Depesze Wikileaks to manipulacja wyborcza
Była szefowa dyplomacji Anna Fotyga skrytykowała opublikowane przez
"Gazetę Wyborczą" treści ujawnione przez Wikileaks powstałych w ambasadzie USA. Wynika z ich, że amerykańscy
dyplomaci oceniali polski MSZ za czasów Anny Fotygi jako zdemoralizowany i
osłabiony.
Jako manipulację wyborczą oceniła
była szefowa dyplomacji Anna Fotyga opublikowane przez "Gazetę Wyborczą" depesze Wikileaks. Dokumenty dyskredytujące byłą
minister – zarzucające jej m.in. niekompetencje powstały w ambasadzie USA w
czasach, gdy Anna Fotyga kierowała na Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Anna Fotyga stwierdziła, że nie ma
jasności, czy ujawnione przez Wikileaks depesze są oryginalne. Przyznała jednak,
że przez długi czas było jej bardzo trudno zarządzać MSZ, z powodu włoskiego
strajku wśród dyplomatów, którzy nie zaakceptować nominacji osoby spoza salonu,
spoza korporacji profesora Geremka. Zauważyła, że to właśnie z tego czasu
pochodzi wspomniana depesza.
Anna Fotyga podkreśliła, że potem
nastąpił czas, gdy wielu polskich dyplomatów zmieniło zdanie na jej temat.
Dodała, że była to w zasadzie końcówka jej rządów w MSZ, kiedy negocjowany był
Traktat Lizboński, gdy zaczynały się negocjacje tarczy antyrakietowej, gdy
toczona była walka o ewakuację z Libanu. Depesze pochodzą więc z okresu, kiedy
była szefowa MSZ zaczęła wprowadzać porządki w resorcie spraw zagranicznych –
chodzi głównie o zmiany personalne.
Anna Fotyga oświadczyła, że jest
to próba wyciszenia jej jako kandydata, którego informacje szkodzą opcji
rządzącej. Co więcej opinie zaprezentowane w depeszach są zbieżne z opiniami,
jakie wcześniej ferowała Gazeta Wyborcza.
Nie bez znaczenia w całej sprawie
pozostaje fakt, że obecny rzecznik MSZ-etu jest byłym dziennikarzem Gazety
Wyborczej.
(RIRM/PAP)
