Irlandzka prezydencja w UE: Sankcje na Rosję zostaną przedłużone „bez niektórych osób”

Irlandzka prezydencja we wtorek ogłosiła porozumienie państw członkowskich Unii Europejskiej w sprawie przedłużenia sankcji na blisko 3 tys. osób i podmiotów związanych z rosyjską agresją na Ukrainę. Według niej sankcje zostaną przedłużone „bez niektórych osób”. Chodzi o oligarchów: Aliszera Usmanowa i Michaiła Fridmana.

Sankcje mają zostać przedłużone na trzy lata, zamiast o pół roku. Jak podkreśliła irlandzka prezydencja w krótkim oświadczeniu dla dziennikarzy, taka decyzja zwiększy trwałość i przewidywalność unijnego systemu sankcji.

Przełom został ogłoszony zaledwie na kilka godzin przed wygaśnięciem okresu obowiązywania sankcji na blisko 3 tys. osób i podmiotów.

„W kwestii utrzymania tego reżimu sankcyjnego osiągnęliśmy trudny kompromis. Kompromis ten zakłada przedłużenie obowiązywania reżimu o 36 miesięcy, do 22 września 2029 roku. W rezultacie środki ograniczające związane z reżimem (sankcyjnym – PAP) dotyczącym integralności terytorialnej Ukrainy będą nadal obowiązywać wobec blisko 3 tys. osób i podmiotów, a kolejne wpisy (na tę listę – PAP) są już przygotowywane” – oświadczyła Irlandia, która sprawuje w tym półroczu przewodnictwo w Radzie UE.

Jak poinformowało inne źródło UE, wykreśleni z listy zostaną dwaj rosyjscy oligarchowie: Usmanow i Fridman. O zdjęcie sankcji na Usmanowa zabiegała Francja, o obie te osoby – Słowacja.

Bratysława regularnie – wcześniej wspólnie z Węgrami, gdy premierem był Viktor Orban – wykorzystywała moment przedłużania sankcji, by zabiegać o zdjęcie obostrzeń z konkretnych osób. Gdy w zeszłym tygodniu niespodziewanie zrobił to Paryż, wywołało to negocjacyjne turbulencje. Sankcje zostały prowizorycznie przedłużone o tydzień. W tym czasie unijni negocjatorzy uzgodnili rozwiązanie, by w zamian za wykreślenie z listy dwóch oligarchów, o których zabiegała Francja i Słowacja, obostrzenia zostały przedłużone na trzy lata. W ten sposób do 2029 r. żadna stolica nie będzie mogła lobbować w imieniu i interesie Rosjan objętych sankcjami.

Przeciwko była jednak Łotwa, która do końca zabiegała o utrzymanie Usmanowa i Fridmana na unijnej czarnej liście. W wydanym we wtorek komunikacie łotewski rząd poinformował, że w poniedziałek wieczorem premier Andris Kulbergs prowadził rozmowy w tej sprawie z przywódcami kilku innych państw UE.

Ostatecznie jednak Ryga przystała na kompromis.

„To nie był wybór między dobrym a złym rozwiązaniem, ale między złym a znacznie gorszym: wybieraliśmy między zmianą statusu dwóch osób a przyszłością całego systemu sankcji, który dotyczy ponad 2,6 tys. osób i podmiotów powiązanych z rosyjską agresją” – powiedział Kulbergs.

Łotwa zapowiedziała, że nałoży na Usmanowa i Fridmana sankcje na poziomie krajowym.

Przed wykreśleniem obu oligarchów z czarnej listy przestrzegła w poniedziałek Ukraina. Szef MSZ tego kraju, Andrij Sybiha, podkreślił, że Usmanow i Fridman zostali umieszczeni na listach sankcyjnych ze względu na przynależność do agresywnego reżimu rosyjskiego. Uznał, że wykreślenie ich z list sankcyjnych jest nie do przyjęcia i będzie stanowiło błędny sygnał dla Moskwy w momencie, gdy presja na nią powinna być wzmacniana.

Sankcje – zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów – nakładane są za jednomyślną zgodą wszystkich stolic UE. Jednomyślność jest wymagana także przy ich przedłużaniu.

Aliszer Usmanow jest jednym z najbogatszych Rosjan. Ogromny majątek zawdzięcza konsolidacji rosyjskiego przemysłu ciężkiego po upadku ZSRR. Po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. UE zamroziła jego aktywa, w tym luksusowy jacht Dilbar. Powodem były jego bliskie relacje z rosyjskim przywódcą. Po rosyjskiej inwazji w 2022 r. na listę sankcyjną trafiła także siostra Usmanowa, Gulbachor Ismaiłowa, jednak w 2025 r. wskutek zabiegów rządu Orbana została z niej wykreślona.

W sprawie Usmanowa na Francję miał naciskać Azerbejdżan, który w zamian zaoferował zwolnienie aresztowanych w tym kraju Francuzów.

PAP

drukuj