fot. pixabay.com

Niemieccy chadecy i socjaldemokraci podpisali umowę koalicyjną – Polskę czeka kolejny niekontrolowany napływ migrantów?

Zmiana rządu w Niemczech to nie tylko nowy kanclerz i nowa koalicja, ale także nowy kurs w polityce wewnętrznej oraz unijnej. Berlin zapowiada zdecydowane działania wobec nielegalnej migracji. Dla Polski może to oznaczać kolejny niekontrolowany napływ migrantów.

W sobotę w Berlinie podpisano umowę koalicyjną pomiędzy CDU, CSU i SPD, kończąc tym samym trwający od lutego okres politycznej niepewności.

Po ponad trzech latach kończy się kadencja Olafa Scholza – zastąpi go lider CDU, Friedrich Merz. Wtorkowe głosowanie w Bundestagu ma być jedynie formalnością. Jest to symboliczna i polityczna zmiana warty zarówno w gabinecie kanclerskim, jak i w kierunku, który obierze największa gospodarka Europy.

– Będziecie mieli rząd, który jest zdeterminowany, aby poprowadzić Niemcy naprzód – mówił Friedrich Merz.

Koalicja zapowiada aktywny kurs zarówno wewnętrzny, jak i międzynarodowy. Zapowiadane są m.in. ulgi podatkowe dla przedsiębiorców i działania na rzecz niemieckiej gospodarki, która od trzech lat znajduje się w recesji. Jednak jednym z pierwszych i najważniejszych wyzwań dla nowego rządu będzie kwestia nielegalnej migracji. Niemcy już zapowiadają zaostrzenie kontroli granicznych i zwiększenie liczby odmów wniosków o azyl.

– Ich jest po prostu w Niemczech za dużo, a poziom bezpieczeństwa jest znacznie zagrożony. Co chwilę słyszymy o nowych ekscesach, które odbywają się na ulicach miast – powiedział prof. Marcin Szewczak, prawnik, europeista.

Jeden z takich incydentów – jak napisał portal conservativeroof.com – miał miejsce w Niedzielę Wielkanocną.

„41-letnia niemiecka matka i jej nowonarodzone dziecko zostali brutalnie zaatakowani — najpierw przez 12-letnią Syryjkę, która zaatakowała sześcioletniego syna matki, a później przez islamistyczną matkę dziewczynki i jej starszą siostrę” – napisał portal conservativeroof.com.

W wyniku odniesionych obrażeń, niemowlę trafiło do szpitala.

Jak zauważył dr Marcin Sienkiewicz, politolog, nowy niemiecki rząd chce rozwiązać wewnętrzny problem, przerzucając odpowiedzialność za migrantów na kraje sąsiednie, w tym Polskę.

– Niemcy będą chciały umacniać w tym zakresie pozycję swojego państwa jako lidera całej Wspólnoty i wytyczać kurs, zarówno jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jak i politykę zagraniczną Unii Europejskiej, a państwa – szczególnie Europy Środkowej – będą musiały się do tego odnieść – wskazał dr Marcin Sienkiewicz.

To z kolei stanowi zagrożenie dla Polaków. Jak zauważył dr Andrzej Skiba, pakt migracyjny nie jest jedynym problemem.

 – Przykłady tego typu zachowań widzimy po stronie niemieckiej policji czy innych formacji mundurowych. Znamy przecież sytuacje, w których strona niemiecka wjeżdża na polskie terytorium i tam po prostu zostawia imigrantów – oznajmił dr Andrzej Skiba.

Polska powinna stanowczo sprzeciwić się tego typu działaniom – zwrócił uwagę prof. Marcin Szewczak.

– Oczekuje się, że polski rząd, który sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej, powinien zwołać szczyt dotyczący nielegalnej imigracji – podsumował prof. Marcin Szewczak.

Relacje polsko-niemieckie w najbliższych miesiącach mogą być jednym z najważniejszych testów dla nowego rządu w Berlinie i dla Warszawy – szczególnie w kontekście polityki migracyjnej i europejskiego systemu azylowego, który Berlin zamierza aktywnie wspierać.

TV Trwam News

drukuj