Była zaangażowana w sprawy społeczne

Jedną z ofiar katastrofy pod Smoleńskiem w pobliżu Katynia była
posłanka Aleksandra Natalli-Świat. Mocno związana z Dolnym Śląskiem, szczególnie
z ziemią trzebnicko-obornicką. Nie wszyscy wiedzą, że miała szczególne powody –
nie tylko z racji piastowanych funkcji politycznych i państwowych – by osobiście
uczestniczyć w obchodach 70. rocznicy zbrodni w Katyniu.

Została wychowana w rodzinie nauczycielskiej z patriotycznymi tradycjami.
Ukończyła Liceum Ogólnokształcące w Trzebnicy noszące dziś imię II Armii Wojska
Polskiego, później studia na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

W świecie polityki

Studia Aleksandry Natalli-Świat przypadły na ważny w Polsce czas zrywu
solidarnościowego lat 80., a później bolesny okres stanu wojennego. Tradycje
patriotyczne pielęgnowane w rodzinie zapewne wpłynęły na to, że w czasach
studenckich zaangażowała się w działalność Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
Konsekwencją tego było wejście do świata polityki.
W latach 90. została
członkiem Porozumienia Centrum, później Prawa i Sprawiedliwości. W 2005 roku
została wybrana na posła V kadencji Sejmu RP w okręgu wrocławskim.
Przewodniczyła wówczas ważnej komisji – Komisji Finansów Publicznych. Mandat
poselski uzyskała po raz drugi w wyborach parlamentarnych w 2007 roku. W
styczniu 2008 roku została wybrana na wiceprezesa Prawa i
Sprawiedliwości.
Mimo kolejnych awansów i coraz większego zaangażowania
politycznego zawsze żywo interesowała się sprawami swojej małej ojczyzny.
Zwłaszcza jako posłanka chętnie brała udział w różnych uroczystościach w
powiecie trzebnickim i na terenie gminy Oborniki Śląskie. Zostało to docenione i
20 maja 2008 r. Rada Miejska Obornik Śląskich nadała Aleksandrze Natalli-Świat
tytuł honorowego obywatela miasta.

Katyński trop

Brat babci Aleksandry Natalli-Świat podporucznik Czesław Jezioro w 1940 roku
strzałem w tył głowy został zamordowany w Katyniu przez NKWD. Po ukończeniu
studiów prawniczych został powołany do wojska. Był adiutantem generała
Bronisława Bohatyrewicza. Do niewoli dostał się podczas walk w Brześciu nad
Bugiem. Ostatni list rodzina otrzymała od niego zimą 1939 roku.
Przez długie
lata Katyń był nieobecny w pamięci i świadomości wielu osób w Polsce i za
granicą. Zbigniew Herbert pisał w wierszu „Guziki”:

Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć
świadkowie zbrodni
z
głębin wychodzą
na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie

są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
lecz jak
zmartwychwstać
mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi

przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza
jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las

tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki
nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów

Jednakże pamięć o zbrodni przetrwała w pamięci rodzin dotkniętych bólem
utraty bliskich. Obecnie przywraca się pomordowanym właściwe miejsce w historii
Ojczyzny i w panteonie narodowych bohaterów. Jedną z akcji upamiętniających tę
zbrodnię jest ogólnopolski program edukacyjny zatytułowany „Katyń… – ocalić od
zapomnienia”, którego celem jest posadzenie 21 473 dębów – tylu, ilu Polaków
zginęło w 1940 roku od kul NKWD. Jedno drzewo to jedno nazwisko z listy
katyńskiej. Jeden z tzw. Dębów Katyńskich jest poświęcony pamięci porucznika
Czesława Jeziory.

Pierwsze kontakty

Pierwszy raz z Aleksandrą Natalli-Świat spotkałem się w jej biurze poselskim
we Wrocławiu na placu Solnym w grudniu 2006 roku. Pełniłem wówczas obowiązki
rektora Wyższego Seminarium Duchownego Salwatorianów w Bagnie. Udaliśmy się do
Pani Poseł wraz z ks. Dariuszem Partyką, ekonomem seminarium, aby ją osobiście
zaprosić do udziału w pierwszym spotkaniu opłatkowo-noworocznym samorządowców i
parlamentarzystów ziemi dolnośląskiej organizowanym w naszym seminarium 13
stycznia 2007 roku. Pani Poseł chętnie przyjęła zaproszenie.
To był mój
pomysł dla uczczenia jubileuszu 125-lecia istnienia zgromadzenia salwatorianów.
Jubileusz przypadał faktycznie w 2006 roku. Jednak jesienią tego roku odbywały
się wybory samorządowe. Nie chciałem, by inicjatywa spotkania parlamentarzystów
i samorządowców była odczytywana jako element kampanii wyborczej. Innym celem,
który mi przyświecał przy organizacji tego spotkania, była chęć jednoczenia osób
odpowiedzialnych za losy Polski niezależnie od opcji politycznej. Z perspektywy
czasu można powiedzieć, że był to pomysł trafiony. Odtąd takie spotkania
odbywają się każdego roku w drugą sobotę stycznia.

