Lekkoatletyczne ME. Jakub Szymański z brązowym medalem w biegu na 110 metrów przez płotki!
Jakub Szymański zdobył brązowy medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy w biegu na 110 metrów przez płotki. Polak uzyskał na stadionie w Birmingham czas 13.26 s, słabszy zaledwie o 0.01 s od rekordu kraju. „Ten sukces smakuje świetnie” – powiedział zawodnik, który dotychczas największe triumfy święcił w halowej odmianie biegu płotkarskiego.
Kibice przed rozpoczęciem środowej sesji w Birmingham z ogromną fascynacją patrzyli w niebo, podziwiając niemal całkowite zaćmienie słońca. To astronomiczne show nie przesłoniło im jednak tego, co najważniejsze – rywalizacji lekkoatletów. A wśród nich „Biało-Czerwonych”. Największą gwiazdą naszej drużyny w ten wyjątkowy wieczór okazał się Jakub Szymański. Znakomitą formę zasygnalizował już w półfinale. Pobiegł równo, nie popełnił błędów i wygrał swoją serię z czasem 13.26 s – słabszym zaledwie o 0.01 sekundy od rekordu Polski. W finale długo prowadził, ale na ostatnich płotkach moc pokazali rywale. Szymański finiszował trzeci z dokładnie takim samym wynikiem, jaki uzyskał przeszło godzinę wcześniej w półfinale. Słynący dotychczas przede wszystkim z sukcesów w startach halowych zawodnik z Trójmiasta wywalczył pierwszy seniorski medal na koronnym płotkarskim dystansie.
„Pierwszy raz w życiu, w tej seniorskiej karierze, zdobyłem coś na 110 metrów przez płotki. Ten sukces smakuje świetnie. To, że kiedyś miałem medal na mistrzostwach świata juniorów, nie ma żadnego znaczenia. Tam są niższe płotki, inne bieganie. Kto jest kozakiem w juniorach, to zwykle nie jest już w seniorach. Na wyższych płotkach, to bieganie jest jednak zupełnie inne, trudniejsze” – przyznał Jakub Szymański.
Polak podkreślił, że gdyby nie drobny błąd na dystansie mógł uzyskać czas lepszy, ale i tak zdobyłby pewnie brąz.
„Wiadomo, że zawsze biegnę po złoto. Gdyby nie drobny błąd, pewnie zanotowałbym czas około 13.20 s. Natomiast rywale pobiegli tu bardzo dobrze i to i tak dałoby mi brązowy medal” – powiedział medalista mistrzostw Europy.
Jak przyznał brązowy medalista, większy stres w Birmingham czuł przed biegiem półfinałowym niż tym o medale.
„Pewność budowałem do dziś. Większy stres czułem przed półfinałem. Jak już się jest w finale, jest luz. Wystarczy powtórzyć to, co było w półfinale. Chciałbym w tym roku jeszcze zaatakować rekord Polski. To, co biegam regularnie na treningach, pokazuje, że jestem w stanie uzyskać 13.10 s. Na mityngu, bez takiej presji jak tutaj, uda mi się to pobiec. Jestem cierpliwy w tej sprawie” – przyznał Szymański, który medal zadedykował swoim
Wywalczone w środowy wieczór trofeum Polak zadedykował swoim trenerom – Maciejowi Ryszczukowi i Mikołajowi Justyńskiemu. Pracujący od kilku lat z tym duetem Szymański zdobył już dwa medale halowych mistrzostw Europy oraz złoto w halowych mistrzostw świata.
„Jestem dumny z pracy, którą wykonaliśmy z moimi trenerami. Trzeba było się cofnąć o krok, żeby zrobić to, co konieczne, czyli być na odpowiednim poziomie także na 110 metrów przez płotki, żeby w mojej karierze nie liczyła się tylko hala” – powiedział Szymański.
Na półfinale przygodę z mistrzostwami Europy zakończył drugi z naszych płotkarzy Damian Czykier.
„Przywiozłem tutaj niezłą formę, szczególnie patrząc na problemy ze złamanym żebrem. Gdyby nie uderzenie w pierwszy płotek, uzyskałbym nie 13.70 a 13.50 s” – powiedział Czykier.
