Co usłyszał Kwiatkowski

Z mec. Rafałem Rogalskim, pełnomocnikiem prawnym Jarosława
Kaczyńskiego, rozmawia Anna Ambroziak

Wysłał Pan zawiadomienie do prokuratora generalnego o możliwości
popełnienia przestępstwa przez szefa NPW gen. Krzysztofa Parulskiego.

– 10 stycznia 2012 r. zostało złożone zawiadomienie do pana prokuratora Seremeta.
Projekt zawiadomienia był przygotowywany już od wakacji ubiegłego roku. Chodzi o
czyny z art. 266 kodeksu karnego, czyli naruszenie tajemnicy służbowej, przy
czym zaznaczenia wymaga, iż dopiero ujawnienie nagrania wypowiedzi ówczesnego
ministra obrony Bogdana Klicha dało podstawę do zainteresowania się kwestią
bezprawnego – w mojej ocenie – przekazania ministrowi Klichowi protokołu
przesłuchania w charakterze świadka zeznań Pawła Plusnina – rosyjskiego
kontrolera lotów. Analiza materiałów trwała bardzo długo. Doszedłem na jej
podstawie do jednoznacznego wniosku, że mamy do czynienia z dostatecznie
uzasadnionym podejrzeniem popełnienia dwóch czynów z art. 266 par. 2 kk.
Pierwszy czyn miał polegać na tym, że pan gen. Krzysztof Parulski, który
uczestniczył w sekcji zwłok prezydenta Kaczyńskiego, miał przekazać informację i
konsultować się na temat delikatnych kwestii związanych z sekcją zwłok
prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego z osobą nieuprawnioną,
którą był ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Ten ostatni
stał się mimowolnie adresatem rzeczonych informacji. Naczelny prokurator
wojskowy gen. Parulski w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r. odbył rozmowę
telefoniczną z ministrem sprawiedliwości, podczas której ujawnił informacje
uzyskane w związku z wykonywaniem czynności służbowych dotyczących właśnie stanu
zwłok prezydenta. Pan minister Kwiatkowski był osobą nieuprawnioną do otrzymania
takiej informacji, albowiem od 31 marca 2010 r. przestał pełnić funkcję
prokuratora generalnego. Tym samym nie był przełożonym pana gen. Krzysztofa
Parulskiego. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego gen. Parulski, o ile chciał się
skonsultować, to nie zadzwonił do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.
Rozmowa prokuratora Parulskiego z ministrem Kwiatkowskim była pozbawiona
jakiegokolwiek sensu. Minister Kwiatkowski nie miał bowiem jakichkolwiek
kompetencji.

Jednak Parulski nie przekazał tych informacji mediom, tylko
konstytucyjnemu ministrowi.

– Ale przestępstwo, o którym my zawiadamiamy, nie jest przestępstwem z art. 241
kk, dotyczącym publicznego rozpowszechnienia tajemnicy ze śledztwa. Jest to
przestępstwo z art. 266 par. 2, czyli naruszenie tajemnicy służbowej i narażenie
na szkodę odpowiednio prawnie chronionego interesu wyrażającego się w
pozostawieniu w tajemnicy okoliczności związanych ze stanem zwłok prezydenta RP
Lecha Kaczyńskiego (czyn pierwszy) oraz interesu toczącego się śledztwa
smoleńskiego (czyn drugi).

Były to informacje wyjątkowo delikatnej natury.
– Dlatego powinny one pozostać informacjami dostępnymi dla samych śledczych oraz
dla członków rodziny lub osób przez nich upoważnionych, np. pełnomocników. Jak
wspomniałem, drugi czyn wskazany w zawiadomieniu jest ściśle związany z
informacją o ujawnieniu stenogramu nagrania spotkania ministra Bogdana Klicha w
jego gabinecie z szefem sztabu generalnego gen. Mieczysławem Cieniuchem, jak
również polskim akredytowanym przy MAK płk. Edmundem Klichem. Z tego stenogramu
wynika, że minister Bogdan Klich dysponował kopią protokołu z przesłuchania
Pawła Plusnina – kierownika lotów ze Smoleńska. W mojej ocenie, co najmniej
zastanawiające jest, skąd szef MON uzyskał taki materiał. Na podstawie analizy
materiałów ze śledztwa smoleńskiego doszedłem do wniosku, że są przesłanki
dostatecznie uzasadniające podejrzenie popełnienia przestępstwa polegającego na
przekazaniu tych materiałów ze śledztwa w sposób bezprawny z naruszeniem
tajemnicy służbowej i na szkodę śledztwa, zwłaszcza że minister Bogdan Klich
wciąż pozostaje w kręgu osób podejrzewanych.

