45 niedziel z wózkami na zakupy
Zaostrzył się konflikt pomiędzy niemieckimi liberałami a Kościołem
katolickim oraz ewangelickim w sprawie handlu w dni świąteczne. Politycy FPD pod
pretekstem troski o utarg w nadmorskich miejscowościach, do których napływają
turyści, domagają się utrzymania przepisów dopuszczających otwieranie tam
sklepów w 45 niedziel w roku. Duchowni wskazują, że tracą na tym rodziny i życie
wewnętrzne.
Kościoły katolicki i ewangelicki w Szlezwiku Holsztynie są zdecydowanie
przeciwne handlowi w święta. Stąd wystąpiły do sądu administracyjnego przeciwko
tak zwanym specjalnym regulacjom handlowym dla miejscowości wypoczynkowych (Baederregelung).
Weszły one w życie w kwietniu 2010 r. i mają funkcję uzupełniającą wobec prawa
nakładającego ograniczenia na pracę sklepów w Niemczech. Baederregelung pozwala
na to, aby w miejscowościach turystycznych, np. nadmorskich, sklepy były
pootwierane także w niektóre niedziele. W przypadku Szlezwiku Holsztynu lokalne
władze natychmiast skorzystały z nowych przepisów i wyznaczyły aż 45 handlowych
niedziel w roku. Wcześniej te same Kościoły zaskarżyły podobne regulacje w
Berlinie oraz Meklemburgii Przedmurzu.
Wolfgang Kubicki, przewodniczący partii liberalnej, która jest największym
orędownikiem handlu w niedziele w Szlezwiku Holsztynie, ostro zaatakował
hierarchów za zaangażowanie sądów do walki z handlem w niedziele i święta.
Kubicki, który określa się jako chrześcijanin, ocenił w radiu NDR, że przez upór
Kościołów wiele turystycznych miejscowości "podupadnie gospodarczo", a w
regionie pracę może stracić nawet 2,5 tys. osób. Polityk FDP wyraził nawet
publicznie zrozumienie dla tych, którzy z tego względu postanowili wypisać się z
Kościoła. W obronie duchownych stanął z kolei polityk SPD Andreas Breitneor –
wobec takiego ultimatum zaproponował, aby w takim razie wszyscy chrześcijanie na
znak protestu natychmiast wystąpili z partii FDP.
Radykalnej zmiany przepisów w Niemczech dotyczącej godzin otwarcia sklepów
dokonano w 2006 roku. Od tego momentu przestały obowiązywać przepisy z 1956 roku
całkowicie zakazujące otwierania placówek handlowych w niedziele i święta oraz
po godzinie 20.00 w dni robocze. Prawo to było przez wiele lat modyfikowane z
niekorzyścią dla pracowników handlu. W 2006 roku ostatecznie (wtedy głosami
koalicji SPD i CDU/CSU) sprawa pracy sklepów przeszła całkowicie w ręce władz
poszczególnych landów, które mogą samodzielnie określić nowe godziny pracy w
handlu w soboty, a nawet wyznaczyć kilka tak zwanych handlowych niedziel w roku.
Pierwszy z tej liberalizacji skorzystał "różowo-czerwony" Berlin, którego władze
zezwoliły na otwieranie sklepów także w niedziele, i to bez większych
ograniczeń.
Dopiero w 2009 roku po interwencji Kościołów sąd ukrócił ten proceder, nakazując
ograniczenie otwierania w dni świąteczne sklepów do ośmiu niedziel w roku.
W 2004 roku do Trybunału Konstytucyjnego trafiła skarga domu towarowego Kaufhof,
który także kwestionował zakaz handlu w niedziele i święta. Sędziowie jednak
oddalili skargę, twierdząc, że niedziela i święto muszą pozostać dniami wolnymi
od pracy. Przewodniczący składu sędziowskiego stwierdził wtedy, że "zasada
niedzielnego spokoju i odpoczynku jest nienaruszalna". Sędziowie przypomnieli,
iż "niemiecka konstytucja zapewnia wszystkim obywatelom prawo do duchowej odnowy
w wolne niedziele i urzędowe święta". Według Trybunału, ochrona dni wolnych od
pracy ma nie tylko przyczyny religijne, lecz również świeckie, służy bowiem
ogólnemu odpoczynkowi po pracy, odprężeniu i pogłębianiu wzajemnych więzi
rodzinnych. Zakaz handlu w niedziele i święta leży więc w interesie społecznym,
a przede wszystkim w żywotnym interesie wszystkich ludzi pracujących w sklepach.
Waldemar Maszewski, Hamburg
