Gmina daje sądowi gwarancję, że znajdzie mieszkanie

Po kilku latach bezskutecznej walki o odzyskanie córki pani Katarzyna Druzicka wreszcie ma nadzieję na jej szczęśliwy finał. Bombardowany interwencjami Urząd Gminy Stare Babice nie wykręca się już brakiem lokali socjalnych. Wójt Krzysztof Turek obiecał znaleźć mieszkanie dla matki i córki, które teraz czekają już tylko na decyzję Sądu Rejonowego w Pruszkowie.

Zmiana nastawienia urzędników cieszy. Zastępca wójta Starych Babic Jolanta Stępniak podczas spotkania z posłem PiS Andrzejem Derą, prawnikiem, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa, przekazała mu kserokopię oficjalnego pisma skierowanego do Sądu Rejonowego w Pruszkowie. Jest w nim gwarancja, że gmina zlikwiduje jedyną przeszkodę oddzielającą Katarzynę Druzicką od jej 11-letniej córki Natalii. Był nią brak odpowiedniego mieszkania. – Trzeba teraz fizycznie znaleźć ten lokal do wynajęcia – mówi Jolanta Stępniak.

Gmina Stare Babice miała w czwartek dla posła Dery dobre wiadomości. – Pani wójt już miała przygotowaną teczkę z dokumentami. Mówiła mi o dużym zainteresowaniu mediów i innych instytucji, takich jak rzecznik praw obywatelskich i rzecznik praw dziecka. Wobec tego gmina też chce pomóc – relacjonuje poseł.

Jolanta Stępniak przyznaje, że w podjęciu konkretnych decyzji w sprawie Katarzyny Druzickiej pomocne było nagłośnienie tej historii i pokazanie tragedii dziecka od tylu lat oddzielonego od matki tylko z powodu braku mieszkania. Jak zaznacza, Druzicka kontaktowała się wcześniej raczej z ośrodkiem pomocy społecznej, a nie z urzędem gminy, a w ośrodku rzeczywiście słyszała, że nic nie ma, i na tym się kończyło. Stępniak tłumaczy, że zanim przeczytała artykuły na temat tego rodzinnego dramatu, nie była świadoma, że rozłąkę powoduje tylko brak lokalu. – Jest wiele rodzin w dramatycznej sytuacji mieszkaniowej, które czekają na budowę mieszkań socjalnych. Tak samo czekałaby i ona, ale wzruszył nas pokazany w tych materiałach medialnych los Natalii i wpłynęło to na nasze decyzje. Bo tyle się teraz o tym mówi, że najlepszy dom dziecka nie zastąpi prawdziwej rodziny. Ja mam na względzie tylko to, żeby wyjść naprzeciw tej dziewczynce, która bardzo chce być z matką. Przejrzałam wszystkie możliwe przepisy i znaleźliśmy rozwiązanie przejściowe, że sami wynajmiemy taki lokal – mówi Jolanta Stępniak.

Do pruszkowskiego sądu zostało już wysłane pismo, zgodnie z którym gmina Stare Babice chce wynająć pokój z kuchnią dla Katarzyny Druzickiej. Chociaż w chwili obecnej mieszkania fizycznie jeszcze nie ma, jest to gwarancja dla sądu, że Druzicka nie zostaje sama, bo obowiązek zabezpieczenia dla niej lokum bierze na siebie gmina.

– Wszystko wskazuje na to, że powinno się udać. Sąd otrzymał pisemne zobowiązanie, zatem jeżeli tylko to było przeszkodą w powrocie Natalii do matki, to są to naprawdę dobre wieści. Pani wójt zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest bardzo zaangażowana i chce rzeczywiście pomóc – komentował po spotkaniu poseł Dera.


Deklaracja dla sądu


Parlamentarzysta jest przekonany, że podczas rozprawy planowanej na 29 grudnia sąd nie będzie mógł nie wziąć pod uwagę tak poważnej deklaracji ze strony władz lokalnych. Jego zdaniem, skoro pismo już zostało wysłane, to nie ma żadnych wątpliwości, że jest dobra wola ze strony wójta i Urzędu Gminy Stare Babice. Pozostaje tylko pytanie, dlaczego nie podjęto tych kroków wcześniej i od kilku lat ciągle tłumaczono się brakiem lokali?

Jolanta Stępniak podtrzymuje, że mieszkań socjalnych ani komunalnych nie ma, a budowa lokali socjalnych ma dopiero ruszyć w najbliższych latach. Podkreśla jednak, że zdecydowano się w tym szczególnym przypadku skorzystać z ustawowego instrumentu dopuszczającego możliwość wynajęcia przez gminę pokoju z kuchnią albo „z używalnością kuchni i łazienki” na wolnym rynku i przydzielenia go jako lokal socjalny.

W praktyce za wynajęte przez gminę lokum Druzicka miałaby płacić czynsz jak za lokal socjalny, a gmina będzie dopłacać różnicę, co będzie większą pomocą finansową niż tradycyjnie przydzielany dodatek mieszkaniowy. – Jestem osobą, która uważa, że ludziom trzeba dać szansę i jeżeli tylko brak mieszkania jest jedyną przyczyną tego, że dziecko nie może być z matką, to my tę alternatywę dopuszczoną prawem podejmujemy i w tym duchu poszło pismo do sądu – informuje Jolanta Stępniak.

Zapytaliśmy, dlaczego do tej pory gmina stała na stanowisku, że nic nie może zrobić. Usłyszeliśmy, że „nie każdy pracownik urzędu gminy musi wiedzieć, nad czym wspólnie z wójtem pracujemy”. – To trwało dłuższy czas, bo wymagało popatrzenia na stronę finansową, na możliwości zmiany lokalnego ustawodawstwa i prawa miejscowego. Podjęte przez nas kroki nie są możliwe zgodnie z obowiązującą naszą ustawą o zasobie komunalnym gminy i dopiero będziemy musieli to procedować w styczniu. O tym tak długo dyskutowaliśmy – tłumaczy Stępniak.

O zwrocie w sprawie mieszkania poinformowaliśmy Katarzynę Druzicką. – Bardzo się cieszę. Ale naprawdę? – pytała kilkakrotnie, nie mogąc uwierzyć, że wreszcie ktoś postanowił naprawdę jej pomóc i że tyle osób skutecznie zaangażowało się w jej sprawę. Zaraz dodała, iż jeszcze większa będzie radość Natalii, kiedy jej powie, że prawdopodobnie już niedługo będą razem. – Bo mam nadzieję, że teraz już coś z tej sprawy wyjdzie, prawda? – dopytuje, gdyż ciągle trudno jej mieć nadzieję na szczęśliwy finał wieloletniego dramatu.

Bardzo ucieszyła się też siostra Barbara, dyrektor Domu Dziecka Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Warszawie Płudach, w którym od 9 lat przebywa Natalia. – Wszystkim nam leżała na sercu ta sprawa, że ciągle nie było tego mieszkania. Bo poza tym nie ma żadnych przeszkód, żeby dziewczynka mogła wrócić do mamy, to jest niesamowicie pozytywna osoba – podkreśla siostra dyrektor. I dodaje, że zadzwoniła do niej kobieta, która jest gotowa partycypować w kosztach utrzymania mieszkania, jeżeli zostanie przyznane. – Jest to dość dobrze sytuowana rodzina z czworgiem dzieci z okolic Warszawy, która chciałaby poznać bliżej panią Katarzynę i Natalkę. Chcieliby zaprosić je do siebie na święta, już przekazałam jej numer pani Druzickiej. Myślę, że to by dobrze zrobiło i mamie, i córce, żeby spędziły ten wyjątkowy czas w innym środowisku niż do tej pory – uważa siostra Barbara.

Teraz wszystko zależy od tego, czy znajdzie się ktoś, kto będzie miał lokal do wynajęcia. – Będziemy trzymać kciuki, żeby tak się stało. W razie kłopotów z utrzymaniem mieszkania zobowiązuję się pomóc, żeby pani Katarzyna faktycznie swoje zarobione pieniądze mogła przeznaczyć na utrzymanie dziecka – podtrzymuje swoją deklarację poseł Andrzej Dera.


Maria S. Jasita
drukuj