Ruszają kontrole na polskich granicach. ROG nie zaprzestaje działalności
O północy ruszają zapowiedziane przez premiera kontrole na polskich granicach. Chcą im się przyglądać społecznicy z Ruchu Obrony Granic. Opozycja wraca do pomysłu referendum w sprawie migracji.
Kontrole dotyczą granicy z Litwą i Niemcami. Mają obowiązywać przez 30 dni. Będą wyrywkowe. Szef MSWiA, Tomasz Siemoniak, z bliska nadzorował przygotowania. Pojechał na granicę polsko-litewską.
– I Schengenbus, i kontener, i cała tutaj towarzysząca infrastruktura jest gotowa – oznajmił szef resortu.
W pierwszej kolejności polscy funkcjonariusze mają sprawdzać busy i pojazdy przewożące więcej osób, zwłaszcza auta z przyciemnionymi szybami. Na granicy polsko-litewskiej kontrole będą prowadzone w trzynastu miejscach; na granicy polsko-niemieckiej w pięćdziesięciu dwóch.
– Będziemy obserwować, jak te kontrole będą wyglądały – zapowiada Dariusz Potyczka z Ruchu Obrony Granic.
Obywatele sami zaczęli pilnować granicy, bo nie widzieli aktywności rządu. Widzieli za to niemieckie patrole, które wypychają migrantów na polską stronę. Reagowali, bo uznali, że bez nich granica nie będzie strzeżona.
„Niemcy tu próbowali zatrzymać Polaków. Wbiegli na teren Polski, teraz się wycofali” – wskazał Robert Bąkiewicz z Ruchu Obrony Granic w nagraniu zamieszczonym na platformie X dzisiaj w nocy.
Relacjonował, że w pobliżu granicy Polacy dostrzegli przemytników. Zareagowali, a po chwili mieli przed sobą agresywnych i krzyczących policjantów z Niemiec. Według Roberta Bąkiewicza funkcjonariusze zachowywali się prowokacyjnie i próbowali oślepiać Polaków.
Przyjechałem na miejsce, w którym doszło do incydentu z bundespolizei. Niemiecka policja zachowywała się prowokacyjnie, próbując nas oślepiać światłami.
Przebywający tam nasi koledzy potwierdzili, że Niemcy chcieli ich zatrzymać, bardzo agresywnie krzycząc.
Okoliczności całego… pic.twitter.com/W7XIeQJUuY
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) July 5, 2025
Dariusz Potyczka relacjonuje, że sam w przeszłości natknął się na agresję niemieckich policjantów.
– Pan z Niemiec mocnym głosem do mnie krzyknął i w tym momencie podniósł z kabury broń. Tak to wyglądało – podkreślił.
Relacje, jakie docierają z granicy, rząd konsekwentnie bagatelizował. Ugiął się dopiero teraz. Do tej pory, podobnie jak Niemcy, premier mówił, że problemu nie ma. Dla Niemców problem jest teraz, bo granica będzie lepiej strzeżona – mówił dr Tomasz Teluk.
– Niemcy są wściekli, bo oczywiście chcieliby się pozbyć masy migrantów, szczególnie tych, z którymi nie dają sobie rady; którzy nie mają żadnych dokumentów – akcentował prezes Instytutu Globalizacji.
A tych przypadków na granicy nie brakuje – sygnalizuje poseł Małgorzata Golińska z PiS.
– Coraz częściej trafiają się migranci, co do których jest absolutna pewność, że nawet nie byli na terenie Polski, przed tym, kiedy trafili do Niemiec – zaznaczyła Małgorzata Golińska.
Niemcy twierdzą, że było inaczej. Europoseł Joachim Brudziński, który był w sobotę na granicy, podkreślił, że to obrońcy granic zmusili rząd do działania.
– To, że Donald Tusk nagle poczuł się zobowiązany do działań, jest niczym innym, jak presją spowodowaną przez tych bohaterów – bo tak ich należy nazwać – którzy w ramach społecznego ruchu obywatelskiego wzięli sprawy w swoje ręce – powiedział polityk.
W niedzielę na granicę z Niemcami, do Rosówka w woj. zachodniopomorskim, udał się prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Alarmował, że emocje na granicy wynikają ze słabości rządu.
– Widać, jak bardzo łatwo Niemcy mogą wywrzeć – nawet w takiej sprawie, która dla tej władzy jest bardzo niewygodna – nacisk na Polskę – mówił Jarosław Kaczyński.
Opozycja zapowiada powrót do pomysłu referendum, by zapobiec niekontrolowanej migracji.
– Referendum jest potrzebne. Obywatele powinni się w tej sprawie wypowiedzieć – zaznaczył prezes PiS.
Pod wnioskiem o referendum podpisało się ponad 500 tys. osób. 10 tys. przyszło w niedzielę na Marsz Milczenia, który odbył się w Toruniu. Przemarsz był reakcją na zabójstwo 24-letniej Klaudii zamordowanej przez 19-letniego obcokrajowca. Śmierć kobiety wstrząsnęła całą Polską.
– Boję się, że jak będę szła przez miasto to zostanę zaatakowana, bo niestety zdarza się, że wracam sama w nocnych godzinach – powiedziała uczestniczka marszu.
TV Trwam News




