Darowane życie
– Boże! Naprawdę nie ma ratunku?… – Głos jej się łamał. Przecież syn wyjechał z domu dwie godziny temu. Miał zaraz wrócić!
– Panie doktorze – wyszeptała – może jeszcze są szanse? Jest młody… Błagam…
Stojący z boku ojciec podniósł z nadzieją oczy na stojącego przed nim człowieka w białym kitlu, ze stetoskopem przewieszonym na szyi. Lekarz był zmęczony i przybity.
– Przykro mi. Nie ma już najmniejszych szans. Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy – powiedział. – Mam jeszcze jedną prośbę do państwa. On może żyć nadal. W innych. Jeśli tylko państwo zgodzicie się, pobierzemy jego serce i inne nieuszkodzone organy wewnętrzne do przeszczepów. Wielu ludzi czeka na nie…
Nie wiedzieli, co powiedzieć. Spadło na nich wszystko zbyt nagle. Kiedyś słyszeli o tym, ale kto wtedy przypuszczał, że sami znajdą się w takiej sytuacji? Po długiej chwili mąż podszedł do niej. Wzdrygnęła się, kiedy położył dłoń na ramieniu. Spojrzał jej głęboko w oczy. I już wiedział. – Niech pan bierze, co potrzeba, panie doktorze – wyszeptał cicho. Jeśli tak ma być… Niech to serce bije dalej. Przynajmniej to…
Blisko miłości
Trudno się mówi o takich sytuacjach. Śmierć nagła, niespodziewana – według naszego subiektywnego przekonania – zawsze dotyka innych. Kiedy przychodzi, zagarnia kogoś bliskiego, znajomego, zawsze jest szokiem. A w takiej sytuacji trudno podejmować racjonalne decyzje. Sporo namieszały nam też niedawno w głowach doniesienia medialne. Jeszcze trudniej myśleć o sobie w kategoriach składnicy „części zamiennych”. A jednak… Śmierć ciągle zbiera swoje smutne żniwo. Często przychodzi nagle i niespodziewanie. W świetle wiary nie jest ona przekleństwem. Jest przejściem. Dusza wraca do Boga, ciało pozostaje na ziemi. I tutaj może dalej służyć innym. Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” dawstwo organów zalicza do gestów bezinteresownej miłości, które umacniają autentyczną kulturę życia (pkt 86). „Jesteśmy wezwani – przypomina – by miłować bliźniego na nowe sposoby; mówiąc językiem ewangelicznym, miłować „aż do końca”.
Kościół nie zabrania transplantacji. Nie jest prawdą – a według najnowszych badań CBOS, jedna piąta obywateli tak uważa – że przeszczepy są niezgodne z jego nauką. Aż 45 proc. społeczeństwa nie wie, jakie w tej kwestii obowiązują przepisy prawa cywilnego. Są też tacy, którzy wysuwają inne argumenty „przeciw”: począwszy od stwierdzenia, iż pobierając narząd do przeszczepu, okalecza się zmarłego i przez to bezcześci się jego pamięć, a skończywszy na mniemaniu, iż czynność ta będzie przeszkodą w pełnym zmartwychwstaniu ciał na końcu czasów. Są to błędne opinie. Jedność cielesno-duchowa w człowieku ma swój własny porządek. To, co cielesne, jest podporządkowane temu, co duchowe. Dusza zaś wyraża się poprzez ciało, nadając mu szczególną godność.
Oczywiście, aby mógł być dokonany przeszczep, muszą być spełnione określone kryteria. Aby pobrać narządy od osoby zmarłej, potrzebne jest stwierdzenie przez komisję złożoną przynajmniej z trzech lekarzy specjalistów śmierci pnia mózgowego. Potrzebna jest tu tzw. pewność moralna. Nie wolno także działać wbrew sumieniu zmarłej osoby. Prawo nakłada obowiązek sprawdzenia, czy nie złożyła ona zastrzeżenia w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów. Zwyczajowo lekarze, choć w świetle obowiązujących obecnie przepisów nie muszą tego robić (prawny zapis o tzw. zgodzie domniemanej), zwracają się z prośbą o zgodę na pobranie narządów do rodziny.
Decydują sekundy
Często o tym, czy pobrane serce, nerka, wątroba, rogówka będą się nadawały do przeszczepu, decydują sekundy. Zwykle nie myśli się wtedy o innych – tragedia przytłacza zbyt mocno. Dochodzą do tego: lęk, szok, bariera psychologiczna – wywołane np. wieścią o wypadku, któremu uległa bliska osoba, czy też nieznajomość moralnych aspektów transplantacji. Ważne jest więc to, by dyskusje o śmierci – i o tym, co będzie po niej – w rodzinach, w mediach, nie były tematem tabu. Jest to też potrzebne po to, aby spróbować wyrwać się ze stereotypów w myśleniu, pokonać zwyczajny, ludzki lęk. W świetle wiary, nieabsolutyzującej ciała ludzkiego, a zarazem podkreślającej jego godność, (nazywanego przecież „świątynią Ducha Świętego”) przekazanie organów jest gestem wielkiej miłości – na wzór miłości Jezusa, który wydał się za nas na śmierć, z ciałem i duszą. Realizm życia przytłacza naszą codzienność. Ważne, aby szczególnie kierowcy, niestety narażeni w większym niż inni ludzie stopniu na utratę życia, byli przygotowani i do takich sytuacji. To żadem wstyd ani też kuszenie losu. To wyraz mądrości, roztropności, znak odpowiedzialności i dojrzałości wiary.
Od lat działa w Polsce Stowarzyszenie „Życie po przeszczepie”. Hasło: „Nie zabieraj swoich organów do nieba, tam wiedzą, że one potrzebne są tutaj”, propagowane przez tę organizację, ma wymiar jak najbardziej chrześcijański. Stowarzyszenie od wielu lat prowadzi akcję polegającą na propagowaniu druków tzw. oświadczenia woli. Zawiera ono zgodę na pobranie organów do przeszczepu w sytuacji nagłej śmierci. Formularz powinien zawierać wyraźną zgodę na ten akt, imię i nazwisko, adres, numer PESEL. Ważne: nosimy go przy sobie w dokumentach, np. obok dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Trzeba też pamiętać, aby wcześniej pokazać go najbliższym, tak by znali nasze intencje. Druk można znaleźć na stronie internetowej: http://www.przeszczep.pl/pdf/oswiadczenie_woli_ww.pdf
Marcin Jasiński
