Był wielkim patriotą i mężem stanu
Miałem zaszczyt stanąć w warcie honorowej przy trumnie pana
prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z innymi członkami powołanej przez niego
Narodowej Rady Rozwoju. Warto powiedzieć kilka słów o tej mądrej inicjatywie
pana prezydenta, która, gdy żył, była przez dominujące media skrupulatnie
przemilczana.
Narodowa Rada Rozwoju powstała jako społeczne gremium opiniodawczo-doradcze
przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej. W Polsce nie było wcześniej takiej
płaszczyzny organizacyjnej, która pozwoliłaby konfrontować różne opinie i różne
sposoby patrzenia na rzeczywistość Polski. W jej skład zostali powołani nie
tylko wybitni przedstawiciele poszczególnych środowisk akademickich – naukowcy
reprezentujący dziedziny takie, jak: makroekonomia i finanse, prawo, socjologia
i polityka społeczna, gospodarka przestrzenna, integracja europejska czy
energetyka, ale też szefowie głównych związków zawodowych oraz organizacji
pracodawców, a także wybitni działacze samorządu terytorialnego. Zapraszani byli
do niej specjaliści w zakresie zagadnień, które omawiano na spotkaniach, oraz
przedstawiciele prezydenta Rzeczypospolitej – ministrowie, doradcy i
współpracownicy – na przykład w ostatnim jej posiedzeniu, które odbyło się 2
marca, wziął udział minister finansów.
Powołanie Narodowej Rady Rozwoju przez
Lecha Kaczyńskiego wynikało z głębokiego zrozumienia przez niego istoty
demokracji. Jest ona bowiem systemem, w którym powinny być konfrontowane różne
sposoby patrzenia na rzeczywistość, różne metody analizy problemów i różne
interesy. Jako anegdotę przytoczę tutaj fakt z ostatniego posiedzenia Rady. Gdy
bezlitośnie upływający czas nakazywał zakończyć obrady, św. pamięci minister
Paweł Wypych powiedział: „Proszę jeszcze o zabranie głosu panią prezes
Bochniarz, gdyż dzień, w którym nie dałbym jej możliwości wypowiedzi, byłby
ostatnim dniem mojej pracy u pana prezydenta”. Ten nieco żartobliwy ton
pokazywał, że dla pana prezydenta ważne było to, iż tylko poprzez konfrontację,
dyskusję możemy się od siebie uczyć, poznawać swoje racje i nabierać do siebie
szacunku.
Obrady Narodowej Rady Rozwoju pan prezydent zaczynał wystąpieniem,
w którym nakreślał analizowany problem. Był zawsze znakomicie przygotowany.
Wykazywał się głęboką erudycją i zrozumieniem celów, jakie powinny nam
przyświecać: a zatem przede wszystkim dobrem Polski.
Dla części Polaków ten
wizerunek Lecha Kaczyńskiego, jaki teraz otrzymują w mediach, jest czymś nowym i
zaskakującym. Okazuje się bowiem, że był nie tylko wielkim patriotą, dbającym o
pamięć historyczną, ale prawdziwym mężem stanu, cenionym i szanowanym na świecie
przez przywódców innych krajów. I nie są to bynajmniej tylko grzecznościowe
frazesy. Ten właśnie obraz prezydenta jest najbliższy prawdzie, podczas gdy
wcześniej cyniczni gracze polityczni, powiązani z różnymi grupami interesu, dla
których niewygodni są ci, którym leży na sercu dobro Polski, inicjowali poprzez
media akcje dyskredytowania swych przeciwników. Wszystkich stających im na
drodze – w tym także prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak i innych patriotów,
którzy zginęli w tej katastrofie.
Spontaniczna reakcja Narodu, hołd, jaki
teraz oddaje głowie państwa, wskazuje, że jednak olbrzymia jest ta milcząca
większość, która rozumie, co się w Polsce dzieje. Ta właśnie milcząca większość
rozumiała wagę patriotyzmu i szanowała Lecha Kaczyńskiego, doceniała wartość
jego prezydentury – i ona wybrałaby go na następną kadencję. Teraz Lech
Kaczyński pozostanie już tylko w naszych sercach.
Cześć Jego pamięci!
Prof. Jerzy Żyżyński
Autor jest profesorem ekonomii, pracownikiem Wydziału
Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy
prezydencie RP.
