Do Sejmu bez Karty Polaka
Grupa 10 litewskich posłów zgłosiła projekt zmian w ordynacji
wyborczej zakazujący kandydowania w wyborach parlamentarnych osobom posiadającym
Kartę Polaka.
Proponowana nowelizacja przewiduje, że w przypadku zatajenia przez nowo
wybranego posła faktu posiadania Karty Polaka jego pełnomocnictwa wygasłyby,
podobnie jak w przypadku niezrzeczenia się obywatelstwa obcego państwa. "Na
posła Sejmu nie może być wybrany obywatel Litwy posiadający dokument państwa
obcego, wydany według przepisów tego państwa, który nadaje mu niektóre prawa
polityczne, socjalne, ekonomiczne i (albo) kulturowe w tym państwie" – głosi
propozycja poprawki. W uzasadnieniu podkreśla się, że propozycja zgłaszana jest
w wyniku problemu, który powstał, gdy polscy urzędnicy rozpoczęli rozdawanie
obywatelom Litwy "tak zwanych Kart Polaka".
Do grupy posłów inicjatorów takiej poprawki należą m.in.: Gintaras Songaila,
Stasys Szedbaras, Valentinas Stundys, Rytas Kupczinskas i Kazimieras Uoka.
Kwestia Karty Polaka trafia pod obrady litewskiego parlamentu nie po raz
pierwszy. Przed rokiem Sejm odrzucił złożony przez posła Songailę projekt
uchwały dotyczący rozpatrzenia legalności Karty Polaka przez litewski Sąd
Konstytucyjny. Kartę Polaka ma obecnie na Litwie ponad 4 tys. obywateli Litwy
narodowości polskiej, w tym poseł na Sejm Michał Mackiewicz i europoseł Waldemar
Tomaszewski.
Poseł Mackiewicz nie jest zdziwiony inicjatywą grupy litewskich posłów. –
Jeśli chodzi o Kartę Polaka, to szowinistycznie nastawieni posłowie nie
odpuszczają. Walczyli z nią już całą kadencję, chcąc nas pozbawić mandatu, a
teraz chodzi o to, aby nie dopuścić do tego, abyśmy my, jej posiadacze, byli
reprezentantami narodu w parlamencie w następnych kadencjach – wyjaśnia w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł AWPL Michał Mackiewicz.
Jak dodaje, szanse przegłosowania tego wniosku ocenia pół na pół, gdyż ta
inicjatywa zdobyła nieco szersze poparcie niż dotychczasowe akcje grupy posłów
skupionych wokół Gintarasa Songaily, które zazwyczaj Sejmas szybko odrzucał. –
Pod aktualnym wnioskiem znalazły się bowiem podpisy tych parlamentarzystów,
którzy dotychczas byli bardziej powściągliwi w tego typu sprawach. Tym razem
wśród sygnatariuszy są także konserwatywni posłowie z partii rządzącej jak
przewodniczący sejmowego komitetu prawa Stasys Szedbaras czy przewodniczący
sejmowego komitetu oświaty Valentinas Stundys. Są to więc ludzie, którzy
sprawują bezpośrednią władzę na Litwie. Przykre jest jedynie to, że ulegli oni
wpływom polityków pokroju Songaily. W mojej ocenie, jest on takim "litewskim
talibem", dla którego wszystko, co polskie, jest obrzydliwe i należy to
zniszczyć. Szkoda, że zdobywa ona takie wpływy, nawet na polityków z najwyższej
półki – zauważa poseł Mackiewicz. Przypomina także jego wcześniejsze inicjatywy
wymierzone w nauczanie języka polskiego i likwidację polskiej oświaty na Litwie.
– Politycy proponujący takie rozwiązania według mnie nie potrafią patrzeć w
przyszłość, tylko tkwią "w dziewiętnastowiecznym błocie", nieustannie walcząc z
sąsiadami i żyjąc według zasady, że każdy inny to wróg. Jeśli do władzy na
Litwie dojdą ludzie takiego pokroju, nic dobrego naszego kraju czekać nie może –
podsumowuje Mackiewicz.
Łukasz Sianożęcki
