fot. PAP/Radek Pietruszka

Pos. P. Czarnek: Z zaszczytem podzieliłem argumenty zawarte w wecie pana prezydenta. Nie możemy postępować zgodnie z lewacką narracją humanizacji roślin i zwierząt oraz animalizacji człowieka

Z przyjemnością i z zaszczytem podzieliłem argumenty zawarte w wecie pana prezydenta. Ustawa jest odrealniona. Zawsze jest potrzebna rozmowa o tym, jak dbać o dobrostan zwierząt, jak zapewnić zwierzętom jak najgodniejsze warunki do tego, żeby mogły żyć, nie cierpieć w żadnym wypadku. Ale też nie próbujmy stawiać spraw na głowie, to znaczy traktować lepiej zwierzęcia niż człowieka. Pies jest dla człowieka, a nie odwrotnie. I nie możemy postępować zgodnie z lewacką narracją humanizacji roślin i zwierząt oraz animalizacji człowieka – przekonywał prof. Przemysław Czarnek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister edukacji i nauki, w środowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam.

W środę Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta w sprawie tzw. ustawy łańcuchowej. Przeciwko odrzuceniu zagłosowało 246 posłów, w tym parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Rządzący zapowiedzieli, że przedstawią kolejne rozwiązania w temacie ochrony zwierząt.

– Z przyjemnością i z zaszczytem podzieliłem argumenty zawarte w wecie pana prezydenta. (…) Ustawa jest odrealniona. Skupia się na konieczności zwolnienia z uwięzi psów w otwartych przestrzeniach. Natomiast kompletnie nie bierze pod uwagę psów, które na przykład mieszkają w kawalerkach w Warszawie czy w Toruniu albo wyją na balkonach o niewielkim metrażu cały dzień. To tak, jakby ktoś chciał się skupić wyłącznie na tym, co dzieje się w gospodarstwach rolnych i na wsi. Ja się zgadzam, iż nie jest tak, że więcej psów żyje na wsi niż w mieście. Natomiast ustawa dotyczy przede wszystkim psów na wsi. (…) Znam realia również w małych miasteczkach i na wsi. Dokładnie wiem, że jest duży problem z tym, żeby psy rzeczywiście nie stanowiły niebezpieczeństwa dla przechodniów. Zwłaszcza dla dzieci wracających ze szkół albo dla rowerzystów czy spacerowiczów – podkreślał Przemysław Czarnek.

Poseł PiS przekonywał, że nie jest zwolennikiem trzymania psów na uwięzi, ale ich odpowiednie zabezpieczenie jest konieczne, by nie stanowiły zagrożenia dla przechodzących obok osób.

– Wyobrażam sobie, że gdyby w tym momencie nakazano spuszczenie psów z łańcuchów, z uwięzi – nie jestem za łańcuchami, żeby było jasne – to byłoby to ogromne niebezpieczeństwo dla choćby dzieci wracających ze szkół. Kto mieszka w małych miasteczkach i na wsiach, to dokładnie wie, o czym mówię. Ja sobie tego nie życzę. Z kolei próba zmuszenia wszystkich właścicieli psów do tego, żeby budowali ogromne kojce, będzie próbą nieudaną i zupełnie nieefektywną. Dlatego podzielam zdanie pana prezydenta Nawrockiego. (…) Oczywiście, że są potrzebne zmiany. Zawsze jest potrzebna rozmowa o tym, jak dbać o dobrostan zwierząt, jak zapewnić zwierzętom jak najgodniejsze warunki do tego, żeby mogły żyć, nie cierpieć w żadnym wypadku. Ale też nie próbujmy stawiać spraw na głowie, to znaczy traktować lepiej zwierzęcia niż człowieka. Pies jest dla człowieka, a nie odwrotnie. I nie możemy postępować zgodnie z lewacką narracją humanizacji roślin i zwierząt oraz animalizacji człowieka – akcentował gość TV Trwam.

Przeciwko odrzuceniu weta prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ustawy o ochronie zwierząt głosowali również ci politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy wcześniej poparli przepisy.

– Co do zasady wszyscy jesteśmy zgodni – należy zadbać o to, żeby tam, gdzie zwierzęta są źle traktowane, były traktowane dobrze. Ale trzeba to zrobić z głową, racjonalnie. Jak to mówił pan minister Zbigniew Bogucki dzisiaj na mównicy sejmowej. Dlatego ci, którzy dzisiaj zagłosowali przeciwko tej ustawie w ponownym głosowaniu, chcą jak najszybszego procedowania projektu pana prezydenta Karola Nawrockiego, który natychmiast w dniu podpisania weta (…) skierował swój projekt ustawy – zdecydowanie bardziej realny. Nad nim chcemy pracować – tłumaczył poseł PiS.

W ostatnich tygodniach Prawo i Sprawiedliwość mierzy się z konfliktami wewnętrznymi. Walczą ze sobą frakcje Mateusza Morawieckiego oraz przeciwnicy byłego premiera. Sam były szef rządu zaapelował o jedność wewnątrz partii i wspólną walkę dla Polski. Zdaniem prof. Przemysława Czarnka problemy wynikają z dewastacji państwa przez obecnie rządzących.

– Ciśnienie jest duże dlatego, że widzimy, jak państwo jest dewastowane na naszych oczach we wszystkich możliwych obszarach. Jednym z tych obszarów jest na przykład obszar kultury i funkcjonowania choćby takich organizacji pozarządowych jak Fundacja Lux Veritatis i próba zamknięcia, zlikwidowania, zdewastowania Muzeum „Pamięć i Tożsamość” św. Jana Pawła II w Toruniu. (…) Trzeba natychmiast modyfikować nasz program i przedstawić przede wszystkim elektoratowi prawicowemu naszą odpowiedzialną politykę i projekt naszych zmian natychmiastowych, jak tylko dojdziemy do władzy, żeby przekonać Polaków, by wygrać te wybory. Przy tego rodzaju pisaniu programów są pewne spory, jest dialog, są różne punkty widzenia i to jest zupełnie oczywiste. (…) Media społecznościowe, w których niekiedy incydentalnie, ale dosyć znacząco nasi przyjaciele z Prawa i Sprawiedliwości dawali jednak upust swoim niepotrzebnym emocjom, powinny być traktowane bardziej ostrożnie i wszystko będzie w porządku – zaznaczył były minister.

Gość programu dodał, że spory polityczne czy wymiana często przeciwstawnych argumentów to „życie codzienne ogromnej partii politycznej”.

– Jeśli ktoś chce mieć partię polityczną jednomyślną w każdej sprawie, to będzie miał kilka procent poparcia. Kilka procent poparcia nie wystarcza do rządzenia państwem i sprzeciwiania się chociażby takim działaniom, jakie podejmuje prokuratura Żurka w stosunku do Lux Veritatis czy w stosunku do Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka. Jak chce się rządzić, to się ma posłów o różnym zdaniu na poszczególne detale i dyskusja dzięki temu prowadzi do odpowiednich rozwiązań programowych. Tylko ona ma być dyskusją wewnętrzną, a nie zewnętrzną – tłumaczył Przemysław Czarnek.

radiomaryja.pl

drukuj