11 listopada rusza peregrynacja relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus i jej rodziców. O. M. Wójtowicz OCD: Usiądźcie przy nich i po prostu z nimi bądźcie
Będą nabożeństwa, uroczyste Eucharystie, ale będzie to, co najważniejsze, czyli czas ciszy, żebyście sobie usiedli przy Teresce, przy jej rodzicach i po prostu z nimi pobyli. Żebyście tej świętości nie tyle może od nich zaczerpnęli, bo każdy świętość w sobie ma, tylko żebyście się przekonali, że każdy z nas może tę świętość z siebie wydobyć, jak oni, mimo różnych trudności. Przybywajcie i módlcie się razem z nami – powiedział o. Mariusz Wójtowicz OCD, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Od 11 listopada do 3 grudnia odbędzie się w Polsce pierwsza wspólna [peregrynacja relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej świętych rodziców, Zelii i Ludwika Martin]. Wydarzenie odbywać się będzie pod hasłem „Rodzina Sercem Kościoła”. Relikwie będą peregrynować na południu Polski po klasztorach karmelitów bosych i klasztorach karmelitanek bosych.
– To historyczne wydarzenie w Polsce. Pierwszy raz dwa duże relikwiarze – córka i jej rodzice – przybywają razem do naszej Ojczyzny. Przybywają, ponieważ w tym roku świętują swoje jubileusze kanonizacji. Tereska była kanonizowana dokładnie 100 lat temu, a jej rodzice 10 lat temu. Z tej przyczyny postanowiliśmy, że po dwudziestu latach od ostatniej peregrynacji, która miała miejsce w 2005 roku, akurat na 400-lecie przybycia karmelitów bosych do Polski, zaprosimy ponownie Tereskę do Polski, ale – podkreślając właśnie ten wymiar rodzinny – razem ze swoimi rodzicami, z Zelią i Ludwikiem – zaznaczył o. Mariusz Wójtowicz OCD.
Rodzina Martin to niezwykła rodzina. Ojciec Mariusz Wójtowicz OCD wskazywał, że podstawę ich codzienności stanowił prymat Boga.
– Oni to swoje życie mieli bardzo uporządkowane. To wynika też z racji tego, że Ludwik był jubilerem, zegarmistrzem, Zelia koronczarką, a zatem praca bardzo misterna. I dlatego też to życie porządkowali bardzo precyzyjnie. Natomiast kiedy coś nie wychodziło, zawsze byli otwarci na plan B, czyli plan Boga, który czasami był o wiele lepszy dla nich. Sam fakt tego, że i on, i ona chcieli początkowo wstąpić do zakonu… Te plany nie wyszły. Spotkali się, rozkochali się w sobie do szaleństwa i po trzech miesiącach o północy wzięli ślub bez jakiegoś hucznego wesela. Później zaczęły rodzić się dzieci. Rodzić i umierać, bo czwórka, dwóch synów i dwie córki, bardzo szybko zmarła. Natomiast pięć córek przeżyło i wszystkie wstąpiły do klasztorów: cztery do karmelitanek, a jedna do wizytek – podkreślił karmelita bosy.
To była rodzina przede wszystkim bardzo prosta w swoim byciu.
– Oczywiście, że Pan Bóg był tym, który przewodził, ale oni budowali przede wszystkim codzienność w oparciu o bardzo dobre, zdrowe relacje rodzinne. Było tam bardzo dużo czułości, było tam dużo czasu na to, żeby się spotkać, rozmawiać, żeby wspólnie ze sobą grać choćby w szachy. To była rodzina bardzo skupiona na relacjach. Później, kiedy Zelia odchodzi z tego świata – Tereska ma zaledwie cztery lata – rozpoczyna się gigantyczna rola ojca Tereski, Ludwika, który mając pięć córek staje się dla nich i ojcem, i matką – mówił duchowny.
Święta Tereska od Dzieciątka Jezus jest trzecim doktorem Kościoła w społeczności karmelitańskiej – po Janie od Krzyża i Teresie Wielkiej. Jest patronem misji, choć nigdy nie opuściła klauzury.
– Tereska nie opuściła klauzury, ale sercem była z misjonarzami, zresztą miała dwóch duchowych braci, misjonarzy, za których się modliła, których wspierała. (…) Pod koniec życia chce być posłana do wszystkich i kiedy jest już tak świadomie utwierdzona w tym, że jest posłana do wszystkich, zapada w jej życiu duchowym najtrudniejsze doświadczenie, które zwie się nocą ciemną. To wiąże się też z krwotokiem gruźliczym pod koniec życia, chorobą, ale także z tym, że Tereska nie doświadcza bliskości Pana Boga. W jej odczuciach jest On kimś wybitnie dalekim; ciemności spowijają jej poczucie światła, wiary. Tereska mimo tego wierzy. I to jest doświadczenie, które pokazuje, że chcąc być posłana do wszystkich, była również posłana do agnostyków, do ateistów, do ludzi walczących z Kościołem, zresztą pod koniec życia właśnie głównie za nich się modliła – zaznaczył karmelita bosy.
Ojciec Mariusz Wójtowicz zachęca do wzięcia udziału w peregrynacji św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej świętych rodziców.
– Zapraszamy do naszych klasztorów. Tam wszyscy, którzy przybędą znajdą bardzo dobrze przygotowaną przestrzeń czasową związaną z peregrynacją. Będą nabożeństwa, uroczyste Eucharystie, ale będzie to, co najważniejsze, czyli czas ciszy, żebyście sobie usiedli przy Teresce, przy jej rodzicach i po prostu z nimi pobyli. Żebyście tej świętości nie tyle może od nich zaczerpnęli, bo każdy świętość w sobie ma, tylko żebyście się przekonali, że każdy z nas może tę świętość z siebie wydobyć, jak oni, mimo różnych trudności. Przybywajcie i módlcie się razem z nami – powiedział duchowny.
Szczegółowe informacje dostępne są na stronie relikwieteresy.pl.
Cała rozmowa z o. Mariuszem Wójtowiczem OCD dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




