Histeria prezesa
Jan Pospieszalski znów straci swój program? Prezes TVP Juliusz Braun
stanął na baczność przed Radą Fundacji im. Bronisława Geremka, przepraszając za
publikację niewygodnych informacji na temat byłego doradcy "Solidarności" w
programie Pospieszalskiego. Jak się okazuje, po raz pierwszy opublikowano je w
wydawnictwach paryskiej "Kultury" w 1995 roku i nikt nie oskarżał Jerzego
Giedroycia o "brak dziennikarskiej rzetelności" ani o perfidię.
Co spowodowało tak szybkie działanie prezesa TVP, który przez długie tygodnie
nie raczył zareagować na prowokacyjną obecność satanisty Adama Darskiego w
telewizyjnym show? Tym razem "stosownej i szybkiej reakcji" od Brauna zażądali
przedstawiciele Rady Fundacji im. Bronisława Geremka. – Treści zawarte w audycji
wyemitowanej niemal w przeddzień 30. rocznicy stanu wojennego, zniesławiające
pamięć Człowieka o wielkich zasługach dla Polski i Europy, nie znajdują
usprawiedliwienia – oświadczył Braun. Natychmiast przeprosił za program,
uznając, że treści zawarte w tej audycji "nie znajdują usprawiedliwienia", a
audycja "naruszyła nie tylko zasady rzetelności dziennikarskiej, lecz także
reguły zwykłej ludzkiej przyzwoitości". "Pragnę wyrazić głębokie ubolewanie, iż
w autorskim programie Jana Pospieszalskiego na antenie TVP Info znalazły się
fragmenty szkalujące prof. Bronisława Geremka. Jest mi szczególnie przykro, gdyż
przez wiele lat miałem zaszczyt współpracować z prof. Geremkiem. Działalność
tego wielkiego Polaka zawsze darzyłem wielkim szacunkiem, traktując znajomość z
nim jako honor i wyróżnienie" – napisał. I zasugerował, że program może zniknąć
z anteny.
Co takiego rozwścieczyło warszawski salonik? W ubiegły czwartek w programie "Jan
Pospieszalski: Bliżej" wyemitowanym z okazji 30. rocznicy wprowadzenia stanu
wojennego pokazano fragment najnowszego filmu dokumentalnego Grzegorza Brauna i
Roberta Kaczmarka "Towarzysz generał idzie na wojnę". Przedstawiona została w
nim nieznana szerokiej opinii publicznej treść tajnego szyfrogramu uzyskanego z
zasobów archiwalnych Instytutu Gaucka, gdzie przechowywane są materiały przejęte
po wschodnioniemieckich służbach specjalnych. Korespondencji nadano klauzulę
najwyższej tajności. Dokument przesłany został z Warszawy 2 grudnia 1981 roku, a
więc 10 dni przed wprowadzeniem stanu wojennego. Sporządził go NRD-owski
dyplomata po rozmowie z ówczesnym ministrem ds. współpracy ze związkami
zawodowymi, a późniejszym ambasadorem w Moskwie Stanisławem Cioskiem. Ciosek
opowiadał mu o przygotowaniach do wprowadzenia stanu wojennego i likwidacji
ruchu NSZZ "Solidarność". Relacjonował również rozmowę, jaką w tym czasie miał
przeprowadzić z doradcą "Solidarności" Bronisławem Geremkiem.
"W ostatnim czasie sytuacja zmieniła się. Zasadniczo jestem nastawiony
optymistycznie, gdyż polska tragedia zmierza ku końcowi. Finał już się zaczął,
rozstrzygnięcie musi zapaść jeszcze w grudniu. Część decydujących doradców
"Solidarności" rozpoznała już obecną sytuację. Boją się bardziej, niż
zakładaliśmy, i zaczynają ratować własną skórę" – relacjonował PRL-owski
dygnitarz. O kim mówił Ciosek? O Geremku.
"Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów Geremkiem, który ma ścisłe
kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną i osobiste kontakty z zachodnimi
politykami. Nie wierzyłem własnym uszom, że dalsza pokojowa koegzystencja
pomiędzy "Solidarnością" w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa.
Konfrontacja siłowa nieuchronna. Aparat "Solidarności" musi zostać zlikwidowany
przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji "Solidarność" mogłaby
pozostać, ale bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez
politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę, być może tak
umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane" – mówił. Zdaniem
komentującego materiał historyka Wojciecha Sawickiego, nie może być mocniejszego
dowodu na zdradę jak potajemne spotkanie z przedstawicielem wrogiego obozu
władzy i stwierdzenie wprost: "Tak! Uderzajcie!". Materiał po raz pierwszy
został opublikowany w paryskiej "Kulturze". Powoływał się na niego w swoich
publikacjach książkowych również prof. Sławomir Cenckiewicz, m.in. w biografii
na temat Anny Walentynowicz. – Odnoszący się do osoby prof. Bronisława Geremka,
a przywołany w programie dokument, który wzbudził takie emocje, znany jest od
kilkunastu lat zarówno polskim, jak i niemieckim historykom – potwierdza Jan
Pospieszalski. – Jeśli dziś Jan Pospieszalski jest odsądzany od czci i wiary, a
prezes Juliusz Braun zarzuca mu brak rzetelności, to czy tak samo ocenia
ujawnienie tego dokumentu w 1995 r. przez Jerzego Giedroycia na łamach paryskiej
"Kultury"? – pyta współautor programu "Bliżej" Paweł Nowacki.
Czy program zostanie zdjęty z anteny? Dziennikarze zostali wezwani na spotkanie
z szefem TVP Info Janem Szulem.
Maciej Walaszczyk
