Prof. E. Łon: Czy słabość jena japońskiego może pogłębić trendy spadkowe na rynkach akcji?

Obserwując japoński i amerykański rynek walutowy widzimy, że trwa obecnie próba przeciwdziałania osłabieniu jena do dolara amerykańskiego. W tym roku było tak, iż jena dało się co prawda osłabić, ale tylko na krótki czas, mniej więcej na 1-2 miesiące. Po tym okresie jen wracał do trendu spadkowego (wykres 1) – wskazuje prof. Eryk Łon.

Wykres 1: Notowania USD/JPY.

Źródło: opracowanie własne na podstawie strony Stooq.

Warto zauważyć, iż zarówno Japonia, jak i USA mają pewne korzyści z osłabienia jena do dolara amerykańskiego. Japończycy chcą w ten sposób ograniczyć rosnącą inflację. Słaby jen podraża bowiem zakup surowców dla japońskiego przemysłu i wywołuje silną presję inflacyjną na rynku krajowym. Chodzi tu nie tylko o ceny ropy naftowej, ale też o ceny innych surowców takich jak np. kukurydza. Z kolei Amerykanom zależy, aby Japończycy nie musieli się pozbywać amerykańskich obligacji skarbowych. Japończycy są ważnym wierzycielem kredytowym Ameryki. Posiadają oni bowiem amerykańskie obligacje warte obecnie 1,2 bln dolarów amerykańskich. Taniejący jen w połączeniu ze wzrostem rentowności amerykańskich obligacji zmniejszałby znacząco wartość tych obligacji trzymanych przez Japończyków. Dlatego prawdopodobna kontynuacja osłabienia jena japońskiego spowoduje, że jednak Japończycy będą zmuszeni sprzedać przynajmniej część pakietu posiadanych amerykańskich obligacji.

Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych nie chcą spadać

Rząd japoński będzie musiał prawdopodobnie prędzej czy później sprzedać część obligacji amerykańskich gdyby operacja na jenie nie udała się  tzn. jen wróciłby do trendu spadkowego w relacji do dolara amerykańskiego.

Wykres 2: Rentowność 30 letnich amerykańskich obligacji skarbowych.

Źródło: opracowanie własne na podstawie strony Stooq.

Prawdopodobny powrót tendencji osłabienia jena do dolara będzie zwiększał presję inflacyjną w Japonii. Połączenie słabnącego jena do dolara z rosnącym trendem rentowności obligacji skarbowych to dwa negatywne czynniki dla rynków akcji. Sytuacja taka może sprzyjać silnym spadkom na giełdzie tokijskiej a w konsekwencji prowadzić do pogorszenia koniunktury gospodarczej w tym kraju.

Wykres 3: Formacja 1-2-3 na kontraktach na Nikkei 225.

Źródło: opracowanie własne na podstawie strony Stooq.

Prawdopodobne załamanie na rynku amerykańskich obligacji skarbowych i dalszy wzrost ich rentowności spowoduje także silną presję spadkową na rynku akcji w USA.

Wykres 3: Formacja 1-2-3 na kontraktach na Nasdaq.

Źródło: opracowanie własne na podstawie strony Stooq.

Argumenty za dalszym wzrostem amerykańskich rentowności obligacji skarbowych

Warto zauważyć, że ważnym uczestnikiem rynku amerykańskich obligacji skarbowych stały się od pewnego czasu fundusze hedgingowe. Są to fundusze lewarowane, czyli oparte na dźwigni finansowej. Ponoszą one bardzo wysokie ryzyko w zawieranych transakcjach na rynku finansowym. Fundusze te jak donosi Finacial Times posiadają już ok. 8,5% wszystkich wyemitowanych amerykańskich obligacji skarbowych, co będzie powodowało dużą zmienność tych walorów. Tak wysoka koncentracja dźwigni finansowej zwiększa bowiem ryzyko nagłych likwidacji otwartych pozycji na obligacjach w okresach wzrostu ich rentowności. Ponadto te fundusze już w tej chwili są większym wierzycielem USA niż Japonia, Arabia Saudyjska i Chiny razem wzięci. Mogą one podejmować działania spekulacyjne na dalszą wyprzedaż obligacji skarbowych USA. Ale mogą też zmienić otwarte pozycje w przeciwną stronę, gdy będzie się im to opłacać. Fundusze te w zależności od sytuacji na rynku mogą otwierać zarówno krótkie, jak i długie pozycje na amerykańskie obligacje skarbowe. Będzie zapewne rosła tu nerwowość i niepewność na rynku.

Również kraje Bliskiego Wschodu, które ulokowały kapitał w amerykańskich obligacjach skarbowych mogą potrzebować gotówki z racji problemów w Zatoce Perskiej. Także tacy wierzyciele USA jak Niemcy, Francja czy Wlk. Brytania zapowiadają duże wydatki na zbrojenia. Kraje te będą potrzebowały też upłynnić część amerykańskich obligacji skarbowych aby zakupić potrzebny sprzęt wojskowy. Biurokraci unijni w ostatnich dniach złagodzili limity zadłużania się poszczególnych państw na zbrojenia. Będzie można powiększać deficyt bez konsekwencji kar finansowych. To wszystko nie napawa optymizmem, co do rynku obligacji skarbowych. Rosnąca podaż europejskich obligacji skarbowych finansujących wydatki na zbrojenia będzie stanowiła silną presję na przecenę obligacji a więc dalszy wzrost również amerykańskich rentowności obligacji skarbowych. Wszystkie te działania będą prawdopodobnie prowadziły do podbicia presji inflacyjnej i osłabienia europejskich rynków akcji. O możliwych trendach spadkowych na europejskich rynkach akcji pisałem w poprzednich artykułach. Warto pamiętać, iż jest to moja własna opinia, która nie musi się sprawdzić.

Powrót do luzowania ilościowego?

Fed chcąc ratować sytuację będzie musiał prawdopodobnie wrócić do luzowania ilościowego aby finansować interwencje rządu amerykańskiego na rynku amerykańskich obligacji skarbowych. Ostatnio sekretarz skarbu USA Scott Bessent podjął pewne działania interwencyjne na rynku obligacji skarbowych. Emituje papiery skarbowe krótkoterminowe i sprzedaje je Fedowi po to by wykupić część obligacji skarbowych długoterminowych. Co ciekawe Scott Bessent kategorycznie zaprzecza aby była to próba kontroli krzywej dochodowości obligacji skarbowych (tzw. krótki i długi okres na tej krzywej). Jednak część amerykańskiego rynku finansowego uważa, że jednak to czyni.

Niektórzy obserwatorzy życia gospodarczego w USA jak np. Sean Foo uważa, że właściwie skup przez Fed krótkoterminowych weksli skarbowych jest luzowaniem ilościowym „tylnymi drzwiami”. Poprzez skup wyemitowanych przez rząd amerykański weksli skarbowych Fed udziela kredytu sekretarzowi skarbu aby ten wykupił pewną ilość długoterminowych obligacji skarbowych USA licząc, że uda się w ten sposób obniżyć ich rentowność. Patrząc na ostatni tydzień na rynkach ma to raczej krótkotrwały efekt. Jeżeli „siły rynkowe” na rynku obligacji zwyciężą to spowoduje to poważne turbulencje na rynkach finansowych, w tym na rynkach akcji.

Jednak prędzej czy później, jak uważa amerykański bloger Peter Schiff doprowadzi to do wzrostu inflacji a w konsekwencji wywoła prawdopodobnie silne spadki na rynkach akcji w USA i Japonii. Szczególnie może to dotknąć akcji spółek bankowych. Sprzedaż krótkoterminowych weksli skarbowych i wykup obligacji długoterminowych skarbowych będzie wywierał presję na wzrost krótkoterminowych stóp procentowych i spadek stóp długoterminowych. Prawdopodobnie obniży to marże banków i zmniejszy ich zyski operacyjne, co może w dalszej kolejności doprowadzić do spadku ich wycen (spadki kursów akcji banków).

Ciekawa sytuacja na wykresie kukurydzy

Warto zauważyć, iż inflacja w USA może być też podbijana przez zwyżkę cen surowców rolnych takich jak kukurydza. Ceny kukurydzy mocno zwyżkują. Można tu przytoczyć zarówno pewne argumenty fundamentalne, jak i techniczne.

Wykres 5: Notowania kontraktów na kukurydzę.

Źródło: opracowanie własne na podstawie strony Stooq.

 

Jeśli chodzi o argumenty fundamentalne to dostarcza je obecna sytuacja w cieśninie Ormuz. Wielu obserwatorów rynków finansowych koncentruje swą uwagę na ropie naftowej a zapomina się o rynku surowców takich jak np. kukurydza. Przez cieśninę Ormuz przechodzi bowiem co najmniej 1/3 obrotów handlowych na azot, główny składnik nawożenia upraw kukurydzy. Osłabia to sytuację finansową producentów kukurydzy m. in. amerykańskich farmerów, co spowoduje prawdopodobnie ograniczenie podaży tego surowca w najbliższych miesiącach i latach.

Powodem technicznym za wzrostami cen kukurydzy jest przebicie na wykresie kontraktów tegoż surowca ważnego poziomu oporu (wykres 5). Poza tym po 3-4 latach spadkowych zgodnie z zasadą ujemnej autokorelacji stóp zwrotu można się spodziewać, iż ceny kukurydzy prawdopodobnie mocno odbiją w tym i przyszłym roku. W połowie sierpnia mieliśmy do czynienia z przebiciem szczytu lokalnego (S) oddzielającego dwa dołki (D1 i D2).


Tekst poniższy nie jest poradą inwestycyjną i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 18 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych. Autor nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie treści zawartych w tym artykule.

 Prof. Eryk Łon

drukuj