Dróg nie ma, minister zostaje
Po raz trzeci w tej kadencji Sejm debatował nad wnioskiem o wotum
nieufności wobec ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Opozycja
zarzuciła rządowi i szefowi resortu infrastruktury, iż nie wywiązuje się z
obowiązku dbania o system transportowy w kraju, doprowadził do organizacyjnej
zapaści na kolei, jak również brak wizji wsparcia budownictwa mieszkaniowego.
Rządząca koalicja nie pozostawiła jednak wątpliwości, że po dzisiejszym
głosowaniu minister Grabarczyk utrzyma swoje stanowisko.
Za wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości o odwołanie ze stanowiska ministra Cezarego
Grabarczyka oprócz PiS opowiedziały się SLD i PJN. Swojego ministra broniły
Platforma Obywatelska oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Premier Donald Tusk
zapewniał, że minister Grabarczyk wciąż ma poparcie szefa rządu. Podkreślał przy
tym, iż szef resortu infrastruktury, choć nie jest ideałem, to pozostaje "w
statystykach poza wszelką konkurencją" swoich poprzedników na tym stanowisku.
Zbigniew Rynasiewicz (PO) ocenił, że wniosek Prawa i Sprawiedliwości o odwołanie
ministra infrastruktury to działanie populistyczne, mające na celu zwrócenie
uwagi społeczeństwa na opozycję, która "nie ma nic do zaoferowania wyborcom", a
jej jedyny program wyborczy to "krytyka rządzących". Szef PSL wicepremier
Waldemar Pawlak tłumaczył, że zwłaszcza iż do końca tej kadencji pozostało
jedynie kilka tygodni, jego partia nie widzi powodu, aby wspierać wniosek o
wotum nieufności. Ceną koalicji musi być chyba niewtrącanie się ludowców "w nie
swoje sprawy". Wicepremier Pawlak nie zdobył się bowiem na głębszą ocenę działań
Grabarczyka w kwestii chociażby budowy dróg, ograniczając swoje wystąpienie do
sprawy kolejnictwa, czym zajmował się, odwołany w grudniu, PSL-owski
wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt.
W uzasadnieniu żądania dymisji ministra Cezarego Grabarczyka opozycja zarzuciła,
iż rząd Donalda Tuska nie wywiązuje się z obowiązku dbania o system transportowy
kraju, że doprowadził do załamania systemu finansowania dróg i autostrad,
przyczynił się do zapaści organizacyjnej na kolei m.in. w związku z niewłaściwym
przygotowaniem zimą ubiegłego roku nowego rozkładu jazdy pociągów. Nie miał też
planu wspierania budownictwa – m.in. w kontekście wygaszania przez rząd programu
"Rodzina na swoim".
Opozycja wytknęła ponadto, że z 27 odcinków dróg i autostrad budowanych bądź
remontowanych z zapowiedzią ich ukończenia na Euro 2012, zgodnie z harmonogramem
realizowanych jest pięć.
Uzasadniający wniosek Prawa i Sprawiedliwości poseł Zbigniew Girzyński wyliczał,
że jedynie połowa obiecywanych odcinków dróg i autostrad będzie gotowa na
mistrzostwa Europy, a żadna autostrada w całości. Do zasług ministra Grabarczyka
parlamentarzysta zaliczył natomiast "zwalczanie bezrobocia w regionie łódzkim",
czyli w okręgu ministra Grabarczyka. Według posła PiS, dla zatrudnionych w
resorcie infrastruktury ludzi Grabarczyka można byłoby uruchomić specjalny
pociąg na trasie Łódź – Warszawa. – To taka liczba, że gdyby tylko oni
zagłosowali, już byłoby można zostać posłem – ocenił Girzyński rozmach, z jakim
minister Grabarczyk zatrudnia ludzi ze swojego okręgu.
Za niepowodzenia ministra Grabarczyka poseł Girzyński winił premiera Donalda
Tuska, który ministrem infrastruktury zrobił "wziętego adwokata", będącego w
gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej ministrem sprawiedliwości, a o
infrastrukturze niemającego pojęcia.
Premier Donald Tusk nie miał problemów, żeby wyjaśnić, z czego wynikają pewne
opóźnienia w realizacji niektórych inwestycji – oczywiście – jak tłumaczył Tusk
– "z niekompetencji poprzednich rządów". – W większości spraw, w których
chcieliśmy ruszyć z impetem, trzeba było uporządkować kilka bałaganów, które
pozostawili nasi poprzednicy – przekonywał premier.
Za krytyczne uwagi minister Grabarczyk dziękował oponentom, stwierdzając, iż
weźmie je pod uwagę. Minister infrastruktury na mównicę wkroczył wyposażony w
pokaźnej wielkości fotografie. Na zaprezentowanych posłom obrazkach uwiecznione
zostały rozkopane drogi na dowód, że "Polska się buduje".
Artur Kowalski
