Bijatyka w ukraińskim parlamencie
Bójka w parlamencie między deputowanymi z Partii Regionów Ukrainy a
opozycją, obrzucenie jajkami przewodniczącego Rady Najwyższej, demonstracje na
ulicach przeciwników i zwolenników prezydenta Wiktora Janukowycza, starcia z
milicjantami – w takich warunkach odbywała się wczoraj w Kijowie debata posłów
na temat ratyfikacji umowy o przedłużeniu co najmniej do 2042 roku stacjonowania
na Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Rada Najwyższa umowę zaakceptowała,
tym bardziej że opozycja i tak zbojkotowała głosowanie.
Sytuacja w Kijowie była napięta już od samego rana. Pod gmach parlamentu,
gdzie miała się odbyć debata na temat umowy podpisanej przez prezydentów Ukrainy
– Wiktora Janukowycza i Rosji – Dmitrija Miedwiediewa, ściągały tysiące
Ukraińców, zarówno zwolenników, jak i przeciwników przedłużenia stacjonowania
rosyjskiej floty na Krymie. Zanim rozpoczęła się demonstracja, doszło już do
starć milicji i opozycji. Ton demonstracji nadawali działacze i sympatycy Bloku
Julii Tymoszenko oraz koalicji Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona. Naprzeciw nich
stanęła kolumna zwolenników Partii Regionów Ukrainy i aby nie doszło do strać,
obie grupy rozdzielali milicjanci. Opozycja śpiewała pieśni patriotyczne, a pod
adresem deputowanych padały okrzyki „Hańba!”. Próbowano przerwać milicyjny
kordon, a demonstranci bezskutecznie chcieli przedrzeć się do gmachu parlamentu.
Wtedy doszło do najpoważniejszych starć z funkcjonariuszami oddziałów
specjalnych „Berkut”, którzy ochraniali gmach Rady Najwyższej.
W czasie, gdy
na ulicy demonstrowali mieszkańcy Kijowa i innych ukraińskich miast, na sali
obrad doszło do ostrej walki między deputowanymi. Koalicja rządowa i opozycja
chciały przejąć kontrolę nad obradami, bo w ukraińskim parlamencie panuje
niepisana zasada, że „kto zagarnie trybunę Rady Najwyższej – ten ma rację”.
Mównicę udało się zablokować posłom z rządowej Partii Regionów Ukrainy. Blok
Julii Tymoszenko nie był więc w stanie zerwać głosowania i parlament ratyfikował
umowę – głosowało za nią 236 osób spośród 450 deputowanych – zgadzając się tym
samym na przedłużenie o 25 lat – do 2042 r. – stacjonowania rosyjskiej marynarki
wojennej na Krymie (umowa może być wydłużona o kolejne pięć lat).
Na nic
zdały się też zabiegi opozycji, by przeszkodzić w prowadzeniu obrad.
Przewodniczący parlamentu Wołodymyr Łytwyn został obrzucony jajkami i musiał
prosić o pomoc ochroniarzy, którzy rozłożyli nad nim parasole, dzięki czemu mógł
kierować posiedzeniem rady. Salę wypełnił dym ze świec dymnych, które rozrzucali
deputowani opozycji. Na ich ławach rozłożono ukraińskie flagi, które próbowali
zerwać posłowie koalicji rządowej. Wtedy doszło najpierw do szarpaniny między
deputowanymi, a później do bijatyki.
Lider opozycji, była premier Julia
Tymoszenko nazwała ratyfikowaną umowę o przedłużenie stacjonowania rosyjskiej
marynarki wojennej na Krymie antykonstytucyjną i obiecała, że niebawem zbierze
swoich zwolenników, aby zmusić obecną władzę na czele z prezydentem Janukowyczem
do odejścia. Tymoszenko nie kryje, że będzie dążyła do skrócenia kadencji Rady
Najwyższej i rozpisania przedterminowych wyborów. Podobną opinię wyraził były
prezydent Wiktor Juszczenko, który liczy na konsolidację opozycji przeciwko
umowie na temat stacjonowania rosyjskiej floty na Krymie. Juszczenko i
Tymoszenko nie mają co liczyć na referendum w sprawie umowy z Rosją, bo premier
Mykoła Azarow oświadczył wczoraj, że nie ma potrzeby przeprowadzania w tej
sprawie referendum. O takiej możliwości wspominał niedawno sam prezydent
Janukowycz.
Opozycji nie przekonuje fakt, że Moskwa w zamian za przedłużenie
obecności swojej marynarki wojennej na półwyspie obniży Ukrainie ceny gazu o 30
procent. Eksperci podkreślają jednak, że nie jest to wcale dobra transakcja dla
Kijowa, gdyż cena za 1000 m sześć. gazu może być niższa od rynkowych najwyżej o
100 dolarów, ale tylko przez 10 lat. I jeśli Gazprom podniesie w przyszłości
opłaty za gaz, to i tak rabat dla Ukrainy będzie nadal wynosił 100 dolarów.
Kreml zapłaci więc niewiele za utrzymanie swoich baz nad Morzem Czarnym. Ale i
tak premier Mykoła Azarow twierdzi, że to uratuje gospodarkę ukraińską przed
bankructwem, bo uchwalony przez koalicję budżet państwa opiera się na założeniu,
iż Rosja udzieli rabatu na ceny gazu. Ukraińska opozycja nazwała jednak nową
umowę paktem Janukowycza – Miedwiediewa i próbą likwidacji państwowości
Ukrainy.
Eugeniusz Tuzow-Lubański,
Kijów
