In memoriam
Ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski (1918-2007) we wspomnieniach pracowników Katedry Informatyki Stosowanej Politechniki Łódzkiej
Pracownicy Katedry Informatyki Stosowanej Politechniki Łódzkiej mieli zaszczyt i ogromne szczęście trzykrotnie gościć ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego. Dzięki tym spotkaniom pogłębiliśmy świadomość o męczeństwie Polaków na Wschodzie. Najbardziej cennym doznaniem było bezpośrednie zetknięcie się ze świadkiem tamtego okrucieństwa, a zarazem orędownikiem walki o prawdę, pamięć, prawo i przebaczenie.
Dnia 8 października 2007 roku odszedł wybitny Polak ksiądz prałat Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski. W ocenie środowisk zaangażowanych w sprawy ocalenia prawdy o ofiarach NKWD był to człowiek, który całe życie poświęcił Golgocie Wschodu, a w szczególności sprawie katyńskiej. Był jednym z więźniów obozu jenieckiego dla polskich oficerów w Kozielsku.
Pracownicy Katedry Informatyki Stosowanej Politechniki Łódzkiej mieli zaszczyt i ogromne szczęście trzykrotnie gościć ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego. Po raz pierwszy przekroczył skromne progi Katedry 26 lutego 2004 roku. Dzięki tej wizycie, bardzo uroczystej, bo połączonej z projekcją filmu o ostatnim szlaku polskich żołnierzy na Wschodzie i wspólną modlitwą przy obrazie Matki Boskiej Katyńskiej, mieliśmy okazję poznać żywą historię męczeństwa Polaków. Większość pracowników liczącej 70 osób Katedry Informatyki Stosowanej to ludzie młodzi. Niektórzy po raz pierwszy zetknęli się wtedy z misją księdza Peszkowskiego i z Fundacją Golgota Wschodu. W naszych zwykłych polskich sercach odżyły sprawy Katynia, które pogrzebała historia i tłumiły sprawy dnia codziennego. Dzięki temu spotkaniu pogłębiliśmy świadomość o męczeństwie Polaków na Wschodzie. Najbardziej cennym doznaniem było bezpośrednie zetknięcie się ze świadkiem tamtego okrucieństwa, a zarazem orędownikiem walki o prawdę, pamięć, prawo i przebaczenie.
Ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski przeszedł drogę polskiego patrioty, tę samą, co tysiące żołnierzy walczących w początkach II wojny światowej. Była walka z najeźdźcami, niewola, męczeństwo, modlitwa i… ocalenie. W tym ostatnim punkcie dzieje księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego różnią się od losów ponad 20 tysięcy pozostałych jeńców Kozielska, Ostaszkowa, Griazowca. Dlatego, jako jeden z nielicznych ocalony od śmierci z rąk katów żołnierz, ksiądz Peszkowski całe dalsze życie poświęcił walce o pamięć o współtowarzyszach, którzy po 1940 roku nie wrócili do swoich domów i rodzin. Tysiące jego obozowych kolegów zapłaciło najwyższą cenę własnego życia tylko dlatego, że byli Polakami, ludźmi wiary i do końca zachowali ludzką godność i honor. Jako świadek tamtych dni ksiądz prałat Peszkowski pisał:
„Bóg ocalił mnie od śmierci, podobnie jak 432 moich obozowych kolegów. Ocalałem może właśnie po to, aby to wielkie cierpienie ciągle w każdej Ofierze Mszy Świętej ofiarować Bogu przez ręce Matki Najświętszej, Matki Miłosierdzia. Wielką hekatombę ofiar Polaków na Wschodzie nazwaliśmy z Ojcem Świętym Janem Pawłem II Golgotą Wschodu.
W ten sposób łączymy cierpienie milionów Polaków zamordowanych przez ludzi owładniętych szatańską nienawiścią z odkupieńczym cierpieniem Jezusa Chrystusa na krzyżu. Ta ofiara cierpienia i życia ma w oczach Bożych wielki sens”.
„Przebaczamy, tak – w imię Chrystusa, ale to nie znaczy, że zapominamy, to nie znaczy, że tchórzliwie milczymy i pozostawiamy niezagojoną ranę. Byliśmy nie tylko świadkami, ale w ogromnej części także uczestnikami straszliwych doświadczeń II wojny światowej. To naprawdę była otchłań zła. A jednocześnie jakie męstwo, ile heroizmu i miłości ze strony ofiar. Dlatego całe to przeogromne doświadczenie podnosimy aż do przebitego Serca Jezusa i nazywamy Golgotą Wschodu i Zachodu. W tej perspektywie bezmiar cierpienia staje się naszym bogactwem i duchową mocą”.
