Ignorancja, czy raczej zła wola

W czasie ostatniego spotkania Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu
strona państwowa dążyła do wymuszenia na przedstawicielach Kościoła
zaopiniowania jednostronnego projektu likwidacji Funduszu Kościelnego. Byłoby to
złamanie zapisów konkordatu, który wyraźnie mówi, że takie zmiany muszą być
dyskutowane jedynie w Komisji Konkordatowej. Minister Boni powoływał się przy
tym na SLD-owską deklarację rządu Cimoszewicza z 1997 roku. Tyle że ona nie jest
żadnym źródłem prawa.

Samo powoływanie się rządu Donalda Tuska na deklarację, którą należy
traktować jedynie jako wyrażenie woli politycznej ówczesnej władzy z SLD, już
dużo mówi o środowisku politycznym sprawującym obecnie władzę w Polsce. Ksiądz
profesor Dariusz Walencik, kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i
Administracji Uniwersytetu Opolskiego, wyjaśnia, że deklaracja rządu
Włodzimierza Cimoszewicza została przygotowana jako warunek ratyfikacji
konkordatu. – Bez niej mogłoby nie dojść do ratyfikacji – podkreśla. Jak
wyglądały szczegóły tego swoistego "szantażu"? – Rząd SLD chciał zablokować
ratyfikację konkordatu albo dokonać jego renegocjacji. Stolica Apostolska na to
się nie godziła, nie widziała takiej potrzeby. Wówczas rządzący wpadli na pomysł
przygotowania deklaracji, w której zawarli wiele z postulowanych przez siebie
zmian – ujawnia ks. prof. Józef Krukowski, wybitny znawca prawa konkordatowego.
– Nigdy jednak nie została ona dołączona do konkordatu, co więcej, dokument tej
rangi nigdy nie jest źródłem prawa. Jako że została podpisana jedynie przez
rządzących, była ona wyrażeniem woli politycznej SLD – dodaje. Wspomniana
deklaracja za czasów ministra spraw zagranicznych Bronisława Geremka została
opublikowana w Monitorze Polskim. – Nie jest to jednak żaden akt normatywny –
podkreśla jeszcze raz ks. prof. Krukowski.

Dlaczego dla rządzących dziś wygodne jest jednak powoływanie się na
wspomnianą deklarację? Jak tłumaczy ks. prof. Walencik, zapisano w niej, że
"konkordat uznaje określone ustawodawstwem polskim kompetencje organów
państwowych do regulowania kwestii finansowych i podatkowych kościelnych osób
prawnych i fizycznych, (…) a strona państwowa przed uregulowaniem tych kwestii
ma jedynie obowiązek zapoznania się z opinią strony kościelnej w gronie
specjalnej komisji, o której mowa w art. 22 ust. 2 konkordatu". Innymi słowy, w
myśl zapisów tej deklaracji kościelne sprawy finansowe i podatkowe są wyłączną
kompetencją państwa i dlatego władze państwowe mogą jednostronnie wprowadzać
zmiany, np. proponując likwidację Funduszu Kościelnego. – To jednak jest
nieuprawniony zabieg. Deklaracja rządu Włodzimierza Cimoszewicza nie jest bowiem
aktem prawnym powszechnie obowiązującym. Stanowi tylko, zgodnie z Konwencją o
prawie traktatów sporządzoną w Wiedniu 23 maja 1969 r., kontekst wykładni
konkretnej umowy międzynarodowej, czyli konkordatu – podkreśla ks. prof.
Walencik. Zwraca jednocześnie uwagę, że choć konkordat nie reguluje kwestii
finansowych działalności Kościoła w Polsce, odsyłając do przyszłej umowy między
Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską, to potwierdza obowiązujący w chwili
jego ratyfikacji stan prawny. – Tym samym przepis art. 22 ust. 2 konkordatu nie
ogranicza kompetencji państwa do wprowadzania niezbędnych zmian w systemie
prawnym, niemniej muszą one być zgodne z konstytucyjnymi zasadami regulacji
stosunków między państwem a związkami wyznaniowymi, w tym z zasadą
dwustronności. W przypadku Kościoła katolickiego zasada dwustronności dodatkowo
została wzmocniona przepisami konkordatu. Nie można ponadto wymagać, aby
przepisy Konstytucji – najwyższego aktu prawnego w państwie – były zgodne z
dokumentem, który nawet nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego, użyte
zaś w Konstytucji pojęcie "stosunki" pomiędzy państwem a związkami wyznaniowymi
obejmuje także kwestie związane z finansowym aspektem ich działalności.
Przekonuje o tym chociażby treść obowiązujących dziś ustaw o stosunku państwa do
poszczególnych związków wyznaniowych. Dlatego wszelkie zmiany dotyczące Kościoła
katolickiego mogą i powinny być wprowadzane, ale przez specjalnie powołaną do
tego celu Komisję Konkordatową – podkreśla ks. prof. Walencik.

Widać, że w kwestii likwidacji Funduszu Kościelnego stronie rządowej zależało
na wymuszeniu na Episkopacie trybu jednostronnych regulacji, poprzedzonych
jedynie konsultacjami. – Moim zdaniem, rządzący powinni znać prawo. To, co dziś
robią, może wynikać albo z ignorancji, albo ze złej woli – ocenia te poczynania
ks. prof. Krukowski.

Małgorzata Pabis

***

Państwo laickie nie przejdzie


Nasz Dziennik, 2012-03-19

Koncepcja państwa laickiego, czyli takiego, które nie liczy się z
rzeczywistością religii, z religijnym charakterem powołania człowieka i z faktem
istnienia Kościoła, jest nie do przyjęcia. Podkreślali to uczestnicy gdańskiej
konferencji poświęconej postaci Sługi Bożego ks. kard. Augusta Hlonda,
połączonej z zakończeniem ogólnopolskiego konkursu o tym wielkim Prymasie
Polski. Patronat medialny sprawował "Nasz Dziennik".

Tematem przewodnim sobotniej konferencji były relacje pomiędzy Papieżem
Piusem XI i Papieżem Piusem XII a Prymasem Polski ks. kard. Augustem Hlondem, a
także przeszczepianie na grunt polski nauczania Namiestników Chrystusa przez ks.
kard. Augusta Hlonda. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w kościele pw. św.
Elżbiety. Konferencja i rozstrzygnięcie VII Ogólnopolskiego Konkursu "Prymas
Polski kard. August Hlond – Bogu i Ojczyźnie" odbyły się w Nowym Ratuszu.

– Encykliki papieskie, zawarte w nich nauczanie i wskazania znajdowały zawsze
odbicie zarówno w działaniu, jak i nauczaniu ks. kard. Hlonda – podkreślała
Joanna M. Olbert, prezes Akcji Katolickiej OP w Rumi.

Ksiądz profesor Jerzy Bajda, teolog rodziny, w czasie spotkania zwrócił uwagę
na encyklikę Piusa XI "Casti connubii". – W świetle nauki zawartej w encyklice "Casti
connubii" nie można przyjąć koncepcji państwa laickiego, czyli takiego, które
nie liczy się z rzeczywistością religii, z religijnym charakterem powołania
człowieka i z faktem istnienia Kościoła jako instytucji pochodzącej od Boga i
obdarzonej misją skierowaną do całej ludzkości. Równocześnie nie wydaje się, by
była do przyjęcia koncepcja "zdrowej laickości" państwa, ponieważ to, co powinno
owo pojęcie oznaczać, to taki ustrój państwa, które opiera się na prawie
naturalnym. A właśnie prawo naturalne jest także prawem Bożym – mówił.

Z kolei ks. dr Krzysztof Lis, historyk Kościoła, omówił tło powstania
encykliki "Summi pontificatus" Papieża Piusa XII, w której znalazł się fragment
poświęcony tragedii naszej Ojczyzny i jej męczeństwa. Referat ukazywał starania
i działania podejmowane przez ks. kard. Hlonda w obronie umęczonej Ojczyzny i
Polaków w czasie II wojny światowej.

MP

drukuj