Istnieje prawda obiektywna o małżeństwie i rodzinie
O najnowszym dokumencie Episkopatu Polski z o. prof. Kazimierzem Lubowickim OMI, kierownikiem Katedry Teologii Małżeństwa i Rodziny PWT we Wrocławiu, rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk
W przeddzień święta Matki Bożej Częstochowskiej, 25 sierpnia br., biskupi polscy ogłosili oficjalnie dokument pt. „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”…
– Jest to dokument Episkopatu Polski, a więc bardzo wysokiej rangi; ukazuje inspirujące perspektywy myślenia o małżeństwie i rodzinie oraz wzywa do konkretnych zaangażowań. Został przyjęty 19 czerwca tego roku podczas Konferencji Episkopatu Polski, która odbyła się w Łomży. Teraz, zgodnie z zapowiedzią, ogłoszono go oficjalnie na Jasnej Górze. Osobiście cieszę się, że dokument ten został przyjęty w Łomży. Pośrednio bowiem jest to wielki ukłon w stronę biskupa łomżyńskiego Stanisława Stefanka, który od lat jest powszechnie znany z ogromnego zaangażowania w służbę małżeństwu i rodzinie. Tym bardziej cieszy mnie jego ogłoszenie z Jasnej Góry, w przeddzień uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, skąd przychodzą zawsze ważne orędzia i inspiracje…
Jakie są pierwsze wrażenia po jego lekturze?
– Można powiedzieć, że dokument został napisany w duchu jak najlepiej pojętego soborowego „aggiornamento”: odwieczne i niezmienne prawdy wyraża współczesnym językiem oraz w kontekście aktualnych przemian i dyskusji. Nie jest to teoretyczna wypowiedź, daleka od prozy życia. Łatwo wyczuć, że każde zdanie jest osadzone w rzeczywistości, którą autorzy znają i rozumieją. To dojrzała i głęboka refleksja pasterzy nad dzisiejszą sytuacją małżeństwa i rodziny oraz związanych z tym problemów.
Na szczególne podkreślenie zasługują, moim zdaniem, dwie sprawy. Po pierwsze, jest to dokument z zakresu teologii duchowości. Zarówno język, jak i wewnętrzna struktura rozważań oraz proponowane rozwiązania są natury duchowej. Nic bardziej słusznego! Nic bardziej potrzebnego! Realizm duchowy każe nam powiedzieć, że walka (dokument mówi o walce duchowej) o małżeństwo i rodzinę, to walka o sprawy ducha. Duchowa musi być zatem analiza zagrożeń i duchowe środki zaradcze.
Drugą sprawą jest egzystencjalny, bardzo komunikatywny i po prostu piękny język dokumentu, przy równoczesnym profesjonalizmie. Tekst opatrzono 264 odnośnikami, w których umiejętnie odwołuje się do kluczowych wypowiedzi Kościoła.
Wielką zaletą tego tekstu jest też jasność sformułowań, dzięki czemu dokument może trafić do szerokiego grona odbiorców, nie tylko do pewnej elity.
– To prawda. Dokument cechuje głęboka kultura, ale też jasność wypowiedzi. Można było mieć wrażenie, że w dyskusji o małżeństwie i rodzinie różne środowiska wypowiadają się w sposób bezwzględny i niedopuszczający sprzeciwu, a ludzie Kościoła do tego stopnia starają się nikogo nie urazić, że aż cierpi na tym obowiązek świadectwa o własnej wierze. Tutaj jest inaczej. Nawiązując do biblijnych sformułowań, powiedziałbym, że na kartach tego dokumentu nie znajdziemy już zalęknionych i zamkniętych w Wieczerniku uczniów. To jest głos tych, którzy spotkawszy Zmartwychwstałego, odnaleźli jasność widzenia spraw i odwagę świadectwa. Oni są z tych, co potrafią oświadczyć za Piotrem: „My nie możemy nie mówić o tym, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20). Czyż to nie wymowne, że na tytuł pierwszego punktu swojej wypowiedzi biskupi wybrali słowa, jakie Chrystus skierował do św. Pawła: „Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz” (Dz 18, 9)? Biskupi we wstępie dokumentu wyrażają swoją świadomość, że czują się posłani do świata z dobrą nowiną o małżeństwie i rodzinie. Jak kiedyś „Kościół przyniósł Polsce Chrystusa, to znaczy klucz do zrozumienia tej podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek”, tak czyni to dzisiaj. Widzę w tej postawie wyraźne nawiązanie do jednego z najnowszych dokumentów Papieskiej Rady ds. Rodziny zatytułowanego „Rodzina a ludzka prokreacja”, który stanowi dogłębną analizę współczesnej sytuacji małżeństwa i rodziny w świecie.
Jak więc rozumieć główne przesłanie dokumentu – jakie działania są dziś potrzebne we wspomnianej służbie prawdzie o rodzinie?
– Od pewnego czasu niektóre środowiska usiłują zdefiniować na nowo – wbrew odwiecznym znaczeniom i powszechnie uznawanej prawdzie – podstawowe rzeczywistości życia ludzkiego związane z małżeństwem i rodziną. Mówiąc prosto: nazywają małżeństwem to, co nim nigdy nie było i być nie może. Episkopat przypomina zatem, że istnieje prawda obiektywna o małżeństwie i rodzinie. Po pierwsze, rzeczywistości nie da się zmienić, przedefiniowując, wbrew oczywistym faktom, pojęcia. Po drugie zaś, takie „zmiany” nigdy nie pozostają bezkarne, lecz zawsze obracają się przeciw poszczególnym osobom i całemu społeczeństwu.
