Bohaterka najpiękniejszych kart „Solidarności”

W Gdańsku pożegnano wczoraj Annę Walentynowicz – niezłomną
strażniczkę ideałów Sierpnia ’80, nazywaną „matką 'Solidarności'”,
współzałożycielkę Wolnych Związków Zawodowych, zmarłą tragicznie w katastrofie
pod Smoleńskiem 10 kwietnia. Od godz. 9.00 trudno było zaparkować w pobliżu
kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w centrum Gdańska-Wrzeszcza. Ten
kościół ma swoją legendę wśród gdańszczan, ponieważ jego pierwszym powojennym
proboszczem był ks. płk Józef Zator-Przytocki, kapelan AK, więzień polityczny
czasów PRL. „Kościół na Czarnej – jak mówią mieszkańcy miasta – formował kilka
pokoleń ludzi opozycji antykomunistycznej”. Wczoraj był on przepełniony.
Przybyły nie tylko delegacje wielu instytucji i organizacji z całego kraju,
przyszli także zwykli ludzie, którzy pragnęli złożyć hołd legendzie
„Solidarności”.

Głównym celebransem Mszy św. w intencji Anny Walentynowicz był ksiądz
arcybiskup metropolita gdański gen. dyw. Sławoj Leszek Głódź. Jednym z
koncelebransów był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, niestrudzony strażnik pamięci
o ludobójstwie dokonanym na Polakach z Wołynia. Kazanie wygłosił ksiądz biskup
archidiecezji gdańskiej Ryszard Kasyna, który powiedział: „To była kobieta
nieugięta, dobry człowiek. Przepełniona pasją walki o sprawiedliwość i
człowieczeństwo. I nigdy przeciwko komuś. Nie znała słowa donos, intryga,
pogarda. Ideałów 'Solidarności’ broniła na każdym etapie swojego
życia”.
Tomasz Zdrojewski odczytał list od pracowników Kancelarii Prezydenta
RP. Napisano w nim o Annie Walentynowicz: „Kobieta-symbol, niesłychanie ciepła i
życzliwa, a jednocześnie zasadnicza. Przez jej małe mieszkanie przewinęło się
kilka pokoleń Polaków chcących lepszej i sprawiedliwej Polski”.
Podobnie jak
w Krakowie podczas uroczystości żałobnych Pary Prezydenckiej, przemówił
przewodniczący NSZZ „Solidarność” Janusz Śniadek, a jego słowa wywołały ogromne
wzruszenie zgromadzonych i zostały zakończone długimi oklaskami. – W swoim
uczciwym życiu nigdy nie oczekiwałaś zaszczytów, choć zasługiwałaś na nie jak
mało kto – zwracał się uroczyście do zmarłej. – Pani Aniu, przyszliśmy tu, żeby
pokłonić się przed majestatem śmierci, ale także, aby schylić głowy przed
majestatem Twojego życia – dodał. Przewodniczący podkreślił, że dopiero „wielki
Polak, śp. Lech Kaczyński” docenił w pełni historyczną rolę Anny Walentynowicz,
nadając jej najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego. – „Solidarność”
tworzą dziś ludzie trochę podobni do Ciebie. Dumni i niepokorni, pochyleni nad
człowiekiem, broniący skrzywdzonych ludzi pracy. Pani Aniu, matko
„Solidarności”, zawsze okazywaliśmy Ci szacunek i miłość, jaką dzieci powinny
okazywać rodzicom. Wspieraj nas tam teraz w górze, abyśmy dalej realizowali
ideały „Solidarności”, którym byłaś tak wierna. Wybacz, jeśli cokolwiek
zawiniliśmy – mówił wyraźnie wzruszony Janusz Śniadek.
Wśród osób, które
uczestniczyły we Mszy św., byli przyjaciele i towarzysze walki: Joanna i Andrzej
Gwiazdowie oraz liczni stoczniowcy. Specjalnie z Wrocławia przyjechał
przewodniczący „Solidarności Walczącej” Kornel Morawiecki.
Anna Walentynowicz
została pochowana na cmentarzu Srebrzysko – największej nekropolii Gdańska,
gdzie spoczywa wielu żołnierzy Armii Krajowej, ale także zasłużonych w
powojennej walce o niepodległy byt państwa polskiego oraz liczne ofiary terroru
komunistycznego.

Piotr Szubarczyk, Gdańsk

drukuj