiej Republiki
Ludowo-Demokratycznej, a niedawnym groźbom z Waszyngtonu stawimy "fizyczny
odpór" – zapowiedział rzecznik delegacji Korei Płn. Ri Tong Il. Słowa te padły
podczas odbywającego się w Hanoi Forum Stowarzyszenia Narodów Azji
Południowo-Wschodniej (ASEAN), poświęconego bezpieczeństwu na kontynencie.
Zdaniem przedstawiciela władz tego komunistycznego kraju, rozpoczynające się w
niedzielę wspólne manewry Waszyngtonu i Seulu, które mają na celu "zniechęcenie
Phenianu do ewentualnych kolejnych prowokacji", naruszają bezpieczeństwo nie
tylko Korei Północnej, lecz także całego obszaru azjatyckiego. – To zagrożenie
dla Półwyspu Koreańskiego i całej Azji – powiedział Ri Tong Il w rozmowie z
dziennikarzami.
W odpowiedzi amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton zaapelowała, by Korea
Płn. zaprzestała wreszcie prowokacji i gróźb wobec swych sąsiadów, i podjęła
działania w celu spełnienia zobowiązań dotyczących denuklearyzacji. Jednocześnie
Clinton zapowiedziała nowe sankcje wobec Phenianu, które zostały poparte także
przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Swoje stanowisko potwierdziła również
podczas szczytu Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) w
Hanoi, gdzie wezwała państwa azjatyckie do egzekwowania sankcji wobec Korei
Płn., przekonując, że wojownicze nastawienie Phenianu zagraża całemu regionowi.
– Jedną z miar siły wspólnoty narodów jest to, w jaki sposób odpowiadają one na
zagrożenia dotyczące jej członków, sąsiadów i regionu – powiedziała amerykańska
sekretarz stanu, podkreślając, że kraje azjatyckie muszą wpłynąć na Phenian, by
ten "podjął wreszcie kroki, które musi podjąć", czyli, by zatrzymał swój program
atomowy i znalazł wreszcie wspólny język z Koreą Południową.
Napięcia między Phenianem a Seulem stały się intensywniejsze w marcu, gdy
zatonął południowokoreański okręt Cheonan wraz z 46 marynarzami na pokładzie.
Międzynarodowe śledztwo wykazało wówczas, że korwetę trafiła północnokoreańska
torpeda. Phenian kategorycznie jednak temu zaprzecza.

Marta Ziarnik, PAP, Reuters

drukuj