Był sumieniem świata
Ze Scottem Blochem, prawnikiem, doradcą byłego prezydenta USA George´a W.
Busha, rozmawia Mariusz Bober
Od lat obserwuje Pan i współtworzy politykę USA jako doradca byłego
prezydenta George´a W. Busha. Czy miały na nią wpływ także nauczanie i aktywność
błogosławionego Jana Pawła II na płaszczyźnie relacji międzynarodowych?
– Jan Paweł II był najbardziej wpływowym Papieżem w historii Stanów
Zjednoczonych. Nazywano go często "amerykańskim Papieżem" z powodu jego
sentymentu do Ameryki. Wielu polityków było wtedy jakby oczarowanych kulturowymi
trendami relatywizmu i rozwiązłości moralnej, za którymi chcieli podążać, ale
nie mieli innego wyjścia, jak słuchanie Jana Pawła II i Jego nauczania w
sprawach moralności, etyki i godności osoby ludzkiej. Politycy bali się
ignorować Papieża, bo słuchali Go zarówno zwykli ludzie, jak i prezydent Ronald
Reagan. Odwaga Papieża i Jego przesłanie godności oraz siły w obliczu tyranii
dało naszemu prezydentowi wsparcie w Jego konfrontacji ze Związkiem Sowieckim,
który próbował podporządkować sobie wszystkie wolne kraje.
Dostrzega Pan również oddziaływanie nauczania papieskiego na amerykańskie
społeczeństwo?
– Tak. Prócz politycznego, Papież miał również pośredni wpływ na Amerykę poprzez
mianowanie pasterzy, którzy zasiadając w Episkopacie Stanów Zjednoczonych, mogli
podejmować właściwe działania. Jan Paweł II oddziaływał także na katolików
amerykańskich, szczególnie na młodzież, zwracając się do nich bezpośrednio
podczas wielu ważnych pielgrzymek do USA. Jan Paweł II kochał ludzi jak "wujek"
albo ojciec, ale nigdy nie unikał karcenia nas za ten zbytni pęd za
przyjemnościami zmysłowymi i materialnymi, stawianymi ponad poszanowanie życia,
sprawiedliwość, a nawet ponad autorytet Kościoła, naszej Matki. Stany
Zjednoczone zawsze miały problem z uznaniem katolickich autorytetów, nawet w
szeregach tutejszych biskupów. Dlatego znacząca część amerykańskich polityków z
jednej strony odrzucała moralny autorytet Rzymu, podczas gdy jednocześnie
wyrażała miłość do Jana Pawła II jako człowieka.
Zapadł Panu w pamięć jakiś szczególny aspekt nauczania Jana Pawła II, który
zmienił poglądy amerykańskich polityków, a może również społeczeństwa
amerykańskiego?
– Myślę, że największy wpływ miało mocne stanowisko Papieża w sprawie godności
życia ludzkiego, a zwłaszcza Jego konsekwentne nauczanie w sprawie aborcji,
przedstawione zwłaszcza w encyklice "Evangelium vitae". Miała ona szczególny
wpływ na polityków i wyborców, którzy w większości przeszli na postawy pro-life,
podczas gdy do wyboru tego Papieża w 1978 r. większość opowiadała się za
aborcją.
W jakich dziedzinach wpływ papieskiego przesłania był największy?
– Myślę, że na poziomie oddziaływania na intelektualistów oraz kształtowania
polityki państwa w dziedzinie ludzkiej seksualności, stosunku do aborcji i
klonowania. Waszyngton jest pod wieloma względami miastem katolickim. Niedawno z
podziwem obserwowałem, jak w Środę Popielcową co druga osoba szła dumnie przez
centrum biznesowe miasta niedaleko Białego Domu ze śladami popiołu na czole…
30 lat temu było to wręcz nie do pomyślenia. To Jan Paweł II skłonił katolików,
by sobie uświadomili swoją godność – intelektualną i moralną, jako członkowie
społeczności, którzy mogą na nią wpływać, by osiągać dobro. Mamy już całe
pokolenie księży, których można wręcz nazwać kapłanami Jana Pawła II, ale
również całe pokolenie myślicieli, polityków i mężów stanu, których
zainspirowała filozofia ludzkiej osoby Papieża. Także posługa Benedykta XVI jest
owocem pontyfikatu Jego poprzednika. Benedykt XVI pozostaje w nurcie Jana Pawła
II, który pokazał nam, jak uświęcać się pośród tego świata. Z drugiej strony
Ojciec Święty nakazał o. Robertowi Drinanowi [w 1980 r. – red.], by zaprzestał
działalności politycznej i zrezygnował z mandatu deputowanego Izby
Reprezentantów Kongresu USA, wskazując, iż kapłan nie może być politykiem. W ten
sposób Papież pomógł wyznaczyć granicę między sacrum a profanum, a to pomogło
wprowadzić porządek do relacji politycznych. Stało się to również dla
niepokornych katolików ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem zbytniego uwikłania
w sferę profanum oraz przed duchem sekularyzmu.
