Fundusz gra na zwłokę
Z prof. dr. hab. med. Wojciechem Witkiewiczem,
dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, prezesem
Polskiego Towarzystwa Chirurgii Robotowej, organizatorem I Międzynarodowego
Kongresu PTChR, rozmawia Marek Zygmunt
Podczas I Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Chirurgii
Robotowej pojawił się temat możliwości finansowania operacji z użyciem robota da
Vinci przez Narodowy Fundusz Zdrowia?
– Uczestniczący w kongresie przedstawiciele Centrali Narodowego Funduszu
Zdrowia nic konkretnego w tej sprawie nie zadeklarowali. Zapowiedzieli jedynie,
że stosowne decyzje zostaną podjęte po zapoznaniu się z pokongresowymi
materiałami. My jednak postanowiliśmy nasilić nasze działania w tym zakresie.
W jaki sposób?
– Dotychczas tylko ja, jako dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego
we Wrocławiu, który posiada jedyny w Polsce robot da Vinci, występowałem do
Ministerstwa Zdrowia i NFZ z pismami dotyczącymi refundacji robotowych zabiegów.
Bez skutku. Podczas wrocławskiego kongresu prezesi wszystkich towarzystw
medycznych zainteresowanych chirurgią robotową postanowili wystosować wspólne
pismo do ministra zdrowia oraz szefa NFZ. Oprócz Polskiego Towarzystwa Chirurgii
Robotowej podpisy pod nim złożą również prezesi: Polskiego Towarzystwa
Urologicznego, Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Polskiego
Towarzystwa Ginekologicznego, Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów oraz
Sekcji Wideochirurgii Towarzystwa Chirurgów Polskich. Wskażemy w nim procedury
medyczne, które powinny być w pierwszej kolejności refundowane.
To będzie długa lista?
– Przede wszystkim chodzi o procedury związane z miednicą małą: rak
odbytnicy, gruczołu krokowego, macicy i szyjki macicy. Postulujemy również
refundowanie zabiegów związanych z pobieraniem nerek do przeszczepów od żywych
dawców i samego przeszczepu nerek oraz najtrudniejszych operacji trzustki i
wątroby lub przerzutów nowotworów innych narządów do wątroby.
Podczas kongresu padła propozycja, aby we Wrocławiu utworzyć Centrum
Szkoleniowe Robotyki.
– Uważam, że jest to świetny pomysł. Członkowie Polskiego Towarzystwa
Kardiochirurgicznego doszli do wniosku, że robot da Vinci może być
wykorzystywany także do operacji kardiochirurgicznych. Właśnie oni
zaproponowali, aby wykorzystując nasze doświadczenia w tym zakresie, stworzyć
przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu Centrum Szkoleniowe
Robotyki.
Jak ocenia Pan perspektywy rozwoju chirurgii robotowej w naszym
kraju?
– Doświadczenia wynikające zarówno z 70 dotychczas przeprowadzonych w naszym
szpitalu zabiegów z użyciem robota da Vinci, jak i z przebiegu wrocławskiego
kongresu pozwalają patrzeć z optymizmem na rozwój chirurgii robotowej w Polsce.
Bo od niej po prostu nie ma odwrotu.
W kongresie uczestniczyło ponad trzystu chirurgów nie tylko z Polski, ale i z
wielu innych krajów. Obradom przysłuchiwało się również kilkudziesięciu
studentów medycyny.
Kongresowi towarzyszyła wystawa najnowocześniejszego sprzętu medycznego,
który może być wykorzystany w chirurgii robotowej. Pokazano na niej także
możliwości polskiego robota chirurgicznego. Robin Heart powstał w zabrzańskiej
Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii prof. Zbigniewa Religi. Jego cztery segmentowe
modele pozwalają na łączenie do różnych typów operacji. Dotychczas testowano go
na zwierzętach, np. na sercu świni, podczas teleoperacji (chirurg był w Zabrzu,
robot w Katowicach). Jego pomysłodawca dr Zbigniew Nawrat, dyrektor Instytutu
Protez Serca, mówił uczestnikom kongresu, że Robin Heart potrafi operować
miękkie tkanki tak samo jak da Vinci i kosztowałby cztery razy mniej niż
zagraniczny robot.
Dzięki bezpośredniej transmisji z bloku operacyjnego naszego szpitala na salę
obrad mieliśmy także możliwość obserwowania "na żywo" dwóch operacji
przeprowadzonych za pomocą robota da Vinci. Pierwszą, wycięcie macicy (histerektomię),
prowadził prof. Jan Persson ze Szwecji, drugą, usunięcie prostaty – prof. David
Kakiashvili z Izreala. Każda z nich trwała godzinę.
Dziękuję za rozmowę.