Gdy dwa dni temu Anita Włodarczyk wywalczyła awans do finału z jedenastym wynikiem kwalifikacji, przypominała igrzyska w Paryżu, gdzie po podobnym występie ostatecznie zakończyła finał na czwartym miejscu. Ta historia powtórzyła się w środowy wieczór na Alexander Stadium. Rzucająca w konkursie regularnie ponad 70 metrów Polka, uzyskała wynik 72.37 m i zajęła czwarte miejsce.
„Niestety, historia lubi się powtarzać. Był dokładnie ten sam scenariusz, już nigdy tego nie powtórzę. Zabrakło dziś szczęścia, jest duży niedosyt. Rzucałam w tym sezonie dalej niż 72.37 m. Medal był naprawdę na wyciągnięcie ręki” – powiedziała Włodarczyk. Generalnym sponsorem reprezentacji Polski jest Orlen.
Reprezentantka Polski przyznała, że rzuty w finale były zdecydowanie lepsze od tych, które oddała w rundzie kwalifikacyjnej.
„Technicznie te rzuty były lepsze niż w poniedziałkowych eliminacjach. W dwóch ostatnich seriach chciałam dać z siebie wszystko i to sprawiało, że się usztywniałam. Zabrakło luzu” – przyznała.
Mistrzynią Europy została Finka Silja Kosonen, która w trzeciej próbie uzyskała 76.82.
„Jak zobaczyłam, że rzuciła ponad 75 metrów, wiedziałam, że będzie złotą medalistką. Przed zawodami myślałam, że do brązu trzeba będzie osiągnąć około 74 metry. Okazało się, że wystarczy mniej. Mam zatem niedosyt, nie żal. Trzeba pamiętać, że wiele lepszych zawodniczek nie awansowało nawet do wąskiego finału” – powiedziała Włodarczyk, jednocześnie zapowiadając, że startem w Birmingham kończy tegoroczne występy na rzutni.
Ósme miejsce w finale zajęła druga z naszych zawodniczek – Aleksandra Śmiech. Polka dwukrotnie rzuciła ponad 69 metrów, kończąc zawody z wynikiem 69.12 m.
„To mój największy sukces w karierze, trudno się z niego nie cieszyć” – powiedziała po konkursie druga z reprezentantek Polski.
Maksymilian Szwed był najmłodszym uczestnikiem finału rywalizacji na 400 metrów. Polak ruszył bardzo ambitnie, ale na dystansie musiał uznać wyższość bardziej doświadczonych rywalki. Po dobrym biegu finiszował szósty z drugim czasem w karierze – 45.06 s. Podopieczny Krzysztofa Węglarskiego nie krył satysfakcji z osiągniętego rezultatu.
„Wszedłem do finału z ósmym czasem, kończę go na szóstym miejscu. Nie jestem zawiedziony, zrealizowałem wszystkie cele. Jeśli będzie zdrowie, to będę jeszcze się rozwijał. Mam w sobie dużo cierpliwości. Cieszę się, że te sukcesy nie przychodzą tak od razu. Jak one przyjdą zwyciężone latami, będą bardziej cieszyć. Dzięki temu ta motywacja cały czas będzie we mnie wzrasta” – powiedział Szwed.
Po trzech dniach lekkoatletycznych zmagań na Alexander Stadium reprezentacja Polski ma trzy medale – srebrne Ewy Swobody i Pii Skrzyszowskiej oraz brąz Jakuba Szymańskiego.
W dzisiejsze przedpołudnie do rywalizacji w mistrzostwach Europy przystąpi obrończyni tytułu w biegu na 400 metrów Natalia Bukowiecka. W kwalifikacjach skoku wzwyż wystąpią Maria Żodzik, Maja Słodzińska i Wiktoria Miąso. Podczas porannej sesji o awans do finałów powalczą przeszkodowcy Adam Bajorski i Maciej Megier oraz oszczepnicy Dawid Wegner i Marcin Krukowski. Jednym polskim finałem wieczoru będzie bieg na 3000 metrów z przeszkodami, w którym wezmą udział Kinga Królik, Agnieszka Chorzępa oraz Alicja Konieczek.
Polski Związek Lekkiej Atletyki







