Komisja niechętna cłom

Polska stara się o przedłużenie ceł ochronnych na chińskie mrożone truskawki

W kwietniu przestanie obowiązywać na terenie Unii Europejskiej czasowe cło antydumpingowe na mrożone truskawki z Chin. Polska stara się, aby cła utrzymano na kolejne pięć lat, ale Komisja Europejska na razie nie podjęła tej sprawy. Nieoficjalnie wiadomo, że Bruksela wolałaby nie przedłużać czasu obowiązywania ceł.

Zostały one wprowadzone w październiku na tymczasowy okres półroczny. Cło ustalono w wysokości 34,2 procent. Polsce chodziło o to, aby ograniczyć przywóz z Chin truskawek mrożonych, gdyż były one sprzedawane unijnym przetwórniom po dumpingowych cenach. Zanim jednak KE podjęła decyzję o cłach, trwały długie negocjacje i dochodziło do nacisków, głównie ze strony Polski, która jest największym producentem truskawek w Europie. Jak wynika z oficjalnych unijnych danych, cło w dużym stopniu spełniło swoją rolę. Import chińskich truskawek spadł o prawie 30 proc. do nieco ponad 70 tys. ton. Z drugiej strony wzrosła cena owoców z Państwa Środka: nawet przy tak znaczącym ilościowym spadku importu jego wartość wyniosła około 60,5 mln dolarów, czyli o mniej więcej 11 proc. więcej niż w okresie przed wprowadzeniem ceł.

Polskim producentom zależy na tym, aby cła zostały utrzymane. Komisja Europejska mogłaby teraz zdecydować o wprowadzeniu ceł po okresie przejściowym na następne 5 lat. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że Bruksela nie jest zbyt chętna do zastosowania takiego instrumentu ochrony rynku, przekonując, iż efekty osiągnięte dzięki półrocznemu cłu są wystarczające i nie ma powodów do ich przedłużania.

List do komisji

Polski rząd, który zamierza jednak namawiać KE do utrzymania ceł, otrzymał w tej sprawie wsparcie ze strony naszych eurodeputowanych zasiadających w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego. Wysłali oni pismo w sprawie ceł do przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barosso.

W liście podpisanym przez Zbigniewa Kuźmiuka, Janusza Wojciechowskiego, Bogdana Golika, Bogdana Pęka, Wiesława Kuca, Zdzisława Podkańskiego, Czesława Siekierskiego, Witolda Tomczaka i Andrzeja Zapałowskiego, czytamy m.in., że „dumpingowy import truskawek chińskich niszczył produkcję truskawek w Europie, w tym głównie w Polsce, i prowadził do opanowania rynku europejskiego przez nieuczciwą konkurencję eksporterów chińskich. Dość powiedzieć, że udział truskawek chińskich na rynku europejskim doszedł do poziomu 38 procent! Europejscy rolnicy, zwłaszcza właściciele niewielkich gospodarstw rodzinnych, stanęli w obliczu bankructwa.

Mądra decyzja Komisji może uzdrowić sytuację na rynku owoców miękkich pod warunkiem, że Komisja przedłuży jej obowiązywanie i nie wycofa się z ceł antydumpingowych po wstępnym okresie 6 miesięcy. Gdyby cła zostały zniesione, nieuczciwy dumping wróci na rynek europejski ze zdwojoną siłą i doprowadzi do likwidacji produkcji truskawek w Europie, w tym zwłaszcza w nowych krajach członkowskich”.

Eurodeputowani przyznają, że są zaniepokojeni faktem, iż KE pod wpływem lobby firm zainteresowanych importem truskawek rozważa wycofanie się z ceł. Stąd też list do José Manuela Barroso z wnioskiem o utrzymanie ceł antydumpingowych. „Prosimy o dopilnowanie, aby ta sprawa została rozstrzygnięta w sposób chroniący przed upadkiem dziesiątki tysięcy gospodarstw rolniczych w Europie, zwłaszcza w nowych krajach członkowskich. Nie możemy dopuścić, aby tak się stało wskutek nieuczciwych praktyk handlowych” – apelują do szefa KE nasi eurodeputowani.

Nam zależy najbardziej

Czy cła zostaną utrzymane, będzie zależało przede wszystkim od tego, czy Polska uzyska wsparcie dla swojego postulatu od innych krajów, co udało się w ubiegłym roku. Wówczas na 25 krajów członkowskich tylko 7 sprzeciwiało się cłom. Był to rzeczywiście ogromny sukces, zważywszy na to, że Polska dostarcza aż 90 proc. truskawek do zakładów przetwórczych w całej UE, gdzie są one mrożone. Poza nami nie ma więc tak naprawdę krajów, które mają własny interes, aby walczyć z chińskim importem. Ale większość państw podzieliła jesienią racje Polski, że ten sektor jest bardzo ważny w naszym rolnictwie i nie możemy sobie pozwolić na jego gwałtowny upadek. A takie ryzyko istniało, gdyby przynajmniej częściowo nie zastopowano importu.

Produkcją truskawek zajmuje się w Polsce około 70 tys. gospodarstw, w większości pojedyncze plantacje mają mniej niż 2 ha. Postępuje co prawda stopniowa koncentracja produkcji, ale wielu rolników z powodu spadających od lat cen skupu zrezygnowało z prowadzenia upraw i zaorało pola z truskawkami.

Jakie są szanse na przedłużenie ceł o 5 lat? Będzie to zależało od tego, czy silniejsza okaże się polska dyplomacja i jej argumenty, czy też lobby zakładów przetwórczych w UE, którym przecież zależy na jak najniższych cenach skupowanych surowców.

Krzysztof Losz
drukuj