Czy religia zabiera nam wolność?

Sprawa wliczania oceny z religii do tzw. średniej jest w wielu wypadkach pretekstem do uderzenia w sprawę katechizacji dzieci i młodzieży. Co pewien czas temat ten pojawia się w prasie. Szuka się też wyraźnie okazji do zademonstrowania „wyzwolonej” koncepcji życia ludzkiego bez tradycji i wartości chrześcijańskich.



Ostatnio „Dziennik Łódzki” w artykule „Przedszkole nie dla ateistów” (15-16.09.2007 r.) piórem mającej upodobanie w krytyce Kościoła i księży Magdaleny Hodak ukazał zmartwienie 5-letniego Kacpra, któremu rodzice z racji swoich przekonań zabraniają uczestnictwa w katechezie przedszkolnej. Dziecko płacze, gdy nauczyciele na polecenie rodziców wyprowadzają je przed lekcją religii. Rodzice dziecka, obawiając się, że inne dzieci zauważywszy „odmienność” Kacpra mogą mu dokuczać, zwrócili się o interwencję do radnej z partii Lewicy i Demokratów, która oskarżyła dyrekcję przedszkola o działania niezgodne z Konstytucją, zapewniającą wolność wyznania. Rodzice dziecka domagają się, by katecheza odbywała się na początku zajęć, by mogli dziecko przywozić później. Niestety, jest to niemożliwe, gdyż placówka jest duża, a jedna katechetka nie jest w stanie uczyć wszystkich grup przed zajęciami lub po nich. Z tego wyraźnie judzącego tekstu wynika, że nauczanie religii w przedszkolu zagraża wolności wyznania innych dzieci.

Nauczanie religii dzieci w przedszkolu stanowi więc zagrożenie wolności, natomiast zagrożeniem nie jest bynajmniej propagowanie satanizmu w różnych rodzajach nowoczesnej muzyki. Ten pogląd głosi „Dziennik Łódzki” w tym samym numerze pisma, w artykule Dariusza Pawłowskiego „Satanizm w kapciach”. Autor krytykuje rodziców, którzy obawiali się posłać swoje dzieci na koncert zespołu „Behemoth” i zachęca, by zgodzili się na ich udział w zapowiadanym koncercie zespołu „Vader”. Choć – jak przyznaje autor – muzyka tych zespołów „łupie w czaszkę, image wielu zespołów jest z piekła rodem, a otoczka pełna demonicznych symboli i gadżetów – trudno się dziwić, że na wielu pada blady strach i klasyfikują ryczących metalowców jako satanistów” – to jego zdaniem obawy są bezpodstawne. Autorowi nie przeszkadzają satanistyczne inwokacje, hasła w rodzaju „zabić księdza” czy „chory kościół”. Zarzuca krytykom tej zdegenerowanej muzyki brak dystansu i przekraczanie granic sensownych działań. Diabły, demony, krzyki, charkot, skrzek, wrzaski, agresywne teksty, demoniczne makijaże, diabelskie stroje, satanistyczne symbole na płytach i plakatach, to, jego zdaniem, tylko stylistyka, scenografia i marketing. Natomiast ci okropni „artyści”, tacy nawet jak Marylin Manson, to w rzeczywistości grzeczni chłopcy, którzy w domu siedzą grzecznie w kapciach przed telewizorem. Fakt, że muzyka satanistyczna stanowi pas transmisyjny przekazujący ideologię satanistyczną do milionów młodych ludzi i ich niszczy i deprawuje, do świadomości autora artykułu nie dociera. Co sądzić o tych próbach podważania wychowania chrześcijańskiego i apologii imprez i treści wywrotowych, satanistycznych i naruszających fundamenty życia społecznego?


Lewicowy terror


Zarówno w Polsce, jak i w krajach Europy Zachodniej przedwcześnie określanych jako „postchrześcijańskie” (bo przecież nadal 80 proc. ludzi wierzy tam w Boga), nie pierwszy raz pojawia się zakwestionowanie wartości chrześcijańskich w imię pluralizmu i demokracji. Inicjatorami walki z chrześcijaństwem są ideologowie i manipulatorzy z kręgów reprezentujących tzw. humanizm laicki oraz ulegający ich propagandzie zwolennicy „wolności od Ewangelii” i „wolności od Kościoła”, którzy przyjmują te inicjatywy jakby nowe objawienie. Idee antychrześcijańskie podejmują zwłaszcza grupy lewicowe, które widzą swój interes w integracji różnych „odszczepionych” od normalnego społeczeństwa jednostek i subkultur o charakterze nihilistycznym i dewiacyjnym. W wielu krajach dostrzegamy walkę z chrześcijańskim ideałem rodziny, propagowanie i swoisty terror w narzucaniu dewiacji.