Dalsze losy wojenne księdza Peszkowskiego wiodły z Armią Andersa przez szlak bojowy od Rosji przez Bliski Wschód, Włochy i Anglię. Po drugiej wojnie światowej studiował m.in. w Oxfordzie, później w Stanach Zjednoczonych w polskim seminarium w Orchard Lake, na Uniwersytecie Wisconsin i na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie. W 1954 r. został wyświęcony na kapłana. Wykładał teologię pastoralną, literaturę i język polski w Polskim Seminarium Duchownym św. Cyryla i Metodego oraz St. Mary’s College w Orchard Lake. W 1994 r. ks. Peszkowski wrócił do Polski, gdzie był kapelanem Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie, podejmując liczne inicjatywy na rzecz upamiętnienia męczeństwa Polaków na Wschodzie. Przede wszystkim jednoczył wszystkie siły w trosce o pamięć i prostowanie przekłamanej prawdy o straszliwej zbrodni sowieckiej. Zbrodni, która nie została nigdy osądzona przez żaden trybunał i pozostała jak otwarta rana.
Jednym z zadań, w które z największym poświęceniem angażował się ks. Zdzisław Peszkowski, było kształcenie i wychowanie młodzieży polskiej, którą razem z wojskiem udało się wyprowadzić z ZSRS. Został naczelnym kapelanem Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami kraju. Oprócz tego, pełnił funkcję Kapelana Chorych Polonii i prezesa Fundacji Golgota Wschodu.
Pomimo trudnych doświadczeń ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski był człowiekiem pogodnym i wytrwałym. Nie stronił od spotkań z przedstawicielami różnych organizacji, pasjonatami motoryzacji i młodzieżą. Starał się wtedy być blisko zagadnień dnia codziennego i interesował się zadaniami, które stawiało życie przed zwykłymi ludźmi.
Walka podjęta przez księdza Peszkowskiego o pamięć była i nadal jest słuszna. Zmagania z oporem wschodnich sąsiadów o uznanie zbrodni katyńskiej za ludobójstwo trwają dziesięciolecia i nie ma pewności, czy kiedykolwiek oprawcy z NKWD zostaną uznani za winnych, mimo że dzięki księdzu Peszkowskiemu zostały ujawnione światu dokumenty, które jednoznacznie wskazywały sprawcę zaplanowanego mordu.
Dzięki serdecznej znajomości z sowieckim generałem lotnictwa Aleksandrem Ruckojem, późniejszym wiceprezydentem Federacji Rosyjskiej, ks. prałat Peszkowski wywarł presję na prezydenta Borysa Jelcyna, który ujawnił w końcu i przekazał Lechowi Wałęsie dokumenty dotyczące Katynia. Stało się to 14 października 1992 roku. To wtedy ujrzał światło dzienne zbrodniczy dokument z 5 marca 1940 roku – wyrok śmierci na 22 467 Polakach, w większości oficerach, podpisany osobiście przez Józefa Stalina.
W Polsce istniały poważne trudności w dotarciu do prawdy, bo politycznie uwarunkowana współpraca ze Związkiem Sowieckim rzutowała na system nauczania i nie informowano społeczeństwa o zbrodniach stalinizmu. Ci, którzy znali prawdę, musieli ją ukrywać. Dobrze ukazuje to film „Katyń” Andrzeja Wajdy. W obecnych czasach, gdy nic nie broni dostępu do danych historycznych, wiedza społeczeństwa na temat Golgoty Wschodu, niestety, jest bardzo słaba. Dla nas, pracowników Katedry Informatyki Stosowanej, jednak nie jest zapomniana i obojętna. Dzięki lekcji historii, jakiej udzielił nam ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski w naszej pamięci i sercach pozostał na zawsze żywy ślad.
Ksiądz Peszkowski odwiedził Katedrę Informatyki Stosowanej jeszcze dwa razy. 2 listopada 2004 roku przybył do Katedry nieoficjalnie, podczas pobytu w Łodzi na grobie swojego przyjaciela i pisarza dr. Zygmunta Zdrojewskiego. Poświęcił wtedy każde z pomieszczeń naszej nowej siedziby, która wówczas była w trakcie remontu.
Ostatnia wizyta odbyła się 18 maja 2005 roku w dniu uroczystym dla Katedry – w czasie obchodów dziesięciolecia istnienia naszej jednostki, połączonych z otwarciem nowej siedziby. Ksiądz prałat był wtedy gościem honorowym.
Podczas swoich wizyt ks. Zdzisław Peszkowski pytał o nasze codzienne sprawy i życie w Katedrze. Błogosławił zebranych oraz rozdawał serdeczne uściski, zagadywał i gratulował. Pamiętamy, że był wtedy nie tylko u nas obecny, ale też był wśród nas jak przyjaciel. Pozostawił po sobie obraz prawdziwego patrioty, żołnierza i księdza. Materialny ślad po nim pozostał w archiwum naszej Katedry – na kliszach i zdjęciach oraz w postaci wpisów w księdze pamiątkowej. Ale najbardziej cenny ślad pozostał w naszych sercach.
dr Joanna Sekulska
prof. Dominik Sankowski
