fot. Przemysław Keler/KPRP

Polityka klimatyczna UE. B. Poboży: Senatorowie koalicji rządzącej odebrali Polakom możliwość wypowiedzenia się w sprawie, która bezpośrednio wpływa na życie każdego obywatela

Senatorowie rządzącej większości koalicyjnej odebrali Polakom możliwość wypowiedzenia się w jednej z tych spraw, które, choć są w zakresie polityki unijnej, to bezpośrednio wpływają na życie każdego polskiego obywatela. Bezpośrednio wpływają na portfele, na zasobność portfeli Polaków. Fakt, że środowisko, które mieni się środowiskiem obywatelskim, odbiera możliwość wypowiedzenia się obywatelom w tym najwyższym akcie demokracji, jakim jest referendum, jest przygnębiający. Jestem przekonany, że obywatele będą to pamiętali tym, którzy odebrali im możliwość zabrania głosu w sprawie oczywistej – mówił w czwartkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Błażej Poboży, doradca prezydenta Karola Nawrockiego.

Senat odrzucił wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

– Senatorowie rządzącej większości koalicyjnej odebrali Polakom możliwość wypowiedzenia się w jednej z tych spraw, które, choć są w zakresie polityki unijnej, to bezpośrednio wpływają na życie każdego polskiego obywatela. Bezpośrednio wpływają na portfele, na zasobność portfeli Polaków. Fakt, że środowisko, które mieni się środowiskiem obywatelskim, odbiera możliwość wypowiedzenia się obywatelom w tym najwyższym akcie demokracji, jakim jest referendum, jest przygnębiający. Mam tutaj może jeszcze mocniejsze stanowisko, bo uważam, że ta decyzja – powiedziałbym tak, jak przewodniczący „Solidarności”, Piotr Duda, jest po prostu skandalem i okrywa hańbą tych, którzy zagłosowali przeciw wnioskowi pana prezydenta. Myślę, że z uwagi na specyficzny charakter wyborów do Senatu, które są jednak wyborami w okręgach jednomandatowych, gdzie ta relacja między wyborcą a wybranym senatorem jest – myślę – mocniejsza niż w przypadku posła na Sejm, to jestem przekonany, że obywatele będą to pamiętali tym, którzy odebrali im możliwość zabrania głosu w sprawie oczywistej – zaznaczył Błażej Poboży.

Odrzucając wniosek o referendum, politycy koalicji rządzącej wskazywali m.in. na koszty jego przeprowadzenia. Argumentowali to tym, że wiedzą powszechną jest to, iż Polacy nie chcą mieć wysokich rachunków.

– Jeżeli ta wiedza jest wiedzą rządu, to niech rząd zrobi, żeby Polacy mieli niskie rachunki. Gdyby polityka rządu była polityką prospołeczną, proobywatelską, to pan prezydent nie musiałby przychodzić z ratunkiem w postaci takiej inicjatywy. Jeżeli rząd właściwie rozpoznaje sytuację ekonomiczną Polaków, to niech zmieni swoją politykę. Ale ponieważ rząd tego nie robi, to pan prezydent z racji roli, jaką przypisuje mu konstytucja, ma dość ograniczone możliwości działania. Jedną z takich możliwości jest odwołanie się do obywateli za zgodą senatorów. I pan prezydent to zrobił. Jeżeli rząd nie daje rady, to trzeba go wspierać w pewnych sprawach. W związku z tym akurat ten argument to w ogóle odrzucam – powiedział prezydencki doradca.

Innym argumentem rządzących za odrzuceniem referendum jest stwierdzenie, że jest ono rzekomo „pytaniem z tezą”, ponieważ wskazuje, że polityka klimatyczna UE jest droga i uszczupla portfele Polaków. Taką opinię wygłosił senator Jan Filip Libicki z PSL-u. Polityk powiedział też, że Senat nie jest od spełniania obietnic wyborczych prezydenta.

– Jestem przekonany, że wyborcy pana senatora Libickiego będą pamiętali o tej aroganckiej wypowiedzi, (…). Co to znaczy? Pan prezydent zwraca się w formule, jaką przewiduje dla niego konstytucja, do Senatu tylko o to, aby nie blokował możliwości zapytania obywateli o ten czy inny kluczowy temat. Senator w nonszalancki, arogancki sposób odnosi się do inicjatywy pana prezydenta, a tak naprawdę obraża swoich wyborców, obraża Polaków, którzy są pozbawieni możliwości. Po pierwsze, odrzucam to, że [to – radiomaryja.pl] pytanie z tezą. Ono tylko pokazuje ciąg przyczynowo-skutkowy. (…) Gdyby pytanie było zadane w sposób abstrakcyjny, nie każdy z wyborców potrafiłby jednoznacznie połączyć te dwa aspekty. Ale jeżeli wskażemy wyborcy to, że nasze rachunki są wyższe i jest to konsekwencją polityki klimatycznej, to nie widzę żadnego problemu, żeby tak sformułowane jednoznacznie pytanie wybrzmiało. Po prostu strach rządu przed zdaniem obywateli, którzy –  jestem przekonany – wywróciliby całą politykę klimatyczną, którą rząd przenosi wprost z polityki unijnej na grunt krajowy, (…) sprawia, że dziś senatorowie okryli się raz jeszcze hańbą – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.

Prezydencki doradca zaznaczył, że „Solidarność” publikuje wizerunki wszystkich senatorów, którzy zagłosowali za odrzuceniem wniosku o referendum.

Innym argumentem podnoszonym przez rządzących jest to, iż za wprowadzenie unijnej polityki klimatycznej rzekomo odpowiada rząd Prawa i Sprawiedliwości.

– Tyle razy to prostowaliśmy, mówiliśmy o fałszu tej narracji. Niech każdy z naszych widzów sam odpowie sobie na proste pytanie: czy którykolwiek z tych pomysłów wszedł w życie w momencie, gdy premierem był Mateusz Morawiecki, czy też są to wszystko konsekwencje rządów Donalda Tuska? Wiele z tych spraw, które oczywiście były negocjowane na poziomie unijnym w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy (…) nie wchodziło, a kilka chwil po objęciu władzy przez rząd Donalda Tuska, wszystkie najgorsze pomysły są realizowane. Przypomnę, że Donald Tusk jest w podwójnej roli, bo on dziś jest tym, który wdraża pomysły, które sam jako przewodniczący Rady Europejskiej kiedyś formułował. Przecież Donald Tusk był najwyższym rangą politykiem unijnym w czasach, gdy w Niemczech kanclerzem była Angela Merkel i Niemcy – bo one narzucały swoją agendę programową całej Unii Europejskiej – miały w Donaldzie Tusku dobrego wykonawcę, sojusznika tamtych pomysłów. Niestety tak się źle dla Polski złożyło, że ten polityk, który wtedy wspólnie m.in. z Niemcami, wspólnie z całą europejską biurokracją, kreślił te klimatyczne szaleństwa, dziś został premierem w Polsce i dzisiaj po prostu je realizuje – wskazywał Błażej Poboży.

Senat debatował nad prezydenckim wnioskiem o referendum w późnych godzinach wieczornych. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że było to celowe działanie, by obrady nie zbiegły się z masowym protestem przeciwko unijnej polityce klimatycznej, jaki odbywał się tego samego dnia w Warszawie. Gość „Polskiego punktu widzenia” powiedział, że tego rodzaju manifestacji może być więcej, ponieważ „gniew obywateli narasta”.

radiomaryja.pl

drukuj