fot. PAP/Szymon Pulcyn

L. Miętek o proteście maszynistów: Ograniczyliśmy prędkość, żeby zwrócić uwagę na problem bezpieczeństwa na polskich kolejach. Niestety od wielu lat toczymy batalię

Ograniczyliśmy prędkość, a zrobiliśmy to dlatego, żeby zwrócić uwagę na problem bezpieczeństwa na polskich kolejach, bo niestety od wielu lat toczymy batalię – robimy pikiety, uczestniczymy w sejmowych komisjach infrastruktury, w zespołach trójstronnych i wszędzie pukamy, że są obszary, w których bezpieczeństwo na kolei jest zagrożone. Są wielomiliardowe inwestycje w infrastrukturę, jest nowy tabor, buduje się dworce, a to wszystko może pęknąć jak bańka mydlana, kiedy zginą ludzie. I właśnie dwa dni temu czerwona linia została przekroczona, bo po raz pierwszy od kilkunastu lat na polskich torach zginęła pasażerka – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów polegający na zwalnianiu przed przejazdami do 20 kilometrów na godzinę.

– Sam wiceminister odpowiedzialny za kolej mówił w parlamencie i potem w wielu wywiadach, że w warunkach polskich przekraczanie przejazdów kolejowo-drogowych zagraża życiu i zdrowiu maszynistów. Kodeks pracy w art. 210 mówi, że jeżeli coś zagraża zdrowiu i życiu pracownika albo innych osób, to musi się powstrzymać od tej pracy. My się nie powstrzymaliśmy. My ograniczyliśmy prędkość, a zrobiliśmy to dlatego, żeby zwrócić uwagę na problem bezpieczeństwa na polskich kolejach, bo niestety od wielu lat toczymy batalię – robimy pikiety, uczestniczymy w sejmowych komisjach infrastruktury, w zespołach trójstronnych i wszędzie pukamy, że są obszary, w których bezpieczeństwo na kolei jest zagrożone. Są wielomiliardowe inwestycje w infrastrukturę, jest nowy tabor, buduje się dworce, a to wszystko może pęknąć jak bańka mydlana, kiedy zginą ludzie. I właśnie dwa dni temu czerwona linia została przekroczona, bo po raz pierwszy od kilkunastu lat na polskich torach zginęła pasażerka – tutaj, korzystając z okazji, serdeczne wyrazy współczucia dla rodziny tej pani. Czerwona linia została przekroczona, więc musieliśmy posunąć się do tego, żeby pokazać, że jest problem – zwrócił uwagę Leszek Miętek.

Niestety część społeczeństwa zdaje się nie rozumieć pobudek maszynistów. Na protestujących wylał się hejt w sieci w związku z opóźnieniami wywołanymi ich akcją.

– Niestety w naszej ojczyźnie jest wiele złości, nienawiści. Zbyt wiele. Każda sprawa jest hejtowana. Wspólnota narodowa została naruszona i ludzie chyba mają problemy, żeby żyć ze sobą – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce podkreślił, że działania przyniosły skutek.

– Konstytucyjny minister dał gwarancję rozmów o rozwiązywaniu problemów bezpieczeństwa. Dał słowo, że uruchomi natychmiast wszelkie procedury, wspólnie będziemy identyfikować stany zapalne bezpieczeństwa i poszukiwać ich neutralizacji. Zrobiono coś (…), już nawet samą zapowiedź protestu, bo wczoraj doszło do spotkania z ministrem Klimczakiem, czego nie mogliśmy uzyskać przez wiele lat – powiedział Leszek Miętek.

Rozmówca Radia Maryja wskazał, że zmiany są potrzebne po to, aby maszynista nie żegnał się z rodziną, nie wiedząc, czy wróci do domu, kiedy wychodzi na służbę. Zwrócił uwagę na liczbę wypadków na przejazdach kolejowych, w tym takich, gdzie były ofiary śmiertelne.

– Oprócz pani, która zginęła w tym wypadku, na przejeździe jest 20 rannych, w tym maszynista z połamanym kręgosłupem i z wieloma innymi obrażeniami w wyniku tego wypadku. W 2024 r. zginęli w Poznaniu na przejeździe kolejowym maszynista i rewizor pociągu Polregio. To było w styczniu, a w lipcu tego samego roku zginął maszynista na przejeździe kolejowym pod Warszawą. Wypadków na przejazdach kolejowych było w 2024 r. około 150, w zeszłym roku już 180, a w tym roku nie skończył się trzeci kwartał, a już mamy ponad 130. Uwaga, tu informacje z dnia dzisiejszego: pod Toruniem w czasie trwania protestu [przed pociąg towarowy – radiomaryja.pl] wjechał na przejazd samochód ciężarowy. Maszynista wdrożył hamowanie. Samochód zdążył zjechać z tego przejazdu i pojechał, a maszynista jest w takim stresie, że odmówił dalszej jazdy, musi mieć podmianę. W Łodzi dzisiaj, jak był protest, autobus miejski wjechał między rogatki, był uwięziony i wypuszczał podróżnych (…) na torach, uwięziony między szlabanami – mówił prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Gość „Aktualności dnia” podkreślił, że samo zwiększanie kar za wjechanie na przejazd kolejowy na czerwonym świetle nie rozwiąże problemów. Potrzebne są również konkretne inwestycje zwiększające bezpieczeństwo, w tym budowa przejazdów bezkolizyjnych, wiaduktów, tuneli, a przede wszystkim zwiększenie zabezpieczeń.

Całość rozmowy z Leszkiem Miętkiem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj