fot. PAP/Leszek Szymański

Ogromny deficyt w budżecie na przyszły rok. Sejm zagłosował za dalszymi pracami nad projektem ustawy budżetowej

Sejm zagłosował za dalszymi pracami nad projektem ustawy budżetowej na przyszły rok. Koalicja rządowa podkreśla, że to rekordowy budżet. Opozycja dodaje – iż przede wszystkim – pod względem deficytu.

Sejm rozpoczął prace nad budżetem państwa na 2026 rok.

– To budżet Polski ambitnej i Polski bezpiecznej – stwierdził minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański.

Przyszłoroczne dochody państwa szacowane są na 647 mld złotych, a planowane wydatki na prawie 919 mld. Deficyt budżetowy w przyszłym roku przekroczy 270 mld złotych.

– Jeżeli cokolwiek w tej rzeczywistości jest rekordowe, to rekordowe są deficyty sektora finansów publicznych przez te trzy lata. Sumarycznie te trzy lata to 770 mld zł deficytu i bilion sto miliardów długu – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości, dr Zbigniew Kuźmiuk.

Koalicja rządowa tłumaczy to wydatkami na zbrojenia.

– Mamy ponad 200 mld zł wydatków w tym zakresie – wskazał wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk.

Partia Razem zapowiedziała poprawki. Chce większych wpływów budżetowych od wielkich korporacji i większych nakładów na ochronę zdrowia.

– To jest grubo ponad 20 mld, których znowu zabraknie na bieżące funkcjonowanie – podkreślił poseł Adrian Zandberg.

Poseł Konfederacji, Sławomir Mentzen, apelował o likwidację programów społecznych.

– Albo ogłaszamy bankructwo i przestajemy płacić odsetki, albo wreszcie likwidujemy programy socjalne. Innej możliwości nie ma – mówił poseł Sławomir Mentzen.

Do zapowiadanego deficytu na przyszły rok odniósł się także prezes Narodowego Banku Polskiego, prof. Adam Glapiński.

– Rząd założył, że deficyt sektora finansów znów wzrośnie i to aż do 6,9 proc. PKB. Mamy zatem znowu do czynienia z poluzowaniem polityki fiskalnej. Polityka fiskalna działa więc proinflacyjnie i obniża przestrzeń do obniżek stóp procentowych – zwrócił uwagę prof. Adam Glapiński.

Obniża przestrzeń do obniżenia stóp procentowych, ale jej nie zamyka – podkreślił prezes NBP.

Ekonomista, dr Bartosz Michalski, stawia pytanie: czy umiarkowany optymizm rządzących jest zasadny?

– Być może trzeba powoli oswajać społeczeństwo z tym, że czeka nas nieuchronnie podwyżka podatków, czeka nas być może jakieś ograniczenie świadczeń socjalnych. Tego typu kroki, które rzecz jasna mogą nie być politycznie popularne, ale z perspektywy stabilności budżetu mogą okazać się konieczne – wskazał dr Bartosz Michalski.

Kiedy ustawa budżetowa zostanie przyjęta przez parlament, prezydent będzie miał siedem dni na jej podpisanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent nie może nie podpisać ustawy budżetowej, ale może zawetować ewentualne ustawy dotyczące podwyżki podatków czy likwidacji programów społecznych.

TV Trwam News

drukuj