Podstawowym przesłaniem dokumentu jest wobec tego wezwanie, aby uznać władzę Stwórcy i nie układać relacji w małżeństwie i rodzinie według własnego widzimisię, lecz zgłębiać i realizować Boży zamysł. Pokusa, aby uniezależnić się od Boga, zawsze kończy się źle dla człowieka. W omawianym dokumencie czytamy: „Często się powtarza: '(…) poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli’ (J 8, 32). Jest to fragment wyrwany z kontekstu. Jezus powiedział: 'Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli’ (J 8, 31b-32). Wyzwala zatem nie byle jaka prawda, lecz ta, którą zdobywa się nieustannie w szkole Jezusa, gdzie uczeń odnawia się ciągle w swoim sposobie myślenia, co w konsekwencji odnawia też jego sposób postępowania”.
Spróbujmy scharakteryzować ten dokument.
– Składa się on ze wstępu, zakończenia oraz z czterech części. Pierwsza nosi tytuł: „Podstawy doktrynalne”; druga: „Ciało ludzkie jako 'wartość'”; trzecia: „Inspiracje pastoralne”, zaś ostatnia: „Obowiązki społeczności świeckiej”. Dokument ukazuje więc Bożą wizję małżeństwa (1) realizowaną w ciele (2), którą ma wspierać swą posługą Kościół (3) oraz społeczeństwo. Natomiast we wstępie tłumaczy się motywacje, zaś w zakończeniu podtrzymuje nadzieję i wzywa do modlitwy.
Zdaniem Ojca Profesora, który z rozdziałów zasługuje na szczególną uwagę?
– Bez najmniejszej wątpliwości rozdział zatytułowany „Podstawy doktrynalne”. Patrzę z niezadowoleniem, jak w pierwszych notatkach prasowych – nawet w prasie katolickiej – charakteryzując ten dokument, powtarza się slogany. W pierwszym odruchu kartkuje się pospiesznie tekst, próbując obwieścić, co biskupi powiedzieli duszpasterzom i rządzącym. Ponieważ tekst jest obszerny, wyrywa się z kontekstu jakąś jedną czy drugą propozycję i oznajmia: o tym piszą biskupi. W ten sposób stwarza się jednak wrażenie płycizny i nijakości. Tymczasem, moim zdaniem, jest to jeden z najcenniejszych i najpoważniejszych dokumentów, jaki Episkopat Polski wypracował w ostatnich latach. Nie jest on jednak do pospiesznego streszczania, ale do uważnego studium i medytacji. Kościół szczyci się, że w swojej posłudze myślenia nie narzuca, „co” myśleć, lecz uczy, „jak” myśleć. Jeżeli nie przyswoimy sobie – mówiąc za „Familiaris consortio” – „Bożego zamysłu o małżeństwie i rodzinie” ukazanego zwięźle, ale porywająco na początku tego dokumentu, wtedy wszystko będzie pozbawione podstaw.
Dlaczego przeciętni Kowalscy mają się interesować wizją małżeństwa i rodziny, jaką ma Bóg?
– Dziękuję za to pytanie. Ono jest kluczowe dla zrozumienia sprawy. Otóż Kowalscy nie stworzyli samych siebie. Nie oni ustanowili prawa rządzące miłością i życiem. Kowalscy, jeżeli chcą żyć wiarą na co dzień, muszą nie tylko przyjąć do wiadomości, że ich małżeństwo to ich życiowe powołanie, ale muszą też zawsze pamiętać, iż nad nimi jest Bóg, Stwórca. Ksiądz kardynał Joseph Ratzinger pisze: „Temat stworzenia nabrał nowej aktualności. Paradoksalnie jednak przesłanie o stworzeniu niemal całkowicie znikło z katechezy, z przepowiadania, a także z teologii”. Dzisiaj chętnie i dużo mówi się o prawach człowieka. Kościół jednak istnieje po to, aby przypominać, że Bóg też – przede wszystkim Bóg! – ma swoje prawa. Czytamy zatem w dokumencie: „Trzeba pomóc człowiekowi, aby spojrzał na siebie samego w prawdzie i uznał, że jest stworzeniem, a Bóg jest Stwórcą. 'Jeżeli tego nie uczyni, ryzykuje – jak pokazuje legenda o uczniu czarnoksiężnika – że uruchomi procesy, które ostatecznie go zniszczą’. Ostatecznie bowiem to właśnie negowanie priorytetu Boga, zarozumiałe przywłaszczanie sobie praw należnych tylko Stwórcy oraz odcinanie się od chrześcijańskich korzeni prowadzi do pogardy dla podstawowych praw ludzkich i kusi, by manipulować człowiekiem. To właśnie dlatego ewangelizacja służy godności człowieka. 'Przyćmienie’ Boga i jego stwórczych praw zawsze bowiem stanowi poważne zagrożenie dla pełnej prawdy o człowieku. Z tego zaś rodzą się najstraszliwsze zbrodnie. Również zbrodnie przeciwko ludzkości”.
Opinia Ojca Profesora wskazuje wyraźnie, iż dokument jest bardzo istotny.
– Powiedzmy na koniec, że omawiany dokument jest już dostępny dla ogółu czytelników. Bardzo starannie wydało go wydawnictwo diecezji tarnowskiej „Biblos”. Można zamawiać w ich księgarni internetowej oraz pytać w księgarniach katolickich. Osobistej lektury dokumentu nie zastąpią najlepsze omówienia.
Dziękuję za rozmowę.
