Interwencja lada chwila
Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję w sprawie zamknięcia
przestrzeni powietrznej nad Libią oraz zezwolenia na podjęcie działań w celu
ochrony ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych Muammarowi
Kadafiemu. Libia deklaruje, że wstrzyma operacje wojskowe, ale jednocześnie
grozi wszystkim, którzy podejmą interwencję na jej terytorium.
Rezolucja, która została uchwalona z inicjatywy Francji i Wielkiej Brytanii,
przy poparciu USA, zawiera upoważnienie do "użycia wszelkich koniecznych
środków", co jest tradycyjnym określeniem przy zezwoleniu na zastosowanie siły
militarnej. Oznacza to, że obok wprowadzenia strefy zakazu lotów wojskowych nad
Libią możliwe staje się użycie wojsk przeciw armii Kadafiego. Dokument ten
przyjęto stosunkiem głosów 10 do 0, a pięć państw: Rosja, Chiny, Niemcy, Indie i
Brazylia, wstrzymało się od głosu.
Barack Obama wezwał wczoraj reżim w Trypolisie do natychmiastowego spełnienia
warunków postawionych przez Radę Bezpieczeństwa. Są to: natychmiastowe
zawieszenie broni, w tym działań wymierzonych w ludność cywilną; zatrzymanie
oddziałów posuwających się w stronę Bengazi oraz wycofanie ich z Adżdabii,
Misraty i Zawii; przywrócenie dostaw wody, gazu i elektryczności do wszystkich
obszarów; a także zezwolenie na docieranie pomocy humanitarnej do całego
społeczeństwa libijskiego. – Pozwólcie mi wyrazić się jasno: warunki te nie
podlegają negocjacjom. Jeżeli Kadafi nie podporządkuje się rezolucji ONZ,
społeczność międzynarodowa wyciągnie z tego konsekwencje. Rezolucja zostanie
wyegzekwowana poprzez akcję militarną – oświadczył prezydent USA.
Rzecznik prasowy francuskiego rządu Fran÷ois Baroin zadeklarował wczoraj rano,
że "uderzenie nastąpi szybko w najbliższych godzinach".
Zgodnie z podpisanym porozumieniem Francja i Wielka Brytania powinny otrzymać
amerykańską pomoc technologiczną (informacje satelitarne, zakłócenia
elektromagnetyczne itp.). Ataki lotnicze wiążą się jednak z dużym ryzkiem dla
ludności cywilnej, głównie w przypadku bombardowania miast, gdzie może dochodzić
do niepotrzebnych ataków. Francja w tej operacji chce grać kartą arabską i
usprawiedliwia swoją interwencję troską o ochronę ludności cywilnej masakrowanej
przez siły Kadafiego. Dzisiaj ma się odbyć w Paryżu zebranie Unii Europejskiej,
Unii Afrykańskiej i Ligi Arabskiej dotyczące Libii.
Mimo że władze Libii poinformowały, iż zamierzają dostosować się do zapisów
oenzetowskiej rezolucji, i zadeklarowały wstrzymanie działań wojskowych, to
jednocześnie potępiły ten dokument, zaś Muammar Kadafi zagroził, że "zgotuje
piekło" tym, którzy zaatakują Libię. Z kolei syn dyktatora Saif al-Islam
stwierdził, że Libia nie odczuwa strachu po przegłosowaniu przez Radę
Bezpieczeństwa ONZ wspomnianej rezolucji. Wcześniej siły wierne Kadafiemu
zbombardowały kontrolowane przez rebeliantów miasto Misrata, około 200 km na
wschód od Trypolisu. Również w nocy było ono ostrzeliwane z ciężkiej broni.
Aby strefa zakazu lotów obowiązywała w rzeczywistości, siły międzynarodowe
potrzebują czasu na jej wprowadzenie. Szef sztabu amerykańskich sił powietrznych
generał Norton Schwartz uważa, że może to zająć nawet tydzień. W jego opinii,
krok ten będzie wymagał zaangażowania zarówno ze strony wojsk europejskich, jak
i amerykańskich. Zdaniem amerykańskich mediów, ataki na lotnictwo Kadafiego mogą
zacząć się szybciej, bo już w niedzielę. Informują jednak, że najprawdopodobniej
siły USA nie będą uczestniczyły w pierwszych akcjach. Główna odpowiedzialność
spocznie na Wielkiej Brytanii i Francji, przy zapewnionym wsparciu części krajów
arabskich. Premier Wielkiej Brytanii David Cameron oświadczył, że Londyn wkrótce
zacznie kierować swoje myśliwce do baz, z których będą mogły egzekwować
wprowadzenie strefy zakazu lotów nad Libią. Wielka Brytania rozmieści myśliwce
typu Tornado i Tajfun oraz samoloty-cysterny i maszyny rozpoznawcze. Swoją
gotowość do przyłączenia się do operacji wyraziły także Dania i Norwegia. Polski
rząd zadeklarował niesienie pomocy humanitarnej dla uchodźców.
Na drugim biegunie znalazły się Rosja i Niemcy, które w jednoznaczny sposób
wykluczyły swój udział w operacji przeciwko wojskom Kadafiego. Niemiecki rząd
teoretycznie wyraża zadowolenie z rezolucji ONZ, ale MSZ przyznało, że uważa ją
za ryzykowną.
Łukasz Sianożęcki
Współpraca WM, FLC, PF
