Bo zastępcy nie tacy, jacy mieli być

Choć przy ostrym sprzeciwie części środowiska prokuratorskiego i
opozycji, a także prezydenta Lecha Kaczyńskiego Platformie Obywatelskiej udało
się przeforsować rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora
generalnego, to dziś nowy prokurator generalny nie może jeszcze działać pełną
parą. Prokuratura Generalna potwierdziła wczoraj, że wciąż nie otrzymała od
premiera Donalda Tuska kontrasygnaty dla wniosków prokuratora generalnego
Andrzeja Seremeta w sprawie powołania jego zastępców.

Kto by pomyślał, że premier Donald Tusk, który kreował się na zwolennika
rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, dziś
sam wstrzymuje pełne uruchomienie nowo utworzonego, uniezależnionego od rządu
urzędu. Do tej pory nie potwierdził swojej akceptacji dla zgłoszonych przez
prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta zastępców prokuratora. – Cały czas
czekamy na kontrasygnatę – powiedział nam Mateusz Martyniuk, rzecznik
Prokuratury Generalnej. Potwierdził, iż w związku z brakiem kontrasygnaty ze
strony premiera zgłoszeni przez prokuratora generalnego zastępcy nie mogą
rozpocząć pełnienia nowych obowiązków.
Konstytucjonalista z Uniwersytetu
Warszawskiego dr Ryszard Piotrowski wyjaśnia, że konieczność złożenia przez
premiera kontrasygnaty wynika z artykułu 144 Konstytucji. Przepis ten mówi, że
akty urzędowe prezydenta dla swej ważności wymagają podpisu prezesa Rady
Ministrów, który przez złożenie go bierze na siebie odpowiedzialność przed
Sejmem za akt prezydenta.
Wśród sześciu zastępców, których zgodnie z
rozporządzeniem ministra sprawiedliwości będzie miał prokurator generalny, dwa
miejsca zostały zarezerwowane dla naczelnego prokuratora wojskowego oraz
dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – pionu
śledczego Instytutu Pamięci Narodowej. Czterech natomiast wskazuje bezpośrednio
prokurator generalny. Nazwiska trzech kandydatów prokurator generalny Andrzej
Seremet przedstawił prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu pod koniec marca.
Prezydent od razu kandydatury zaakceptował.
Obawy premiera jako szefa
Platformy Obywatelskiej w pewnym sensie można zrozumieć. Szef rządu zapewne nie
spodziewał się, iż prokurator generalny postawi na ludzi, którym dzisiaj
słusznie bądź nie przyczepiana jest łatka „zaciągu Zbigniewa Ziobry”. Za czasów
sprawowania przez Ziobrę funkcji ministra sprawiedliwości obecna kandydatka na
zastępcę prokuratora generalnego Marzena Kowalska awansowała na szefową
Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, a drugi z kandydatów Robert Hernand został
szefem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Trzeci z zaproponowanych przez
Seremeta kandydatów Marek Jamrogowicz był za czasów ministra sprawiedliwości
Zbigniewa Ćwiąkalskiego szefem Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
Seremet
poinformował wczoraj, że czwartym jego zastępcą będzie Andrzej Janecki, szef
Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Choć premierowi Tuskowi mogą się nie
podobać ludzie kojarzeni ze Zbigniewem Ziobrą (a dopóki nie złoży swojej
kontrasygnaty, zaakceptowani już przez prezydenta zastępcy prokuratora
generalnego nie mogą przystąpić do pełnienia nowej funkcji), to szef rządu zdaje
się jednak nie mieć w tej sprawie dużego pola manewru. – Odmowa kontrasygnaty
przez premiera nie może być arbitralna. To nie jest tak pomyślane, że bez
wskazania powodów premier może całkowicie arbitralnie odmówić doprowadzenia do
skutku tej nominacji. Nie może jej, moim zdaniem, zablokować bez istnienia
zasadniczych ku temu powodów, które byłyby w szczególności związane z
bezpieczeństwem państwa. To nie mogą być powody, że premier nie lubi tego
kandydata, czy kandydat nie ma jego akceptacji zupełnie bez przyczyny –
powiedział dr Ryszard Piotrowski „Naszemu Dziennikowi”.
Przypomniał, że cały
czas obowiązuje konstytucyjna zasada „współdziałania”. – W moim przekonaniu,
zasada współdziałania władz, która jest we wstępie do Konstytucji, stanowi
wskazówkę do interpretowania wszystkich postanowień Ustawy Zasadniczej. Wobec
tego premier musi mieć na względzie to, że urząd musi funkcjonować. Ustawodawca
wymaga, żeby były spełnione przesłanki rzetelnego i sprawnego funkcjonowania,
wymaga też tego Konstytucja, żeby władze działały rzetelnie i sprawnie, a więc
prokurator generalny potrzebuje zastępców. Ponieważ ustawa wymaga, żeby
prezydent powoływał, to należy z prezydentem współdziałać, mając na względzie
to, że prokurator generalny powinien mieć zastępców i że prezydent ich
zaakceptował. Zatem ewentualne odmówienie podpisania musiałoby być na tyle
uzasadnione, aby zaprzeczyć pozytywnej ocenie dokonanej przez prezydenta.
Przecież prezydent też ma pewne obowiązki konstytucyjne i nie może powołać
kogoś, kto na to stanowisko ze względów istotnych się nie nadaje – dodał dr
Piotrowski.

Artur Kowalski

drukuj