Szczególnym rozdziałem jest walka z symbolami chrześcijańskimi pod hasłem wolności sztuki. Przykładem walki z krzyżem było np. kontrowersyjne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w Bawarii sprzed kilkunastu lat nakazujące usunięcie krzyży ze szkół publicznych. Wydarzenie to właściwie jest tylko jednym z szeregu epizodów w walce z krzyżem w Niemczech, gdyż po raz pierwszy decyzja o usunięciu krzyża z budynków publicznych została podjęta przez Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe już w 1973 roku. Pewna rodzina, żyjąca według reguł antropozofii, zaskarżyła szkołę bawarską o przymusowe wychowanie w duchu chrześcijańskim. Bawarczycy nie tylko nie podporządkowali się orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, ale także rozwinęli falę protestu przeciw antychrześcijańskiej manipulacji. Żadna kwestia polityczna nie wywołała wśród katolickiej społeczności Bawarii tak gwałtownej reakcji, jak orzeczenie w sprawie krzyży. Społeczeństwo Bawarii pamiętało bowiem jeszcze próby walki z krzyżem podejmowane przez Hitlera. Skala protestu przeciw orzeczeniu sądu była tak ogromna, że kontrowersyjny wyrok został natychmiast zmieniony. Gwałtowne nagłośnienie pierwszej wersji wyroku przez laickie media nasuwa przypuszczenie, iż mamy tutaj do czynienia z zamierzoną manipulacją. Niestety, próby walki z symbolami chrześcijańskimi są ciągle podejmowane na nowo.


Manipulacja przez media


Jakie jest szersze tło ustawicznej antychrześcijańskiej agresji medialnej? Już dawno zauważono, że idea neutralności światopoglądowej państwa jest wykorzystywana przez ideologów laicyzmu jako środek ateizacji społeczeństwa. Ograniczając i marginalizując na różne sposoby religię chrześcijańską, propaguje się i obdarowuje przywilejami religię ateizmu. Ponadto w wielu wypadkach narzuca się fałszywe rozumienie pluralizmu jako afirmację nihilizmu oraz błędne rozumienie praw mniejszości. W rzeczywistości zamiast poszanowania woli większości wprowadza się dyskryminację społeczności chrześcijańskiej i uderza w jej tożsamość, w imię swobód i przywilejów wyobcowanych ze społeczeństwa wąskich ugrupowań nihilistycznych, często o zabarwieniu dewiacyjnym. Z punktu widzenia dobra wspólnego całego społeczeństwa tego rodzaju praktyki, jak agresja wobec ludzi wierzących, wobec symboliki chrześcijańskiej, naruszanie praw ludzi wierzących, podważają konsens co do podstawowych wartości budujących społeczeństwo, określających jego tożsamość i historię, są więc szkodliwe i niebezpieczne. Wydaje się, że natrętne szermowanie ideą demokracji w takich sprawach stanowi w rzeczywistości przykrywkę dla faktycznej manipulacji i sterowania świadomością mas społecznych traktowanych nie jako podmioty, ale jako przedmiot, pozbawiając w ten sposób całe społeczności suwerenności w dziedzinie duchowej, co w rzeczywistości stanowi zaprzeczenie ideałów demokracji. Manipulacja w dziedzinie świadomości społeczeństwa jest możliwa w naszej sytuacji dzięki zawłaszczeniu przez wąskie grupki o lewicowo-laickiej orientacji olbrzymiej ilości mediów przy jednoczesnym ograniczeniu mediów o orientacji chrześcijańskiej. W efekcie powstaje „syndrom Panurga” opisany przez Michela Schooyansa w nawiązaniu do słynnej postaci hodowcy owiec z powieści Rabelais.

„Syndrom Panurga” to sprowadzenie społeczeństwa poprzez manipulację medialną do stanu zachowań charakteryzującego bezmyślne stado baranów (zjawisko instynktu stadnego). Nie zmienia wymowy tego faktu okoliczność, że dokonuje się tego rodzaju zabiegów pod hasłem uszanowania przekonań tzw. mniejszości. Mamy wtedy do czynienia z tym bardziej bolesną dyskryminacją większości przez mniejszość oraz z niszczeniem naszej religijnej, kulturowej i narodowej tożsamości. Nic dziwnego, że zwalcza się media prawdziwie niezależne, które uczą mądrego i krytycznego spojrzenia na rzeczywistość, jak Radio Maryja i Telewizja Trwam. W obliczu antychrześcijańskiej manipulacji wydaje się więc niezbędne demaskowanie ideologii uzasadniającej walkę z wartościami chrześcijańskimi, z moralnością chrześcijańską, ideą „luzu” moralnego i fałszywie pojmowanej wolności. Krytykę tej antychrześcijańskiej ideologii należy przeprowadzić, oceniając ją w świetle Ewangelii. Dopiero wtedy uwidacznia się jej destrukcyjny, wywrotowy i satanistyczny charakter.


ks. Waldemar Kulbat
drukuj