Kompromitacja zamiast inauguracji http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120209&typ=sp&id=sp03.txt
Mecz o piłkarski Superpuchar Polski między Wisłą Kraków a Legią
Warszawa został wczoraj definitywnie odwołany. Sportowe święto, jakim miała być
inauguracja Stadionu Narodowego, okazało się totalną kompromitacją i dowodem
bezsilności i ignorancji odpowiedzialnych za to instytucji i osób. Całej
sytuacji bacznie przyglądała się UEFA, bo stołeczny obiekt jest naszą główną
areną Euro 2012, a w ciągu ostatnich dni okazało się, że jest nieprzygotowany do
organizacji wielkich imprez.
Mecze o Superpuchar bywają zwykle piłkarskimi świętami, gromadzącymi na
trybunach dziesiątki tysięcy widzów, cieszącymi się ogromnym zainteresowaniem.
Tak bywa w Hiszpanii, tak bywa w Anglii, tylko nie w Polsce. Pierwotnie
spotkanie mistrza, Wisły, ze zdobywcą pucharu, czyli Legią, miało się odbyć w
lipcu. To przyjęta norma, że mecze o to trofeum rozgrywane są tuż przed startem
ligowych rozgrywek. Pojedynek został jednak odwołany. Okazało się, że w
40-milionowym kraju, w którym wkrótce odbędą się mistrzostwa Europy i w którym
jak grzyby po deszczu powstają nowe stadiony, nie udało się znaleźć
odpowiedniego obiektu! Odpowiedniego, znaczy zapewniającego bezpieczeństwo
wszystkim uczestnikom. Organizator, spółka Ekstraklasa SA, postanowiła zatem
mecz przełożyć na inny termin. Padło na… luty, środek zimy i przerwę w
rozgrywkach. Taka data była czymś niespotykanym w świecie, ale podparto się
ładnym argumentem. Starcie Wisły z Legią miało być pierwszym stricte piłkarskim
wydarzeniem na Stadionie Narodowym, naszej dumie i głównej arenie Euro 2012.
Szybko okazało się, że zamiast święta może dojść do totalnej kompromitacji.
Policja, straż pożarna i sanepid nie wydały zgody na organizację meczu,
negatywnie odniosły się doń również władze stolicy. Rozpoczęły się przepychanki,
odwołania i próby znalezienia wyjścia i uchronienia się przed śmiesznością.
Ekstraklasa SA opracowała pomysł rozdzielenia kibiców obu drużyn, zwaśnionych ze
sobą. Jego brak był jednym z powodów negatywnej opinii policji. Nowy został
wstępnie zaakceptowany. Spółka złożyła odwołanie od decyzji władz Warszawy, ale
odpowiedni organ, Samorządowe Kolegium Odwoławcze, miał się nim zająć w piątek.
W przeddzień meczu! Nie licząc się kompletnie z interesem drużyn, kibiców,
którzy przecież musieli nabyć bilety, a potem zaplanować podróż. Wczoraj, na
specjalną prośbę Ekstraklasy, Kolegium przyspieszyło swe obrady o jeden dzień.
To nie był jednak koniec problemów, bo okazało się, że są kłopoty z murawą.
Kładziona pospiesznie, na wielkim mrozie, nie była w stanie odpowiednio się
przyjąć. Firma za nią odpowiedzialna informowała o opóźnieniach wynikających z
niskich temperatur, obiecując, że dziś ukończy prace. Wreszcie policja
poinformowała, że nie udało się uporać z brakiem łączności na stadionie.
Przeprowadzone testy wypadły fatalnie, funkcjonariusze nie mieli ze sobą
kontaktu na różnych poziomach obiektu. Sygnał z radiostacji nie docierał
przykładowo do podziemnego garażu pod murawą, gdzie miały się zgromadzić
oddziały policji. Ta nie zmieniła zatem swej negatywnej opinii odnośnie do
organizacji meczu, bo zmienić nie mogła.
Wreszcie głos zabrały zniecierpliwione i zniesmaczone całą sytuacją kluby.
Wisła i Legia w przyszłym tygodniu rozegrają pierwsze mecze 1/16 finału Ligi
Europejskiej z – odpowiednio – Standardem Liřge i Sportingiem Lizbona. Trenerzy
chcieli wiedzieć, na czym stoją, opracować odpowiednio plan zajęć,
uwzględniający albo nie sobotnie spotkanie. I na Reymonta, i na Łazienkowskiej
wszyscy byli wściekli z powodu absurdalności całej sytuacji i związanej z nią
niepewności. Nikt nie chciał czekać do piątku lub czwartku, dlatego wczoraj tuż
przed południem kluby wydały solidarne oświadczenie. Albo do wczesnych godzin
popołudniowych zapadną ostateczne decyzje, albo podejmą ją najbardziej
zainteresowani i meczu po prostu nie rozegrają.
Tuż przed godz. 16.00 rzecznik wojewody mazowieckiego poinformowała, że żadne
decyzje dotyczące meczu w środę nie zapadną. Jedynym gremium zdolnym coś
postanowić było bowiem Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a ono miało zebrać się
dopiero dziś. – Po wysłuchaniu informacji policji z bólem serca, ale mając na
uwadze bezpieczeństwo kibiców, zdecydowałem o odwołaniu meczu o Superpuchar. To
jedyna możliwa decyzja – niedługo później ogłosił Andrzej Rusko, prezes
Ekstraklasy SA. Dodał, że w tym sezonie Wisła i Legia o to trofeum już
prawdopodobnie nie zagrają.
Pozostał zatem wielki niesmak i takież obawy. Jak bowiem chcemy zorganizować
mistrzostwa Europy, skoro nie potrafiliśmy doprowadzić do rozegrania jednego
meczu między dwiema polskimi drużynami? Kto zapewni bezpieczeństwo podczas Euro,
gdy do naszego kraju zjadą kibice z Anglii, Holandii czy Niemiec, niekoniecznie
z pokojowymi zamiarami? To, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni, jest wstydem
nie tylko na całą Polskę, ale i na całą sportową Europę. Wstydem i dowodem
skrajnych niekompetencji i nieudolności.
Piotr Skrobisz
