Bruksela patologizuje

Organizacje pro-life z 21 krajów Unii Europejskiej spotkały się w Brukseli
na kongresie poświęconym obronie życia. Chcą szukać skuteczniejszych form
nacisku na instytucje unijne, by ograniczyć aborcyjne bezprawie.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy europosłów z Polski, Niemiec, Włoch,
Słowacji i Hiszpanii. Kongres wieńczący cykl debat zatytułowanych "Week for Life",
który odbył się w Parlamencie Europejskim, był największą jak do tej pory próbą
skupienia organizacji pro-life z różnych państw Unii Europejskiej. Wśród nich
były również organizacje broniące praw rodziny. Celem spotkania była debata nad
metodami skuteczniejszych nacisków na polityków unijnych w celu zwiększenia
ochrony życia dzieci poczętych. – Jesteśmy przekonani, że Parlament Europejski
powinien bardziej słuchać opinii społeczeństwa. Ponadto uważamy, że instytucje
europejskie powinny być lepiej kontrolowane – mówi eurodeputowany Konrad
Szymański (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy). – Tak się stało, że
poczucie bezkarności i braku kontroli społecznej powoduje różnego rodzaju
patologie w polityce UE, szczególnie w obszarze ochrony życia i poszanowania
godności osoby ludzkiej. Jeden z powodów takiego zachowania to fakt, że Bruksela
znajduje się daleko i kontrola nad nią jest iluzoryczna – wyjaśnia polski
deputowany.

Ale zmiana unijnej polityki wydaje się zadaniem karkołomnym. – Polityka
komisarzy zmierza obecnie w zupełnie odwrotnym kierunku niż poszanowanie życia
nienarodzonych. Jednak naszym obowiązkiem jest naciskać na Brukselę i zadawać
trudne pytania. To, co dzisiaj robi KE, dając swoje polityczne poparcie aborcji
na świecie, a także finansowe wsparcie dla tego procederu, jest nadużyciem,
zarówno pod kątem traktatowym, jak i pod kątem lojalnej współpracy państw
członkowskich. To, co się dzieje w tym obszarze, jest jednym z najbardziej
skandalicznych przykładów tego, jak niekontrolowana jest polityka Komisji i jak
niekontrolowane są jej wydatki – wyjaśnia Szymański. Przypomina, że dziś władze
w Brukseli w obliczu kryzysu mówią o konieczności większej kontroli nad
budżetem, a tymczasem w kwestii finansowania aborcji nie ma praktycznie żadnego
nadzoru.

Jak zaznaczali prelegenci, celem spotkania nie było skłonienie UE do
ujednolicenia standardów w ochronie życia, ale doprowadzenie do tego, żeby
Bruksela nie ingerowała w to, jak te kwestie regulują parlamenty krajowe. Jak
wyjaśnia poseł Szymański, problem nie dotyczy wyłącznie Unii Europejskiej,
podobną bowiem politykę stosuje Rada Europejska i Organizacja Narodów
Zjednoczonych i powoływane przez nie trybunały, które aborcję traktują "jako
jedno z praw człowieka". – Przypomnę, że Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu,
kiedy był powoływany, był oparty na jednoznacznie sformułowanym prawie do życia
zawartym w Konwencji Praw Człowieka i wówczas uznawano aborcję za akt
kryminalny. Dziś obserwujemy, jak daleko trybunał odszedł od swych fundamentów,
jak oderwany jest od zasad założycielskich i działa na rzecz poszerzenia
dostępności aborcji – zauważa eurodeputowany.

Uczestnicy kongresu planują utworzenie ogólnoeuropejskiej organizacji, która
mogłaby skuteczniej współdziałać na arenie międzynarodowej w celu ochrony życia
dzieci poczętych.

Łukasz Sianożęcki

drukuj