Pos. P. Gliński: PiS i M. Morawiecki są programowo i ideologicznie blisko siebie, więc nie zamykajmy sobie drogi do współpracy
Różnica stanowisk między Prawem i Sprawiedliwością a stronnictwem Mateusza Morawieckiego jest tak wyraźna, że trzeba się rozstać. To jednak nie znaczy, że nie będziemy mogli budować koalicji czy wspólnych projektów politycznych, bo niewątpliwie programowo, ideologicznie jesteśmy blisko siebie. Nie zamykajmy sobie drogi do współpracy, bo Polska jest najważniejsza. Może ten format adresowania programu do elektoratu centrowego wypali i wtedy będziemy silniejsi razem. Drżyj Tusku, bo twoi niemieccy nadzorcy nie będą zadowoleni z tej sytuacji – powiedział prof. Piotr Gliński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, na antenie TV Trwam we wtorkowym programie „Polski Punkt Widzenia”.
We wtorek w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości zebrał się Komitet Polityczny. Miał on potwierdzić wyrzucenie z partii Mateusza Morawieckiego oraz ludzi związanych z jego stowarzyszeniem „Rozwój Plus”. Tak się jednak nie stało. Sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego, który – zgodnie ze statutem – zadecyduje o ukaraniu parlamentarzystów.
– To daje czas na ostateczną decyzję. To było tłumaczone m.in. tym, że chyba w kilku przypadkach nie jest wiadome, jak wygląda wola przy podpisywaniu oświadczeń, były też jakieś niewłaściwe formularze. To jest również czas na refleksję dla niektórych osób. (…) Natomiast musimy się rozstać. To jest oczywiste, że przez długi czas poważne środowisko polityczne, odpowiedzialne za sprawy polskie, nawet jeżeli jesteśmy w opozycji, nie może trwać w takim konflikcie, musi być spójne. Cena tej spójności jest oczywiście bardzo wysoka – zaznaczył prof. Piotr Gliński.
Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości skierował sprawę członków stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego do rzecznika dyscyplinarnego. To on zgodnie ze statutem partii zdecyduje o ich ukaraniu lub ostatecznie wyrzuceniu z partii.https://t.co/6sTlEgFzCA
— Radio Maryja (@RadioMaryja) July 28, 2026
Poseł Prawa i Sprawiedliwości przyznał jednocześnie, że „ryzyko tego rozejścia jest olbrzymie. Nie wiadomo bowiem, jak to zostanie przyjęte przez społeczeństwo. Nasz elektorat jest zdezorientowany, nie jest zadowolony z tego”.
– Nie dziwię się. W zasadzie co mogę zrobić? Mogę przeprosić Państwa za to, co się dzieje. (…) Wierzę w to, że mimo to będziemy mogli współpracować. Tak bywa w polityce. (…) Różnica stanowisk jest tak wyraźna, że trzeba się rozstać, ale to nie znaczy, że nie będziemy mogli budować koalicji czy wspólnych projektów politycznych, bo niewątpliwie programowo, ideologicznie jesteśmy blisko siebie– wskazał gość Telewizji Trwam.
Prof. Piotr Gliński został zapytany, czy ta współpraca może opierać się o wspólne listy przed wyborami lub budowanie koalicji po wyborach?. W odpowiedzi podkreślił, że „w polityce wszystko jest możliwe i dlatego bardzo ważne jest to, żeby się za bardzo nie ranić, żeby w tej chwili nie rzucać nieodpowiedzialnych słów, nie przerzucać się także odpowiedzialnością”.
– Poważni ludzie powinni podejść do tego jako do faktu dokonanego. (…) Nie zamykajmy sobie drogi do współpracy, bo Polska jest najważniejsza – zaapelował.
Były minister kultury i dziedzictwa narodowego zwrócił uwagę na to, że zaistniała sytuacja stanowi duże ryzyko dla Polski. Nie stracił jednak nadziei na poprawę sytuacji. Jak stwierdził, „Donald Tusk oczywiście się cieszy, ale on też zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje”.
– A nuż Morawiecki okaże się rozwiązaniem dla elektoratu post-Hołowni czy dla młodych ludzi. Trudno powiedzieć. (…) Kryzys powoduje, że musimy poważnie spojrzeć rzeczywistości w oczy, przyznać się do błędów. Kryzysy też mobilizują, więc może to będzie miało jakiś aspekt pozytywny. (…) Mam nadzieję, że w tej chwili w tym nowo tworzącym się środowisku (…) będziemy pracowali nad tym, żeby było jak najmniej złych słów, złych emocji, żebyśmy się koncentrowali na pracy, która umożliwi nam współpracę w nowych formatach – powiedział prof. Piotr Gliński.
– Może ten format, o którym mówi Mateusz Morawiecki, bo ja też byłem zwolennikiem patrzenia szeroko na elektorat i adresowania także naszego programu do elektoratu centrowego, wypali i wtedy będziemy silniejsi razem. Drżyj Tusku, bo twoi niemieccy nadzorcy nie będą zadowoleni z tej sytuacji – dodał.
Były wicepremier podsumował, że „Mateusz Morawiecki stworzył swój podmiotowy, oddzielny wehikuł polityczny. Ja chcę się rozstawać w pokoju, bo liczę na współpracę, a przede wszystkim wierzę w to, że obie grupy mają na myśli Polskę”.
– Będziemy rywalizować i chciałbym, żeby ta rywalizacja była fair play i żeby była racjonalna. (…) Apeluję tylko, żeby nie przekraczać granic. (…) Ale pamiętajmy o tej dezintegracji pozytywnej. Często taki dynamiczny ruch powoduje to, że wszyscy się mobilizują do pracy, do rozmowy z ludźmi, do przekonywania w jeszcze większym stopniu do naszych racji – podkreślił gość „Polskiego Punktu Widzenia”.
radiomaryja.pl