Był Pan doradcą George´a W. Busha. Czy nauczanie Jana Pawła II wpłynęło w
jakiś sposób na politykę byłego prezydenta USA?
– Myślę, że administracja prezydenta Busha dysponowała dużą wiedzą i zapleczem
ekspertów w obszarze ochrony życia ludzkiego, klonowania, badań na komórkach
macierzystych. Prezydent był głęboko poruszony, gdy uczestniczył w pogrzebie
Jana Pawła II w 2005 r., i zaznaczył podczas powrotnego lotu do USA, że było to
jedno z najbardziej poruszających doświadczeń w jego życiu. George Bush otaczał
się wieloma katolickimi doradcami i myślicielami, do których miał ogromne
zaufanie.
Uczestniczył Pan osobiście w spotkaniu z Ojcem Świętym?
– Nie dostąpiłem przywileju osobistego spotkania z Nim. Jednak już jako
konwertyta brałem udział w spotkaniu z Papieżem podczas Jego pierwszej
pielgrzymki do USA w 1979 r., słuchając Go wśród tłumów. Miałem też zaszczyt
uczestniczyć w kanonizacji przez Papieża Siostry Faustyny Kowalskiej na placu
Świętego Piotra w roku jubileuszowym. Widziałem wówczas ponownie Papieża wraz z
tysiącami innych ludzi. Myślę, że tak jak inni czułem bliskość Jana Pawła II,
choć nigdy nie uścisnąłem Mu ręki.
Błogosławiony Jan Paweł II wzywał świat do kierowania się moralnością w
polityce. Podkreślał to również Ronald Reagan. Czy ta idea jest nadal żywa w
USA?
– Myślę, że Jan Paweł II zmienił debatę na temat moralności w polityce i nasz
słownik, wprowadzając do niego terminy: godność jednostki i obrona życia
ludzkiego. Stał się sumieniem świata, gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, że
świat je utraci, stał się filozofem świata, gdy ten zaczął tracić rozum, i był
także duszą świata, gdy istniało niebezpieczeństwo, że świat odda ją tyranom i
podda się moralnej degradacji.
Jak ideę prymatu moralności w polityce międzynarodowej traktuje Organizacja
Narodów Zjednoczonych?
– Jan Paweł II był Papieżem wszystkich narodów. Postrzegał ONZ jako żywy
organizm, który powinien żyć normami moralnymi. Myślę, że polityka tej
organizacji została mocno zmodyfikowana w ostatnich latach przez Watykan, i
stało się to ze względu na twardą postawę Jana Pawła II, który upominał się na
jej forum o wsparcie dla krajów rozdzieranych konfliktami wewnętrznymi.
Papież apelował o sprawiedliwość i pokój w relacjach międzynarodowych.
Skutecznie?
– Znaczna część państw świata jest zakochana głównie we krwi i wojnie. Papież
przeciwstawiał się temu duchowi, wzywał do miłosierdzia. Z pewnością miał wpływ
na poszczególne narody w ich wysiłkach zmierzających do pokojowego rozwiązania
konfliktów, na wzór bezkrwawego upadku Związku Sowieckiego i uwolnienia spod
komunizmu tak wielu krajów. Należy jeszcze wiele zrobić, by zapewnić pokój i
sprawiedliwość w relacjach ekonomicznych, oraz między poszczególnymi rasami i
religiami.
Nie ma wątpliwości, że Amerykę i Polskę łączą silne więzi ze względu na walkę
Polski o wolność i moralny wpływ na Europę, którą w aspekcie moralnym i duchowym
trawi dekadencja.
Nauczanie Jana Pawła II jest zatem nadal aktualne i ważne dla współczesnego
świata.
– Bardziej niż kiedykolwiek. Musimy wrócić do odpowiedzialności za prawdziwą
sprawiedliwość, porządek ekonomiczny i do miłosierdzia wobec naszych bliźnich. O
tym mówi nam nieśmiertelne nauczanie papieskie na temat godności osoby ludzkiej.
Nie możemy pozwolić, by nowe technologie doprowadziły do klonowania lub
tworzenia "linii produkcyjnych" życia ludzkiego. Musimy wypełnić to, czego
oczekiwał od nas błogosławiony Jan Paweł II, nie bać się i zaufać osobie Jezusa
Chrystusa, kochać otaczających nas ludzi i głosić im z miłością prawdy Ewangelii
w życiu publicznym i prywatnym. Papież nie bał się, nie tracił cierpliwości w
głoszeniu prawdy. Dlatego szczycimy się Nim i dziękujemy za Jego beatyfikację.
Dziękuję za rozmowę.
