Dwustu wychowanków salezjanów pod gruzami
W tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti dotkliwe straty ponieśli salezjanie, którzy bardzo licznie obecni są w tym kraju. Już dziś wiadomo, że zginęło co najmniej czterech zakonników: jeden kapłan, jeden brat zakonny po ślubach wieczystych i dwóch kleryków trzeciego roku. Pod gruzami znajduje się 200 chłopców ze szkoły salezjańskiej w Port-au-Prince. – Na Haiti panuje chaos. Brakuje komunikacji, dlatego wciąż nie wiemy na pewno, ilu zginęło, ilu ocalało, a ilu wciąż uwięzionych jest pod gruzami – powiedział nam misjonarz ks. Kazimierz Gajowy SDB.
– Zostaliśmy uderzeni bardzo mocno – powiedział ks. Ducange Sylvain, nowy superior wiceprowincji na Haiti, opisując sytuację salezjanów w tym kraju. Instytucje prowadzone przez zgromadzenie zostały prawie całkowicie zniszczone. – Najbardziej w całym mieście ucierpiały budynki w Port-au-Prince Enam i instytucje sąsiadujące z Instytutem św. Jana Bosco, takie jak Dzieło Małych Szkół Ojca Bonhema powierzone salezjanom czy Lakay. Salezjanie z tych placówek zostali ranni. Pan Sanon zginął pod gruzami, a wraz nim, niestety, zostało uwięzionych pod gruzami ponad 200 uczniów – opisuje zniszczenia ks. Sylvain.
Dom inspektorialny i instytut w Fleuriot, oba znajdujące się w Port-au-Prince, zostały poważnie uszkodzone; dwaj salezjanie w formacji początkowej, którzy przebywali na uniwersytecie, do tej pory nie zostali odnalezieni. W placówce w Carrefour-Thorland zawaliły się jedna część domu i ośrodek przyjęć. W Gressier w gruzach legły sale szkolne. W Petion-Ville budynki zostały uszkodzone i poważnie popękały. – Sytuacja jest bardzo trudna! – podkreśla ks. Ducange Sylvain.
Wysiłki służb niosących pomoc i samych salezjanów koncentrują się na wyciąganiu z ruin żywych ludzi, a w sposób szczególny przeszło 200 uczniów z Port-au-Prince Enam.
„Teraz nadeszła chwila, by zakasać rękawy, tak jak to uczynił ks. Bosco ze swoimi chłopcami z Oratorium, i przyjść z pomocą tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Słuszną rzeczą będzie zorganizować pomoc, aby dać odczuć bliskość Boga i nieść nadzieję” – napisał w telegramie do ks. Ducange’a Sylvaina przełożony generalny salezjanów ks. Pascual Chávez. Generał zapewnił swoich współbraci i ludność dotkniętą trzęsieniem ziemi o swojej bliskości i solidarności. „Serce mi się kraje na wieść o rozmiarze zniszczenia, cierpienia, śmierci i desperacji, które pozostawiło po sobie trzęsienie ziemi. Sercem jestem ze współbraćmi z Wizytatorii Haiti, z całą Rodziną Salezjańską, począwszy od Córek Maryi Wspomożycielki, młodzieży i ukochanego narodu haitańskiego” – napisał ks. Chávez. Telegram przełożonego generalnego kończy się życzeniem, aby uczniowie ze szkoły w Port-au-Prince, o których nie ma dotąd aktualnych informacji, zostali wydobyci żywi spod gruzów.
Kościół na Haiti liczy 7 mln wiernych. W 10 diecezjach posługę pełni 18 biskupów, 800 kapłanów i 1850 sióstr zakonnych. Kościół prowadzi 26 szpitali, 200 przychodni, a także domy starców i sierocińce.
Małgorzata Pabis
—————————————
Ks. Kazimierz Gajowy SDB, koordynator pomocy salezjańskiej dla Haiti:
Nie mamy dokładnych danych, co dzieje się na Haiti. Informacje wciąż do nas spływają. Cały czas je zbieramy, by jak najbardziej włączyć się w pomoc. Teraz najważniejsze jest wydobywanie ludzi spod gruzów, potem zapewnienie im jakichś możliwych warunków do życia. Potrzeby są ogromne. Wiemy na pewno, że ocalało około 60 salezjanów, i wydaje się, że my, salezjanie, choć ogromnie ucierpieliśmy, możemy także bardzo dużo pomóc. To, co zostało po naszych budynkach, domach, może stać się bazą do pomocy innym.
Ksiądz generał zwrócił się do nas z prośbą, abyśmy „zakasali rękawy do pracy”, a my odpowiadamy na ten apel. Przekazujemy do Haiti tyle, ile możemy. Chcemy pomóc chłopcom uwięzionym pod gruzami i ich rodzinom. Jesteśmy w trakcie koordynacji prac. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, by wszystkie działania dobrze ukierunkować. Zwracamy się też o pomoc do ludzi dobrej woli. Tam naprawdę cierpią ludzie…
not. MP
