Komendant „Szary” (2)
Wiosną 1944 r., po wcieleniu szeregu samodzielnych dotąd grup wywodzących się z koneckiego Kedywu i koneckiego Zgrupowania „Robota”, Antoni Heda „Szary” przenosi rejon operowania zdecydowanie na zachód. W nocy z 5 na 6 czerwca 1944 r. dokonuje po raz drugi uderzenia na więzienie, tym razem w Końskich, gdzie przebywali zatrzymani żołnierze „Szarego”. Całe przedsięwzięcie jest majstersztykiem i kończy się uwolnieniem aresztowanych.
O zaufaniu, jakim się cieszy „Szary”, świadczy fakt, że to właśnie jego batalion otrzymuje niezwykle ważne zadanie aż z komendy Okręgu „Jodła”: przejęcia transportu amunicji produkowanej przez fabrykę w Skarżysku-Kamiennej. Niemcy doskonale orientowali się w wartości ładunku i prowadzili szeroką akcję dezinformacyjną. Tak zwane polowanie na pociągi to realizacja aż pięciu zasadzek: 16.06 w Sołtykowie, 23.06 w Suchedniowie, 28.06 w Łącznej, 12.07 w Wąsoszy, 19.07 w Wólce Plebańskiej. Ta ostatnia zakończona pełnym sukcesem pozwoliła na zgromadzenie rezerwy ogniowej dla okręgu.
Po zaprzestaniu akcji „Zemsta” (koncentracji całości sił okręgu do bitwy o Warszawę w czasie powstania) liczący 500-600 żołnierzy batalion dowodzony przez „Szarego” bierze czynny udział w kampanii letnio-jesiennej 1944 roku. Awansowany na porucznika Antoni Heda w sposób zdecydowany potwierdza swoje walory bojowe, organizacyjne, dowódcze. Po decyzji komendanta okręgu płk. „Mieczysława” o częściowej demobilizacji zgrupowań dywizyjnych por. „Szary” nominowany zostaje na dowódcę 3. Pułku Piechoty Legionowej AK w macierzystym rejonie operacyjnym: obwody Końskie i Iłża.
Wejście Armii Czerwonej zastaje Antoniego Hedę, awansowanego na kapitana, w Radomiu. Mimo rozwiązania AK rozkazem komendanta głównego gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” budowany na bagnetach sowieckich reżim, wspierany siłami UB, KBW, MO, ORMO i tym podobnych formacji, przystąpił do masowych represji i niszczenia dorobku Polskiego Państwa Podziemnego.
Kapitan Heda podejmuje próby znalezienia się w „nowej rzeczywistości”. Zdał egzamin jako konspirator i potem dowódca partyzancki. Ale z perspektywy widać, że prawdziwy egzamin był dopiero przed nim. 8.02.1945 r. ujawnia się w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu i zostaje przesłuchany przez Adama Bakalarczyka (okupacyjny pseudonim w Armii Ludowej „Dulka”). Z relacji „Szarego” wynika, że był to wybieg, który pozwolił mu opuścić miasto i zapobiec zatrzymaniu. Zaryzykuję twierdzenie, że na początku „Szary” przyjął postawę wyczekującą. Bierze udział w odprawach na szczeblu Inspektoratu w ramach nowej struktury konspiracyjnej – Delegatura Sił Zbrojnych w Kraju, jaką powołano do „rozładowania” lasów z setek ukrywających się przed represjami partyzantów. Do zdecydowanych działań kpt. Antoni Heda zostaje zmuszony, gdy antypolska działalność reżimu uderza w jego najbliższych towarzyszy broni, a także w rodzinę (dwaj bracia Stanisław i Jan po aresztowaniu zostają zamordowani w śledztwie).
