Fundament wszelkiego budowania

Mądrość buduje mosty pomiędzy rozumem i wiarą. Teologia, rozumiana jako dziedzina naukowa, jest próbą przejścia od wiary do rozumu, nazwania tego wszystkiego, co jest ze swej natury Boskie i od Boga pochodzące. Czy można jednak pokonać drogę w odwrotnym kierunku: od rozumu do wiary? Można. Wiele tekstów biblijnych wskazuje, że rolę ponifexa odgrywa mądrość. Jest ona sposobem patrzenia na Boga. W duchowości chrześcijańskiej upersonifikowana Mądrość interpretowana jest jako typ, figura Maryi. Stąd wielokrotna obecność przepięknego tekstu z Księgi Przysłów, cytowanego i dziś, w liturgii Mszy św. o Najświętszej Maryi Pannie.


Byłoby nieporozumieniem traktowanie tego tekstu tylko jako figury retorycznej, poetyckiego obrazu, z którego tak naprawdę niewiele wynika. Pójście na skróty mogłoby doprowadzić do herezji. Tymczasem właściwe zrozumienie hierarchii znaczeń wnosi wielkie bogactwo w rozumienie osoby Matki Jezusa i Jej roli w historii zbawienia.

Nie ma Matki bez Syna. W odwiecznym planie Bożym zostało Jej wyznaczone miejsce szczególne. Nie jest równa Bogu – jest człowiekiem, pięknym „z daru łaski”, także pięknem „wysłużonym” poprzez współpracę ze Stwórcą w realizacji powołania do roli Dziewicy-Matki. W Jej osobie i posłannictwie zrealizował się Boży zamysł zbawienia świata. Zilustrowany został niejako pewien idealny obraz człowieka – to, kim bylibyśmy, gdyby nie grzech, i kim moglibyśmy być, gdyby nie posiew zła zasiany w ludzkiej naturze. Dla nas szczególnie ważny jest sposób współistnienia Matki i Syna, ich wzajemne relacje. Dlaczego? Ponieważ jest to przepiękna szkoła wiary – dla nas, żyjących dwa tysiące lat po wydarzeniach Nazaretu, Kany i Golgoty.

Nie wystarczy tylko skupić się dziś na sentymentalnych rozważaniach o roli Maryi, Jej jasnogórskiego sanktuarium w historii Polski. Ta rola jest ogromna i niczym nie da się jej zastąpić. Tam przecież, jak wiele razy mówił ksiądz Prymas Wyszyński, „bije serce polskiego narodu”. Ale jest to też lekcja Kościoła i zarazem wskazanie, jak winna wyglądać droga wiary każdego z jego członków. Tą drogą jest posłuszeństwo – jedna z najtrudniejszych rzeczy, z jaką dziś przychodzi nam się mierzyć. Ono pozwala pokonać bardzo trudną drogę: od rozumu do wiary. Stąd jednoznaczne wskazanie na mądrość jako sposób myślenia o Bogu, postrzegania Jego roli w świecie. Mądrość inną niż nasza ludzka logika. Mądrość, która zakłada całkowite podporządkowanie swojego życia Stwórcy, postawienia wszystkiego na jedną kartę, wierność do końca – bez pytania, czy się to opłaci, czy nie. „Zróbcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie”. Takie proste słowa, a jak wielką głębię zawierają.

Dziś, „w czasie rozumu”, wbrew pozorom wiara wcale nie umarła. Problem ludzi, którzy zagubili Boga, nie polega na tym, że nie wierzą w nic, ale na tym, że uwierzą we wszystko, cokolwiek im się do wierzenia podsunie. Nawet największą głupotę i absurd. I to jest niebezpieczne. Ponieważ wprowadza w ludzką naturę chaos tak wielki, iż dokonuje się w niej totalna dezorientacja, wypalenie i w końcu samodestrukcja. Mądrość – ta, której źródłem jest Bóg – pozwala zachować czyste, nieskalane źródło. Zbudować fundamenty, na których można oprzeć wszelkie budowanie. Odnaleźć swoje miejsce w świecie.

Marcin Jasiński
drukuj