Odwzajemniona życzliwość

W następnych latach odbyły się kolejne spotkania i rozmowy. Pani Aleksandra
Natalli-Świat była zawsze serdecznie witanym gościem w seminarium w Bagnie: na
uroczystej inauguracji roku akademickiego, jak również na spotkaniach
parlamentarzystów dolnośląskich i samorządowców ziemi trzebnicko-wołowskiej. Jej
obecność nie ograniczała się do oficjalnego programu, ale za każdym razem
stanowiła pretekst do szczerych osobistych rozmów. W pamięci pozostało mi
szczególnie drugie takie spotkanie 12 stycznia 2008 roku. Pani poseł przyjechała
wtedy do Bagna z opóźnieniem. Uczestniczyła w konwencji Prawa i Sprawiedliwości
w Warszawie, na której została wybrana na wiceprezesa partii. Ze stolicy
przyleciała samolotem do Wrocławia, następnie prosto do Bagna, by spotkać się z
nami.
Z kolei dzięki jej zaproszeniom dane mi było uczestniczyć w niektórych
spotkaniach czy konferencjach naukowych poświęconych sprawom Ojczyzny i ziemi
dolnośląskiej.
Pamiętam nasze rozmowy. Urzekała w nich swoim ciepłem,
rzetelnością i biegłością w sprawach społecznych oraz ogromnym taktem w
wypowiadaniu ocen politycznych. Nie dostrzegało się u niej tak często
spotykanej, niestety, u polityków zjadliwości i arogancji.

Niedoszła rozmowa

Podczas naszego ostatniego krótkiego spotkania powiedziała, że chciałaby
umówić się na dłuższą rozmowę. Wstępnie ustaliliśmy, że się skontaktujemy, by
wyznaczyć jakiś termin. Nie dane nam będzie przeprowadzić tej rozmowy na ziemi.
Ufam, że spotkamy się w Domu Ojca. Wysyłając w tych dniach pocztą elektroniczną
e-maile, natrafiam na jej adres. Wciąż trudno mi uwierzyć, że jest nieaktualny,
nie potrafię jeszcze go usunąć. Na moim biurku obok komputera leży koperta z
życzeniami wielkanocnymi zaadresowana odręcznie charakterystycznym pismem przez
Aleksandrę Natalli-Świat. Zostanie jako pamiątka i będzie przypominać jej
szczery uśmiech oraz nasze liczne rozmowy.
Jeszcze w piątek przed wylotem do
Katynia rozmawiała telefonicznie ze swoją chrzestną panią Jadwigą
Jezioro-Swędzioł. Cieszyła się, że będzie mogła osobiście być na tym miejscu,
gdzie zamordowano wielu wspaniałych rodaków, w tym wspomnianego porucznika
Czesława Jeziorę. Martwiła się, że nie zabrała aparatu fotograficznego, by
uwiecznione sceny pokazać rodzinie. Nie stanęła i już nie stanie nad ich
mogiłami. Można w tym miejscu przywołać słowa z homilii ks. Piotra Pawlukiewicza
wygłoszonej nazajutrz po tragedii lotniczej, w kościele Św. Krzyża w Warszawie.
Powiedział on: „Wszystkie agencje prasowe podawały wczoraj wiadomość, że
Prezydent Polski nie dotarł na katyńskie uroczystości, że w katastrofie zginęli
także generałowie. Ale Słowo Boże daje nam prawo wierzyć, że Pan Prezydent
Rzeczypospolitej i Jego wspaniała generalska świta właśnie do polskich żołnierzy
dotarli. Nie na ich groby, ale na Niebieską Paradę w Domu Ojca, Paradę, którą
odwiecznie przyjmuje od rzeszy zbawionych Chrystus Król i Pan”.

Jak ocalić od zapomnienia?

„Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, tracąc pamięć, tracą życie” – taki napis
przypisywany francuskiemu marszałkowi Ferdinandowi Fochowi widnieje na bramie
cmentarnej na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem zaprojektowanej przez Stanisława
Witkiewicza.
Jak ocalić od zapomnienia imię Aleksandry Natalli-Świat?
Przyszedł mi do głowy pomysł, który ośmielam się zgłosić do publicznej debaty i
rozważenia, zwłaszcza przez władze samorządowe miasta Oborniki Śląskie. Może
oprócz wspomnianego już uhonorowania przez nadanie tytułu honorowego obywatela
Obornik Śląskich nadać imię Aleksandry Natalli-Świat którejś ze znaczących ulic,
jednemu ze skwerów czy placów w mieście? Byłby to wyraz naszej wdzięcznej
pamięci o niej.
Amerykańska poetka Emily Dickinson pisała:

„Nadzieja” jest tym upierzonym
Stworzeniem na gałązce
Duszy – co
śpiewa melodie
Bez słów i niemilknące –
W świście Wichru
– brzmi uszom
najsłodziej –
I srogich by trzeba Nawałnic –
Aby spłoszyć maleńkiego
ptaka,
Co tak wielu zdołał ogrzać
i nakarmić

Ks. Bogdan Giemza SDS

drukuj