Rozbicie więzienia w Kielcach
Z energią rzuca się w wir przygotowań do wykonania postawionego przed nim zadania: rozbicia więzienia w Kielcach. Mobilizacja do akcji objęła żołnierzy z dawnego 3. pp leg AK i 72. pp AK (m.in. pododdziały por. Stefana Bębińskiego „Harnasia”, ppor. Henryka Podkowińskiego „Ostrolota”, por. Henryka Wojciechowskiego „Sęka”, ppor. Zygmunta Barkowskiego „Zygmunta”, ppor. Wacława Borowca „Niegolewskiego”). Dla zabezpieczenia kwatermistrzowskiego dokonano dwóch ekspropriacji w bankach w Warszawie i w Łodzi. Ostatecznie w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 r. kpt. Antoni Heda przeprowadza na czele zgrupowania w sile 180-200 żołnierzy operację opanowania i rozbicia więzienia w Kielcach, gdzie zostaje ranny. Od strony propagandowej była to jedna z najbardziej okazałych akcji „żołnierzy wyklętych” w latach 1944-1956. Uwolniono kilkuset uwięzionych (liczby są rozbieżne – od 350 do 700 ludzi). Akcja była ukoronowaniem zdolności dowódczych i organizacyjnych „Szarego”.
Awansowany do stopnia majora, już w ramach Zrzeszenia „WiN” Antoni Heda próbuje jeszcze kontynuować działalność konspiracyjną (wydanie rozkazu grupie Michała Okoniewskiego „Wojnata” likwidacji za zdradę kpt./mjr. Bolesława Czerwińskiego „Wira”, co nastąpiło 23.08.1945 r.; przymiarki do organizacji akcji rozbicia więzienia mokotowskiego w Warszawie?!). Po zorientowaniu się, jak dalece struktury WiN są zinfiltrowane przez bezpiekę, m.in. w efekcie współpracy z UB mjr. Zygmunta Szewczyka „Bartka”, „Szary” postanawia zerwać ścisłe więzi z podziemiem. Opuszcza Kielecczyznę i przez blisko trzy lata udaje mu się pod nazwiskiem Antoni Wiśniewski ukrywać w różnych regionach kraju. Utrzymuje co prawda kontakty z osobami z kręgów konspiracji, ale sądzę, że miały one wyłącznie charakter informacyjny i towarzyski. 28 lipca 1948 r. rozpoznany i zdradzony, na stacji Gdynia Chylonia zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszy reżimu.
Rozpoczyna się dla mjr. „Szarego” gehenna śledztwa, potem procesu (z 8 punktów aktu oskarżenia czterokrotnie skazany zostaje na karę śmierci wyrokiem z 4.01.1950 r., zamienionym decyzją Bieruta na dożywocie 5.04.1950 r.) i uwięzienia kolejno w Warszawie, Kielcach, Rawiczu i Wronkach. Rozpoczyna się także dramat rozłąki z rodziną: żoną Wacławą, z domu Kotlicką, ps. „Narcyza”, oraz córeczkami Teresą i Marią. Opuszcza więzienie po wydarzeniach 1956 r. w Poznaniu, przesileniu politycznym wywołanym walką o władzę pomiędzy „chamami” i „Żydami” w PZPR, chwilowym osłabieniu struktur reżimowych. 16.11.1956 r. oficjalnie zostaje warunkowo zwolniony.
Pod obserwacją SB
Po półrocznym pobycie w Łodzi w czerwcu 1957 r. Antoni Heda przeprowadza się do Warszawy. W nieznanej mu zupełnie i obcej peerelowskiej rzeczywistości musi szukać dla siebie miejsca, by zapewnić byt materialny najbliższym. Początkowo zatrudnił się w styczniu 1957 r. w „Inco” w Warszawie. Nie zagrzał tam jednakże długo miejsca. Meldunek konfidenta mówi o tym wyraźnie: „Zrezygnował, mówiąc: 'nie chcę zasilić szeregu ludzi, którzy idą na pasku komunistów'”. W 1959 r. rozpoczął samodzielną działalność gospodarczą, m.in. po zakupie działki w miejscowości Kanie Helenowskie zbudował od podstaw dochodowy zakład ogrodniczy. Nade wszystko rzucił się w wir działalności kombatanckiej. Był inicjatorem wykorzystania osłabienia kontroli reżimu nad ZBOWiD-em, a co za tym idzie wszczęcia wewnątrzorganizacyjnego fermentu i przejęcia, gdzie tylko to możliwe, struktur w terenie poprzez eliminację komunistycznych popleczników.
Władze reżimowe bardzo szybko do strzegły realne dla siebie niebezpieczeństwo utraty wpływów w ruchu kombatanckim. Antoni Heda stał się ponownie obiektem zainteresowania policji politycznej sowieckiego protektoratu pod nazwą PRL. Już 7.03.1957 r. por. M. Długojewski z Wydziału III ds. Bezpieczeństwa KW MO w Kielcach wysunął propozycję wszczęcia procedury założenia sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej. Została zarejestrowana 2.11.1957 r. i nosiła kryptonim „Szary”. Z analizy, którą przeprowadzono 14.04.1959 r., wynika, że: „Z racji swej przeszłości stanowi [Antoni Heda – dop. red.] podatny grunt do prowadzenia wrogiej działalności, gdyby z taką propozycją ktoś do niego się zwrócił, to może go b. łatwo pozyskać (…) ma b. dużo zwolenników. Antoni Cheda staje się osobą, która musi być pod obserwacją SB, dlatego też uważamy za konieczne dalsze prowadzenie sprawy ewid.-obserwacyjnej”. I dalej: „wym. Antoni Cheda winien być nadal obserwowany agenturalnie”. Cała sfora „złamanych” przez SB informatorów, ulokowanych nierzadko w najbliższym otoczeniu „Szarego” („Zaw”, „Głowacki”, „Krzemień”, „Ryś”, „Dzik”, Kuc”, „Sten”, „Majewski”, „SB”, „Warszawski”), relacjonowała w szczegółach aktywność komendanta, jego rozliczne kontakty. Temat ten podsumuje oficer operacyjny SB ppor. Danielewicz: „W latach 1957-1963 dość często przyjeżdżał na teren Skarżyska i wśród swoich b. podwładnych uchodził za duchowego przywódcę”.
19-20.03.1959 r. odbyła się w końcu rozprawa rewizyjna Antoniego Hedy, przeniesiona z Kielc do Warszawy celem zapobieżenia manifestacjom. Zupełnie niespodziewanie z datą 14.06.1960 r. zapadło postanowienie o zakończeniu i przekazaniu do archiwum sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej „Szary”. Jednakże kilkakrotnie funkcjonariusze Wydz. III KM MO w Warszawie, Wydz. II Dep. III MSW, grupy dochodzeniowo-śledczej P-64 KM MO w Warszawie dokonywali analizy zgromadzonego materiału w latach 60.
Autorytet dla wielu środowisk
Okres gomułkowskiej nijakiej „małej stabilizacji” szybko minął. W obliczu poważnego kryzysu SB aktywizowała swoją działalność wobec faktycznych i potencjalnych przeciwników. Antoni Heda zaliczał się niewątpliwie i do jednej, i do drugiej kategorii. 2.12.1970 r. bezpieka zakłada po raz drugi sprawę ewidencyjno-obserwacyjną – pod kryptonimem „Technik”, którą prowadzono aż do maja 1987 roku. Metody były identyczne jak uprzednio.
„Szary” w dalszym ciągu funkcjonował w sposób bardzo wyrazisty w ruchu kombatanckim poza ZBOWiD, ruchu, który przybrał postać nieformalnych inicjatyw różnych grup, częstokroć pod egidą Kościoła katolickiego lub przy nim. „Szary” znalazł się m.in. w Komitecie Organizacyjnym pielgrzymki kombatantów do Częstochowy 11.09.1974 roku. Podjął, niestety nieudaną, próbę przejęcia na cele muzealne gajówki Cisowe k. Niekłania. Mówią o tym jednoznacznie esbeckie meldunki: „(…) w przedmiotowej sprawie podjęto odpowiednie przeciwdziałania z ZO ZBOWiD z Kielc, aby nie doszło do zorganizowania muzeum (…) wcześniej gajówkę, w której miało odbyć się spotkanie, z inicjatywy tut. SB OZLP w Radomiu rozebrał”. Z racji kontaktów ze środowiskami opozycji Antoni Heda stał się obiektem szczególnego zainteresowania Wydziału II Departamentu III MSW. Uznano go za osobę, która przechowuje fundusze organizacji „Ruch”. Na pewno w 1971 r. „Szary” miał założony podsłuch, kontrolowano jego korespondencję. W latach 70. utrzymywał bliżej nieokreślone relacje z Leszkiem Moczulskim (KPN), Andrzejem Czumą (ROPCiO), płk. Józefem Rybickim (z KOR, którą to organizację „uważa za imprezę inspirowaną przez władze”). Jego podpis widnieje pod szeregiem listów otwartych i oświadczeń do władz.
Aktywność ta znajdzie swe odbicie w trakcie „karnawału Solidarności” w latach 1980-1981, gdy na I Zjeździe w Gdańsku, w przeddzień wprowadzenia stanu wojennego przez reżim Jaruzelskiego, Antoni Heda został wybrany na prezesa „Solidarności” Kombatantów. Było to w jakimś sensie zwieńczenie jego wieloletniej działalności w środowisku towarzyszy walki. „Jego stosunek do władzy ludowej oraz systemu naszych sojuszy jest zdecydowanie wrogi. Sprzyjające okoliczności mógłby wykorzystać do prób tworzenia grup terrorystycznych i dywersji” (z „Arkusza ewidencji osoby podlegającej internowaniu” wystawionego przez Naczelnika Wydz. V Dep. II MSW z 14.10.1980 r.). Ten mroczny dokument jest kolejnym dowodem na zbrodniczy charakter systemu komunistycznego schyłkowej PRL.
13 grudnia 1981 r., nie bez perturbacji, „Szary” wpada w ręce bezpieki i w wieku 65 lat umieszczony zostaje w areszcie śledczym. „W Białołęce największym autorytetem osobistym na bl. 1 jest Antoni Heda” – brzmi fragment doniesienia konfidenta SB ps. „Maks”. Kto wie, może była to jedna z przyczyn, że w lipcu 1982 r., po wielu interwencjach, udzielono komendantowi „Szaremu” przepustki z powodu nie najlepszego stanu zdrowia. Na ile siły mu pozwalały, trwał na posterunku wśród swoich żołnierzy, przemierzając chwalebny szlak bojowy oddziału, by samą swoją obecnością uświetnić kolejne rocznice podczas uroczystości w Kielcach, Iłży, Końskich, Skarżysku-Kamiennej, Starachowicach, Radoszycach…
W „nowej” rzeczywistości III RP postmagdalenkowej rozszerza diametralnie wachlarz swoich działań. Dwukrotnie startuje w wyborach do Senatu z listy kieleckiej. Wraz z powstaniem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej otwierają się przed nim nowe horyzonty. Rezygnuje jednak z wysokiej funkcji wiceprezesa ŚZŻAK i tworzy Światowe Forum Polskich Kombatantów, któremu prezesuje. Na łamach powołanego przez siebie periodyku pt. „Westerplatte” pokazuje przez kolejne lata wynaturzenia oraz haniebne oblicze kolejnych ekip rządzących w III RP, toczy walkę o przyznanie żołnierzom AK budynku PAST-y, broni prawa do obecności krzyży na Żwirowisku w KL Auschwitz-Birkenau.
Niespożyta energia i żywotność w obronie Polski i polskości w końcu zostaje doceniona. W 1992 r. MON nadaje mu stopień pułkownika w stanie spoczynku, a prezydent RP Lech Kaczyński 3 maja 2006 r. wręcza Antoniemu Hedzie, niestety nie bezpośrednio, nominację na generała brygady w stanie spoczynku. Jest to bez wątpienia ukoronowanie w całej rozciągłości jego licznych dokonań czy to na polu walki, czy to w działalności społeczno-politycznej, czy to w ruchu kombatanckim, czy to w Kościele katolickim. 15 lutego 2008 roku zamknął oczy człowiek, który już za życia był legendą.
Ryszard Wójcik