Z danych tych nie wynika jednak, że kopie te przekazał właśnie gen.
Parulski.

– Krąg osób mogących przekazać przedmiotową kopię z zeznaniami Pawła Plusnina
jest wyjątkowo wąski. Śledztwo powinno odpowiedzieć na pytanie, który z
prokuratorów wojskowych z Naczelnej Prokuratury Wojskowej oraz Wojskowej
Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazał ministrowi obrony rzeczony protokół.
Z pewnością w kręgu osób podejrzewanych trudno nie widzieć gen. Parulskiego, ale
musimy poczekać na wyniki śledztwa. Na tym etapie nie mogę jednoznacznie
wskazać, kto przekazał ministrowi Klichowi kopie. Będzie śledztwo, które powinno
wszystko wyjaśnić, zwłaszcza że wytypowanie i udowodnienie sprawstwa może się
okazać całkiem proste.
W uzasadnieniu zawiadomienia wskazałem, że chodzi o ustalenie osoby lub osób
spośród prokuratorów wojskowych NPW oraz WPO w Warszawie, które miały dostęp do
protokołu z przesłuchania w charakterze świadka pana Plusnina przed 22 kwietnia
2010 roku. Wnioskowałem też o zabezpieczenie rejestru wejść do MON w dniach
10-22 kwietnia 2010 r., co zawęża krąg osób mających dostęp do informacji, o
których mowa, a które spotkały się z ministrem Bogdanem Klichem. Dostępu do
protokołu Plusnina nie mieli ani pełnomocnicy, ani rodziny, było to bowiem
możliwe dopiero od połowy maja 2010 roku. W moim przekonaniu, przekazanie
protokołu przesłuchania Plusnina ministrowi Klichowi stanowi naruszenie
tajemnicy służbowej. Odbyło się to ze szkodą dla śledztwa.

Były stosowne wnioski ze strony Bogdana Klicha o uzyskanie tych
materiałów ze śledztwa? I czy Klich był do tego upoważniony?

– Nie wiem, czy minister Klich występował o zgodę na udostępnienie protokołu
przesłuchania Plusnina. Nie wiem, czy została ona udzielona przez uprawniony
organ. Śmiem jednak w to wątpić. Śledczy muszą to wyjaśnić. Chciałbym też
zwrócić uwagę na to, że pan Bogdan Klich pozostaje w kręgu osób podejrzewanych,
a przekazywanie mu rzeczonego protokołu zeznań Plusnina – jakże ważnego dla
śledztwa smoleńskiego – jest, kolokwialnie mówiąc, niepoważne. Minister Klich to
przede wszystkim polityk i nie widzę powodów, aby przekazywać mu tego typu
informacje bez wyraźnej i uzasadnionej przyczyny.

Liczy Pan na to, że prokurator Seremet osobiście zajmie się Pana
wnioskiem?

– Liczę na rzetelne przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie i nadzór prokuratora
generalnego Seremeta nad śledztwem.

Chce Pan dostarczyć Seremetowi argumentów przeciw Parulskiemu?
– Nie chcę wchodzić w relacje między panami prokuratorami, choć jawne
wypowiedzenie przez prokuratora Parulskiego posłuszeństwa wobec prokuratora
generalnego jest znamienne… W mojej ocenie, w materiale dowodowym pojawiły się
dostateczne dane, by takie zawiadomienie co do czynów z art. 266 par. 2 złożyć.
Nadto nagranie Edmunda Klicha z 22 kwietnia 2010 r. powinno zostać poddane
wnikliwej analizie, a sprawca bezprawnego przekazania informacji służbowych
ministrowi obrony Bogdanowi Klichowi wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności
karnej, jak i dyscyplinarnej. Mam nadzieję, że ewentualna ranga osoby
przekazującej bezprawnie protokół nie będzie powodowała jakiegokolwiek
oportunizmu śledczych, a w szczególności prokuratora generalnego.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj